Żakowski: Hofman, Kamiński i Rogacki to czubek góry lodowej. Niech CBA i prokuratura wezmą się do roboty

"Być może nie mamy do czynienia z dość zabawną aferką H.&Co., ale z sunącym ku nam kryzysem politycznym" - pisze Jacek Żakowski w serwisie Polityka.pl po wyrzuceniu trzech posłów z PiS za nieprawidłowości w rozliczaniu podróży służbowych. Publicysta zaznacza, że sprawie powinny się przyjrzeć CBA i prokuratura. "Nie ma co tej sprawy odkładać. Trzeba się brać do roboty".
W najnowszej "Polityce" Jacek Żakowski komentuje sprawę madryckiej wyprawy trzech posłów PiS, która skończyła się wykluczeniem ich z partii.

"Nie chodzi o incydent, ale o stan świadomości elity"

"Szkoda chłopów. Przynajmniej Kamińskiego i Hofmana" - pisze publicysta. "Nie żeby wyrażali poglądy bliskie moim; i nie żeby się zapowiadali na jakichś Geremków; ale przynajmniej mają IQ, którego nie trzeba się wstydzić w sklepie. Ale się zmarnowali" - zaznacza. Żakowski dodaje, że "w odróżnieniu od Ziobry obaj panowie raczej byliby w stanie zdać egzamin aplikancki. Wielu takich młodych dziś w polityce, a zwłaszcza w Sejmie, nie ma".

Publicysta zwraca uwagę, że politycy "zostali zdemoralizowani do tego stopnia", że nie maskowali się, nie zacierali śladów. Działali ostentacyjnie. Co więcej, sprawa nie wyszłaby na jaw, gdyby małżonki posłów nie "polewały z rękawa" w samolocie. "Przypadkiem odkryliśmy raczej nie incydent, ale jakąś patologiczną normę milcząco akceptowaną przez sejmową administrację, partyjnych kolegów, posłów innych partii. Nie chodzi więc o incydent, ale o stan świadomości elity" - zaznacza Żakowski.

"To nie zabawna aferka, ale zapowiedź kryzysu"

Problem szerszego kontekstu, w jakim należy umieścić sprawę Hofmana, Kamińskiego i Rogackiego, Żakowski rozwija na swoim blogu w serwisie Polityka.pl.

"Mam istotne obawy, że w sprawie Hofmana i spółki ta spółka może liczyć dużo więcej niż tylko dwie osoby. Być może nie mamy do czynienia z dość zabawną aferką H.&Co., ale z sunącym ku nam kryzysem politycznym" - wskazuje publicysta. I zaznacza, że niejeden kryzys tak się właśnie zaczynał.

"Polityczna elita obcięła czubek góry lodowej"

"Nie znamy skali procederu rozliczania lipnych zagranicznych delegacji samochodowych przez polskich parlamentarzystów. Ale da się ją dość łatwo sprawdzić" - wskazuje Żakowski, zaznaczając, że powinny to zrobić organy ścigania.

Żakowski pisze też, że nie należy się oglądać na kampanię wyborczą i niebezpieczeństwo machinacji służb przy wyborach. W przeciwnym razie powstałoby zdaniem publicysty "wrażenie, że usuwając z polityki trojkę H.&Co., polityczna elita obcięła czubek góry lodowej, a reszta dalej bezkarnie dryfuje w mętnej wodzie polskiej demokracji".

"CBA ma wyjaśnienie takich wątpliwości w swoich obowiązkach. A prokuratura, jeśli traktuje swoją misję poważnie, powinna z urzędu wszcząć pilne postępowanie 'w sprawie'. Nie ma co tej sprawy odkładać. Trzeba się brać do roboty. I to z najwyższą powagą" - kwituje Żakowski.

Hofman i spółka w Madrycie

Posłowie 29 października wybrali się w podróż służbową do Madrytu. Mieli tam uczestniczyć w posiedzeniu komisji Rady Europy. Okazało się, że posłowie wzięli zaliczkę w wysokości kilkunastu tysięcy złotych z Kancelarii Sejmu na pokrycie noclegów oraz podróży prywatnymi samochodami, podczas gdy polecieli na miejsce tanimi liniami lotniczymi. Posłowie twierdzą, że informacje o delegacji skorygowali, ale z informacji Radia Zet wynika, że podróż samolotem zaplanowali, jeszcze zanim złożyli wniosek o pokrycie kosztów jazdy samochodem.

Więcej o: