Halicki: Prócz Madrytu były jeszcze 3 podróże. Mogą być kolejne kłopoty prawne. Mózgiem był Hofman

- Nie ma wątpliwości, że działanie posłów Hofmana, Kamińskiego i Rogackiego w związku z podróżą do Madrytu było świadome. Ale ci panowie mogą mieć kłopoty prawne dot. jeszcze, prawdopodobnie, trzech innych podróży - powiedział w TVN24 Andrzej Halicki, szef MAC.
- W przypadku delegacji madryckiej byłych już posłów PiS wszedłem w kompetencje marszałka Sejmu. Zaproponowałem mu nierozliczenie tego wyjazdu i dokładne przyjrzenie się mu, bo coś było w nim nie tak - powiedział Halicki w programie "Kropka nad i" w TVN24.

Andrzej Halicki jest nie tylko ministrem administracji i cyfryzacji, ale też przewodniczącym polskiej delegacji do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, stąd ma wiedzę na temat podróży posłów. Jednak, jak podkreśla, rozliczeniami za wyjazdy zajmuje się już Kancelaria Sejmu. To właśnie na obrady Zgromadzenia udali się ochoczo trzej byli posłowie PiS, Adam Hofman, Mariusz A. Kamiński oraz Adam Rogacki.

"Hofman mózgiem operacji"

- Jesteśmy świadkami pewnego mechanizmu, ale to nie jest rzecz powszechna w Sejmie. Nie znam ani jednego podobnego przypadku, by ktoś postępował podobnie jak antybohaterzy ostatnich dni - powiedział Halicki. Zdradził też, że ci sami trzej posłowie mogą mieć kolejne problemy prawne związane z, prawdopodobnie, trzema innymi podróżami. - Poseł Hofman był tu dużo bardziej aktywny - oświadczył Halicki i dodał, że posła można nazwać "mózgiem" mechanizmu poboru pieniędzy na wyjazd do Madrytu. Dodał, że wszystkiego dowiemy się z audytu podróży parlamentarzystów przeprowadzanego w Sejmie.

- To bardzo dobrze, że Kaczyński wyrzucił tych trzech posłów z partii. Gratuluję mu szybkiej decyzji. Choć to wyglądało tak, że sam siebie zapytał i sam sobie odpowiedział. Chyba nie sądzi pani, że Karol Karski (rzecznik dyscypliny PiS - red.), który sam siebie nie rozliczył za przygodę cypryjską, rzeczywiście pilnuje etyki w partii. Jeśli tak jest, to gratuluję prezesowi podwójnie - powiedział minister, zwracając się do prowadzącej program Moniki Olejnik.

"Spotkam się w sądzie z Błaszczakiem"

- Wie pan, mamy marszałka Sejmu, który podjął obiadem Jacka Rostowskiego i pod dużym naciskiem zapłacił tylko za wino, a za jedzenie nie - odparła Olejnik, przypominając wątek ze słynnych już taśm "Wprost". - Jeśli mamy do czynienia z wyłudzeniem, to jest to sprawa dla prokuratora. Proszę tego nie rozciągać na całą izbę i na wszystkich - odparł na to Halicki.

Zapowiedział też, że wciąż podtrzymuje deklarację dotyczącą spotkania się w sądzie z przewodniczącym klubu PiS Mariuszem Błaszczakiem i żądania od niego przeprosin za insynuacje, jakoby to także sam Halicki dopuścił się nadużyć w związku ze swoimi wyjazdami.



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: