Strongmani pomogli ratować żydowskie macewy. Dzięki nim nagrobki trafiły na cmentarz

W ostatnich dniach strongmani - wolontariusze mieli okazję wykorzystać swoją siłę w dość nietypowy sposób. Tym razem nie rozwijali swoich mięśni na siłowni ani podczas zawodów. Zamiast tego pomogli ratować żydowskie nagrobki, przenosząc zabytkowe macewy na cmentarz.
Matzewa Projekt to akcja realizowana pod patronatem Fundacji "From The Depths", działającej w Polsce, Izraelu i USA. Celem przedsięwzięcia jest przywrócenie pamięci o ponad 1200 żydowskich cmentarzach oraz milionach żydowskich nagrobków (macew). Po II wojnie światowej wiele pomników zostało użytych jako materiał do budowy domów czy miejskiej infrastruktury. Część z nich nadal leży jednak porzucona w parkach czy przydomowych ogródkach.

To właśnie te nagrobki chcą ratować członkowie Matzewa Projekt. Ale co zrobić, gdy do pomysłodawców akcji zgłasza się ktoś, na kogo działce znajdują się macewy ważące ponad 250 kilo (a na teren posesji nie można się dostać samochodem)? By rozwiązać ten problem, From the Depths skontaktowało się z wolontariuszami z Federacji Strongman Team Poland. W akcji pomogło dwóch siłaczy: jeden z najlepszych polskich zawodników Tomasz Kowal oraz Grzegorz Wiśniewski.

"Projekt to dowód na współpracę polsko-żydowską"

Strongmani pomogli oczyścić nagrobki odzyskane z ogródka działkowego i załadowali je do samochodu. Potem przenieśli też płyty na cmentarz. Cięższa z macew ważyła ponad 250 kilo - tę siłacze nieśli razem. Z drugim, o ponad połowę lżejszym nagrobkiem uporał się sam Kowal. Oba pomniki zajmą teraz miejsce na cmentarzu żydowskim na warszawskiej Woli.

- Projekt Matzeva jest prawdziwym dowodem współpracy pomiędzy Żydami i Polakami. Wolontariuszami From the Depths są strażacy, siostry zakonne, szkolni nauczyciele, studenci i nawet strongmani - mówi Jonny Daniels, pomysłodawca i organizator "Projektu Matzeva" oraz prezes Fundacji "From The Depths".

- Wspólnie odbudowujemy nie tylko żydowską, ale także tę wspólną polsko-żydowską historię, która należy do nas wszystkich - dodał Daniels. 

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!