Staniszkis gromi Kaczyńskiego: "Powrót do paranoi". Wroński: "On traci zwycięstwo"

Kaczyński mówiąc o sfałszowaniu wyborów wraca do paranoicznego stylu, który odrzuca wyborców - krytykuje prof. Jadwiga Staniszkis w rozmowie z wPolityce.pl. - Kaczyński traci w tym momencie zwycięstwo - mówił w Poranku Radia TOK FM Paweł Wroński z "Gazety Wyborczej". Jego zdaniem plan PiS jest prosty: skończmy z tą demokracją, zróbmy rewolucję i odnowę moralną!
- Ja wiem, że was to boli, ale wybory sfałszowaliście - grzmiał wczoraj w Sejmie Jarosław Kaczyński, zwracając się do posłów PO. - To jest rzecz niebywała, nawet jak na naszą ostrą, sarmacką demokrację - stwierdził w Poranku Radia TOK FM Adam Szostkiewicz z "Polityki". Publicysta podkreślił, że prezes PiS nie ograniczył się do stwierdzenia fałszerstwa. Zaczął już bezpośrednio wskazywać winnych.

Staniszkis o paranoicznym stylu Kaczyńskiego

Paweł Wroński z "Gazety Wyborczej" wskazał na wywiad prof. Jadwigi Staniszkis dla portalu wPolityce.pl. "Prezes Kaczyński i inni politycy PiS powinni cały czas mówić: wygraliśmy! [...] Powinno się podkreślać wygraną, bo takie symboliczne zwycięstwo, które jest bezsporne, ułatwia kolejne zwycięstwa" - przekonuje socjolożka. "Takie kategoryczne, bez ewidentnych dowodów, twierdzenie o sfałszowaniu wyborów, jest powrotem do stylu "paranoicznego", który odrzuca wyborców" - dodaje.

Żakowski: Działanie PiS było jasne od pół roku. Nawet dla takiego głupiego komentatora jak ja >>>

Wroński stwierdził, że czuje się "niekomfortowo", bo ze znaną z sympatii do PiS konserwatywną socjolożką musi się w pełni zgodzić. - Prof. Staniszkis mówi, że Kaczyński traci w tym momencie zwycięstwo, traci szansę na stworzenie wizerunku PiS jako partii, na którą można głosować - mówił publicysta.

- On po raz pierwszy od lat wygrał wybory, co powinno być hasłem, że jego partia przeszła próg niemożności, jest odpowiedzialna, włączyła się w naprawę państwa. I Jarosław Kaczyński robi coś, co jest przeciwko jego interesowi - dziwił się. Zażartował też, że gdyby był specjalistą od teorii spiskowych, mówiłby o finansowaniu Kaczyńskiego przez PO.

"Skończmy z tą demokracją, zróbmy rewolucję!"

Publicyści zwracali też uwagę na szerszy kontekst kontestowania wyborów, oddziałujący już nie na PiS, ale całe państwo. - Rośnie całe nowe pokolenie, które ma umysły zdewastowane tym, że byli premierzy mogą robić takie rzeczy: podważać wybory, do wybranego demokratycznie prezydenta zwracać się per "ten pan"... Rośnie całe pokolenie, które nie będzie miało szacunku do państwa - ubolewał prof. Radosław Markowski, politolog z SWPS.

- Kaczyński chce wywrócić stolik, powiedzieć, że demokracja się nie sprawdziła, że trzeba przeprowadzić rewolucję metodami pozademokratycznymi, ponieważ demokracja jest sfałszowana - przekonywał Wroński. Jego zdaniem niedawny wywiad Kaczyńskiego dla "Wprost" został niesłusznie zaszufladkowany jako "kolejne bluzgi premiera". - A on mówi, że nie ma demokracji, kiedy opozycja nie może wygrać wyborów! - wskazywał publicysta.

- Zdanie roku! Przecież on wygrał - wtrąciła się Paradowska. - On myśli: ja powinienem zostać premierem mojego kraju, jestem najlepszy, najpiękniejszy, najmądrzejszy. Moja partia powinna rządzić krajem, bo chce go zbawić, a Polacy chcą tego zbawienia. Przecież nieustannie mu to powtarzają - mówił Wroński. - I dlaczego ta partia nie może wygrać? Skończmy z tą demokracją, zróbmy rewolucję i odnowę moralną! - rekonstruował strategię PiS publicysta.

Nie będzie rewolucji Kaczyńskiego?

Zdaniem Wrońskiego nawoływania Kaczyńskiego są jednak daremne. - Polacy po tych 25 latach mają zbyt dużo do stracenia. I jeśli ludzie na wsi głosują na PSL, to znaczy, że najbardziej sfrustrowana do tej pory grupa mówi: nie chcemy rozwalenia, chcemy stabilizacji - wyjaśniał. - W Polsce nie ma potencjału do rewolucji - skwitował.