Hofman, Kamiński i Rogacki wyrzuceni z partii? Giertych: "Nieprawda. Mogą się słusznie cieszyć mianem członków PiS"

Od kilku dni Hofman, Kamiński i Rogacki nazywani są "byłymi członkami PiS". "To fałszywa retoryka" - pisze jednak Roman Giertych. Adwokat wziął pod lupę statut partii i twierdzi, że w świetle jego zapisów wszyscy trzej... wciąż są w PiS. To pomyłka władz, furtka zostawiona "madryckim posłom"? A może wobec gniewu prezesa formalny status tych polityków nie ma znaczenia?
- Nie ma najmniejszego powodu, żeby PiS było rozliczane za szybką reakcję w sprawie parlamentarzystów. Zachowaliśmy się jak trzeba i pokazaliśmy wysokie standardy - mówił w Radiu TOK FM nowy rzecznik partii Marcin Mastalerek.

W podobnym tonie wypowiadają się także inni z jego partyjnych kolegów: szybka i stanowcza reakcja Komitetu Politycznego w sprawie "posłów-podróżników" jest przez nich przeciwstawiana pobłażliwości PO wobec "aferzystów" w jej szeregach.

W komentarzach wokół sprawy Hofmana, Kamińskiego i Rogackiego podkreślano często, że na kilka dni przed wyborami Kaczyński nie mógł postąpić inaczej.

- Jego decyzja o stanowczym potraktowaniu trzech posłów to próba minimalizowania strat, jakie wyrządzili oni partii. Ich zachowanie uderzyło w podstawy PiS, które prezentuje się jako ugrupowanie ludzi uczciwych i o wysokich standardach - mówi w rozmowie z portalem Gazeta.pl dr Robert Sobiech z Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych UW.

O determinacji Kaczyńskiego świadczy choćby fakt, że spośród możliwych formalnie ścieżek usunięcia posłów z partii, wybrał on najkrótszą i najszybszą - bez przesłuchiwania świadków, składania wyjaśnień i zbierania dokumentów.

Na całą sprawę nieco inne światło rzuca jednak facebookowy wpis Romana Giertycha, który twierdzi, że wszyscy trzej bohaterowie "afery madryckiej" w świetle statutu PiS... wciąż są członkami tej partii. Jak to możliwe?

"Mogą się słusznie cieszyć mianem członków PiS"

Giertych twierdzi, że mówienie o Kamińskim, Rogackim i Hofmanie jako o "byłych posłach PiS" to po prostu "nieprawda". Bo choć Komitet Polityczny PiS miał prawo ich usunąć, to jak głosi statut: "Członek może odwołać się do Koleżeńskiego Sądu Dyscyplinarnego w terminie 7 dni od daty powiadomienia go o treści podjętej uchwały".

"Zapis ten oznacza, że odwołać się ma prawo "członek", a nie np. usunięty lub były członek" - zwraca uwagę Giertych, wskazując, że formalnie taki właśnie status mają trzej posłowie.

Adwokat dodaje, że wedle statutu PiS "wiążąca i ostateczna jest dopiero uchwała Sądu Dyscyplinarnego, a nie Komitetu Politycznego". Do czasu podjęcia przez ten organ decyzji "posłowie Hofman, Rogacki i Kamiński mogą się słusznie cieszyć mianem członków Prawa i Sprawiedliwości i nikt (poza ich samych rezygnacją) nie może im tego odebrać".

Czyżby więc PiS zbyt szybko ogłosił, że problem został ostatecznie rozwiązany? A może pospieszna procedura "usunięcia" skompromitowanych posłów była tylko przedwyborczą, wizerunkową zagrywką, a furtka dla ich "powrotu" wciąż pozostaje otwarta?

Kaczyński nie będzie miał litości

W wypowiedziach dla mediów nowy rzecznik PiS Marcin Mastalerek rzeczywiście podkreślał, że choć "sprawa jest zamknięta", posłowie będą mogli odwołać się od decyzji komitetu. Czyżby więc naprawdę była jeszcze dla nich szansa? Dr Robert Sobiech twierdzi, że nie.

- Za prezesury Jarosława Kaczyńskiego takie przewinienia w PiS zawsze oznaczały koniec politycznej kariery. Nie sądzę, żeby w tym przypadku było inaczej - mówi. Sobiech dodaje, że jego zdaniem usunięci posłowie nie będą nawet próbować się odwoływać, bo mają świadomość ciężaru swojej winy.

- W świetle opublikowanych przez Sejm danych, które pokazują, że Madryt nie był jednorazowym wyskokiem, widać wyraźnie, że wszyscy trzej swoim zachowaniem podcinali same korzenie PiS-u - tłumaczy Sobiech. Dlatego też trudno się spodziewać, by Kaczyński okazał "madryckim posłom" litość - nawet, jeśli Giertych ma rację i taka szansa formalnie wciąż jeszcze istnieje.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: