Halicki atakuje posłów z delegacji. Stankiewicz: A gdzie był, kiedy Hofman rozliczał wyjazd? On odpowiada za brak kontroli

Dopiero po wybuchu madryckiej afery Andrzej Halicki "przypomniał" sobie, że szefuje polskiej delegacji do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy i zaczął ochoczo rozliczać delegacje posłów - zarzuca w "Rzeczpospolitej" Andrzej Stankiewicz. Jego zdaniem także Halicki jest odpowiedzialny za brak kontroli parlamentarzystów.
- Nie ma wątpliwości, że działanie posłów Hofmana, Kamińskiego i Rogackiego w związku z podróżą do Madrytu było świadome. Ale ci panowie mogą mieć kłopoty prawne dotyczące jeszcze, prawdopodobnie, trzech innych podróży - mówił wczoraj Andrzej Halicki, minister administracji i przewodniczący polskiej delegacji do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy (ZPRE). Andrzej Stankiewicz zauważa w "Rzeczpospolitej", że Halicki, ujawniając i komentując kolejne kwity z poselskich podróży, mocno przysłużył się kampanii PO na ostatniej prostej.

"Halicki i Kopacz też winni"

Zdaniem dziennikarza jest tylko jeden problem - o funkcji szefa polskiej delegacji do ZPRE Halicki "przypomniał sobie dopiero, gdy w jego rękach znalazły się rozliczenia słynnej madryckiej eskapady posłów PiS". "Pytanie, gdzie był Halicki, gdy Hofman rozliczał delegację samochodową do Londynu, gdzie żaden poseł nie jeździ autem, Kamiński zaś składał dokumenty oznaczające, że był w dwóch miejscach równocześnie".

Według dziennikarza "Rzeczpospolitej" nikt nie sprawdzał poselskich delegacji, póki nie stało się o nich głośno. I choć, jak pisze Stankiewicz, polityczną odpowiedzialność za Hofmana ponosi Jarosław Kaczyński, to prezes PiS nie rozliczał delegacji i nie zatwierdzał kilometrówek.

"Winę za brak kontroli - poza Halickim - ponosi także Ewa Kopacz i jej poprzednicy na stanowisku marszałka Sejmu, którzy nie stworzyli systemu zapobiegającego nadużyciom" - kwituje Stankiewicz.

Cały komentarz w najnowszej "Rzeczpospolitej".



Więcej o: