Kaczyński szukał pretekstu do wyrzucenia posłów? "To nauczka dla tych, którzy myśleli o PiS-ie bez prezesa" [OPINIE]

"Madrycka wyprawa" trójki posłów PiS okazała się świetnym pretekstem do usunięcia ich z partii. Tylko pretekstem, gdyż - jak twierdzi Andrzej Stankiewicz z "Rzeczpospolitej" - Adam Hofman, Mariusz A. Kamiński i Adam Rogacki zostali wyrzuceni, bo lansowali senatora Biereckiego. Dziennikarz podważa tym samym oficjalną linię PiS.
A było tak: po tym, jak wyszło na jaw, że posłowie PiS nieuczciwie rozliczali swoje delegacje, prezes partii Jarosław Kaczyński podjął natychmiastową decyzję o zawieszeniu Hofmana, Kamińskiego i Rogackiego w prawach członków partii. Trzy dni później, Komitet Polityczny ugrupowania zdecydował o ich usunięciu. 

Andrzej Stankiewicz stawia jednak tezę, że Kaczyński od już jakiegoś czasu planował pozbyć się wewnętrznej opozycji z "frakcji młodych", a wyjazd do Madrytu był jedynie odpowiednią okazją do wyrzucenia posłów. - To tylko pretekst, choć Kaczyński wolałby to zrobić w innym czasie, nie przed wyborami, bo to nie wygląda najlepiej - mówi dziennikarz i dodaje, że w PiS mają zostać tylko współpracownicy oddani i lojalni, którzy nie chcą prowadzić rozgrywek wewnątrz partii. 

Czy to uprawniona teza? Zapytaliśmy samego Stankiewicza, a także Pawła Wrońskiego z "Gazety Wyborczej" i politolog prof. Agnieszkę Rothert.

Nie ma życia po Kaczyńskim

Andrzej Stankiewicz, "Rzeczpospolita"

Trzech wyrzuconych posłów i Ryszarda Czarneckiego Kaczyński miał na cenzurowanym, od kiedy zaczęli lansować prawybory w PiS. A lansowali je z myślą, że wystartuje Bierecki. Warto zauważyć, że to Kaczyński podjął osobistą decyzję o ich wyrzuceniu. Zanim odezwał się do Błaszczaka, wszyscy bronili kolegów.

Słowem - Prezes wyrzuca z partii tych, którzy mogli grać z Biereckim jako nauczkę dla tych, którzy myśleli co może być po Kaczyńskim. Nie ma życia po Kaczyńskim.

Bierecki jako kandydat na prezydenta nie wygrałby z Komorowskim, ale wypromowałby się, ma pieniądze i możliwości, by zrobić bardzo dużą kampanię. Mógłby zdominować PiS przed wyborami parlamentarnymi.

Bez względu na to co mówi Kaczyński, nie zanosiło się na wyznaczenie Andrzeja Dudy na kandydata na prezydenta i to akurat 11 listopada. Każda partia, która przygotowuje się do tego, robi show, a Kaczyński nieszczerze dobudowuje do tego ideologię. Chciał choć trochę odwrócić monetę w ostatnich dniach kampanii i zakończyć festiwal z Biereckim.

Hofman nikomu nie zagrażał

Paweł Wroński, "Gazeta Wyborcza"

Zawsze można dobrać teorię odpowiednią dla sytuacji. Do tej pory Adam Hofman i jego koledzy byli trzymani na dłuższej smyczy przez prezesa. Hofman był twarzą kampanii i był niewątpliwie sprawnym politykiem, ale prezes Kaczyński miał na niego różnorodne haki. Był bardzo nielubiany, ale nikomu nie zagrażał, bo stronnictwo Adama Hofmana wewnątrz PiS nie było duże - składało się z jego samego i prezesa Kaczyńskiego, który roztaczał nad nim parasol ochronny.

Nie sądzę, aby Kaczyński potrzebował pretekstu do rozprawy z Hofmanem, bo mógł ją przeprowadzić w każdej chwili i nie trzeba było snuć intrygi. Nikt by się za nim nie ujął, a sam Hofman przyjąłby to z pokorą i czekał.

Hofman dawał Kaczyńskiemu poczucie bezpieczeństwa. A ten zawsze miał za najbliższych współpracowników osoby, które nie grzeszyły elokwencją i inteligencją, ale byli bezpieczni.

W PiS nie ma zagrożenia dla Kaczyńskiego

Prof. Agnieszka Rothert, Instytut Nauk Politycznych UW

To, co zrobili Hofman, Kamiński i Rogalski jest w normalnym kraju wystarczającym powodem do wyrzucenia z partii.

U Kaczyńskiego wprawdzie zawsze jest jakieś drugie dno, ale mam poważne wątpliwości czy w PiS jest dla niego jakieś zagrożenie. On ma utylitarny stosunek do ludzi. Zniknęło wiele osób, które kiedyś byłe bliskie.

Kaczyński już raz przebaczył Hofmanowi, ale tym razem przekręt był ewidentny i prezes nie mógł postąpić inaczej, szczególnie przed wyborami. Partia, która ma moralność na sztandarach nie może sobie pozwolić na takie wybryki.

Myślę, że prezes pewnie buduje sobie następców, ale czy to byłaby właśnie ta grupa? Hofman był gładkousty, ale jednocześnie był tylko nowym wydaniem osób takich jak Ziobro, po tym jak Kaczyński się ich pozbył.