Taśmy Wiplera tydzień przed wyborami. "Kreuje się na ofiarę systemu. Musi zaistnieć"

Nagrania bójki Przemysława Wiplera z policją trafiły do tabloidów na nieco ponad tydzień przed wyborami samorządowymi. - To zagranie na ostatnią prostą kampanii - mówi dr hab. Norbert Maliszewski z UW. Jego zdaniem Wipler, kreując się na ofiarę systemu, chce zmobilizować elektorat KNP.
"Super Express" i "Fakt" dotarły do nagrania z monitoringu, przedstawiającego bójkę Przemysława Wiplera z policjantami przed klubem nocnym w Warszawie. - Film nie pozostawia wątpliwości, to policjant napadł na posła - ocenia "Fakt".

Wipler ujawnia szczegóły starcia z policją: Usłyszałem krótko: "Wyp...j" >>>

- Mieszkamy w państwie policyjnym - grzmi Wipler. I oskarża o zaniedbania rzecznika policji, komendanta głównego, a nawet Ewę Kopacz (nie broniła go jako marszałek Sejmu) czy Bronisława Komorowskiego (prezydent miał przedstawiać Wiplera jako negatywną postać).

Przypadek czy przemyślana wrzutka

Nagranie trafiło do mediów półtora tygodnia przed wyborami samorządowymi, w których Przemysław Wipler ubiegać się będzie o stanowisko prezydenta Warszawy z ramienia Kongresu Nowej Prawicy. Do bójki z policją doszło w październiku ubiegłego roku, a sam polityk posiada materiały od lipca. Dostał je w aktach śledztwa.

Czy nagranie jest więc umiejętną wrzutką i elementem kampanii wyborczej? Dr hab. Norbert Maliszewski, politolog i specjalista marketingu politycznego, zaznacza, że tego udowodnić nie sposób. Ale moment dla Wiplera jest niezwykle korzystny.

"Zagranie na ostatnią prostą kampanii"

- Co się robi w ostatnim tygodniu przed wyborami? Mobilizuje się elektoraty - wskazuje politolog. A elektorat KNP to młodzi mężczyźni o antyestablishmentowym, antysystemowym nastawieniu.

- Tymczasem Wipler ma utarczkę z policją. Jak mówi, prokuratura tuszuje sprawę, media są nierzetelne. Kreuje się na ofiarę systemu - wskazuje Maliszewski. - To zagranie na ostatnią prostą kampanii - dodaje. Dzięki temu poseł KNP może znów zyskać w oczach swoich wyborców.

Wyborcy KNP śpią

Jak wiele? W wyborach samorządowych KNP nie walczy o czołowe miejsca, raczej o przetrwanie i pozycję startową przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi. - Wybory samorządowe to test dla partii. Jeżeli młodzi wyborcy usłyszą, że KNP to był jeden zryw, partia Korwin-Mikkego nie będzie mogła przyjąć roli czarnego konia w przyszłym roku - mówi.

Zdaniem Maliszewskiego elektorat KNP "śpi". - A jedyny obrazek, jaki przychodzi do głowy na myśl o tej partii, to Janusz Korwin-Mikke śpiący w Parlamencie Europejskim. Dla nich jest ważne, by zaistnieć - wskazuje.



Więcej o: