Rosyjskie ministerstwo drwi z Łotwy: "Czy Bałtyk jest ich własnością?". A o Szwecji: "Ośmieszyła się"

"W atmosferze sensacji łotewskie media obwieściły światu o pojawieniu się w Morzu Bałtyckim rosyjskiego okrętu podwodnego. Bardzo dziękujemy za prowadzenie tak aktywnej kampanii PR-owej na rzecz Marynarki Federacji Rosyjskiej" - czytamy na Facebooku rosyjskiego Ministerstwa Obrony.
Rosyjski resort niepochlebnie wyraża się również o Szwecji. Ministerstwo Obrony FR zamieściło na swoim Facebooku prześmiewczy wpis po tym, jak jego łotewski odpowiednik poinformował na Twitterze, że 23 listopada 27 mil morskich od brzegu odnotowano obecność rosyjskiego okrętu podwodnego. O tej sprawie pisaliśmy wcześniej >>>


Fragment wpisu rosyjskiego ministerstwa. Fot. facebook.com

"Teraz pewnie będą drżeli na dźwięk syreny"

"Łotewskie środki masowego przekazu przejęły pałeczkę od swoich szwedzkich kolegów. Prawdopodobnie gdzieś w czeluściach łotewskiego ministerstwa znajduje się jakiś ściśle tajny dokument, który stanowi, że Bałtyk w całości należy do Łotwy i pojawienie się w nim jednostek rosyjskich, a także jednostek jakiegokolwiek innego państwa, będzie postrzegane przez łotewskie władze wojskowe jak zagrożenie" - czytamy we wpisie rosyjskiego ministerstwa.

Rosjanie dodają, że teraz zapewne niepokój u Łotyszów będą wzbudzały także rutynowe czynności marynarki rosyjskiej, a przerażenie wywoływać będzie zwyczajny dźwięk syreny okrętowej używanej podczas ceremonii wciągnięcia flagi na maszt.

"Trudniej im mówić o swoich osiągnięciach"

"Najprawdopodobniej naszym łotewskim kolegom łatwiej zajmować się nagłaśnianiem działalności marynarki wojennej Rosji niż swoich osiągnięć w sferze obronności" - drwi Ministerstwo Obrony FR. "Za taką uwagę możemy tylko podziękować łotewskim rzecznikom i dziennikarzom tego bałtyckiego państwa" - dodaje.

"Wypada też wspomnieć, że 19 października podobna sytuacja miała miejsce w Szwecji. Media ogłosiły, że w okolicach Sztokholmu zauważono zagraniczną, prawdopodobnie rosyjską, łódź podwodną. Wywnioskowano to po tym, że jednostka nadawała na częstotliwości, z której korzystają rosyjscy marynarze w sytuacjach zagrożenia. A wszystko zakończyło się całkowitym ośmieszeniem się strony szwedzkiej" - konkluduje resort obrony, przypominając głośną sprawę sprzed ponad miesiąca. Więcej >>>

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!