Wipler dla Gazeta.pl o szczegółach starcia z policją: Usłyszałem krótko: "Wyp...j, bo też dostaniesz wpie...l"

"Wyp...j, bo też dostaniesz wpier...l" - tak, według posła Przemysława Wiplera, powiedział do niego policjant podczas starcia na Mazowieckiej w Warszawie. Wczoraj ujawniono nagranie, które nie potwierdza wersji policji, że do bójki doszło z winy Wiplera i że poseł był agresywny. Wipler się broni: - Anonimowy świadek TVN jest policjantem albo współpracownikiem policji. I ja to dziś udowodnię.
Do bójki policji i posła Wiplera doszło 30 października 2013 roku. Policja i przedstawieni przez nią świadkowie mówili, że Wipler krzyczał do mundurowych i wyzywał ich. Wczoraj ujawniono nagrania z monitoringu, które częściowo pokazują, jak wyglądał ten incydent - zobacz film i analizę >>>



Michał Gostkiewicz, Gazeta.pl: Na nagraniu widać, jak wstaje pan i podchodzi do policjantów i dwóch osób uczestniczących w zdarzeniu.

Przemysław Wipler: - Jeden z nich to był żulik, a drugi to mój serdeczny kolega Krzysztof Szczawiński, którego - w największym skrócie - próbowałem zgarnąć do domu. Czekaliśmy na jakąś korporacyjną taksówkę. Krzysztof dostał gazem - błyskawicznie, widać na filmie, że wysiada policjant i od razu wali go gazem. Jak on zaczął krzyczeć, wstałem i podszedłem zobaczyć, co się dzieje, próbowałem go wziąć na bok, mówiąc, że kolega jest nietrzeźwy itd., i usłyszałem krótko: "Wyp.......j, bo dostaniesz też wpie...l". Taki był komentarz policjanta, który ze mną rozmawiał. W akcie oskarżenia jest to ujęte tak, że policjant pouczył mnie, że jeśli nie przestanę przeszkadzać, to zostaną użyte środki przymusu bezpośredniego.

Zaraz po całej sprawie mówił pan, że do końca nie wiedział, czy ma do czynienia z policją, czy z ochroną...

- Na drugiej części nagrania doskonale widać, że gazu w stosunku do mnie używa i pałkę trzyma facet, który jest w cywilu, nie w mundurze. Osób, które interweniowały, jest kilka - to też widać. Jeden z tych facetów, w zielonej kurtce, to ten, który, gdy byłem już w radiowozie, psiknął na mnie gazem przez otwarte okno i zamknął szyby. Później na obdukcji dowiedziałem się od lekarza, że to jest praktyka policjantów z Wilczej, że oni żartobliwie nazywają to "gaz-komorą". Ten człowiek nie był w mundurze, był w cywilu, takich osób było kilka i w tym zakresie również minister Sienkiewicz kłamał, mówiąc, że wszyscy byli umundurowani i wykrzykiwali: "Policja". Na tym nagraniu widać co najmniej dwie osoby w cywilu, które używają w stosunku do mnie środków przymusu bezpośredniego.

Na nagraniu nie ma dźwięku. Co mówił pan do policjantów? Policja twierdziła, że używał pan mocno nieparlamentarnych słów.

- Po tym, jak mnie potraktowali, żaden Polak by się nie dziwił, gdybym powiedział ostro i dosadnie, co myślę. Do momentu, gdy dostałem gazem, do momentu, gdy dostałem sierpa w twarz, co widać na tych nagraniach, nie zrobiłem nic, co by to uzasadniało. Jestem grzecznym człowiekiem, w życiu publicznym też, nie jestem Stefanem Niesiołowskim czy Armandem Ryfińskim. Nie jestem facetem, który zaczepia innych.

Wiadomo, że tej nocy pił pan alkohol, ludzie po alkoholu reagują różnie. Mógł pan reagować ostrzej niż zwykle?

- Nie. Moja żona, wszyscy znajomi wiedzą, że jak ja się napiję, to usypiam. Nigdy w życiu nie byłem agresywny po alkoholu. Nigdy w życiu nie byłem na izbie wytrzeźwień. Tego wieczora też. A policja wiedziała od samego początku, kim jestem, bo powiedziałem policjantowi, że jestem funkcjonariuszem publicznymi i że ma pecha, bo nie będzie mnie bezkarnie okładać. Jak powiedziałem, że jestem posłem, usłyszałem "Ja ci, k..., dam posła".



Jakie dalsze działania pan planuje?

- Idę ustalonym rytmem, to niczego nie zmienia. Na razie mam kampanię samorządową. Do czasu rozprawy (po całej sprawie to Wipler usłyszał zarzuty - red.) najprawdopodobniej nie będę wytaczał powództw o przekroczenie uprawnień. Ale to będę jeszcze konsultował z prawnikiem.

A właśnie, idą wybory samorządowe, pan kandyduje na prezydenta Warszawy. I tuż przed wyborami pojawia się ten film. Kiedy i jak otrzymał pan te nagrania?

- Jestem w posiadaniu kilkunastu godzin nagrań, półtorej godziny przed zdarzeniem i po zdarzeniu. I również wszystkie te fragmenty, które opublikował "Super Express", są na tych nagraniach. Mam nagrania od początku lipca, dostałem je w aktach sprawy.

To dlaczego akurat teraz je pan dał mediom?

- To pytanie do dziennikarzy. Od lipca, od kiedy wyszedłem z prokuratury z pakietem, dziennikarze mnie nachodzili i prosili mnie o te materiały.

No i teraz akurat przed wyborami je pan daje. Tak działa polityka?

- Powiem tak: jeżeli chce pan tak cynicznie patrzeć, to jeszcze zaraz można powiedzieć, że sam się pobiłem, bo miałem plan wykorzystać to w wyborach. Gdybym był tak wyrachowany, to spokojnie poczekałbym do przyszłego roku, do wyborów parlamentarnych. Jeśli chodzi o kontekst i dzień publikacji, ja zostałem postawiony przed faktem dokonanym, gdy dostałem pytania od dziennika "Fakt".

Jak skomentuje pan wersję przedstawianą przez policję?

- Mieszkamy w państwie policyjnym. Gdybym nie był posłem, nigdy nie miałbym szansy na to, że kogokolwiek zainteresuje moja historia. I tak tysiące Polaków są traktowane praktycznie każdego dnia. Liczba osób, która po tych zdarzeniach pisała do mnie, dzieliła się swoimi historiami i wysyłała mi zdjęcia, jest gigantyczna. Z jednej strony nie działa policja, która jest państwem w państwie, komendant stołeczny pozostał na swoim stanowisku, minister Sienkiewicz został na swoim stanowisku, komendant główny policji pozostał na swoim stanowisku, rzecznicy policyjni, którzy kłamali - i ten stołeczny, i ten z komendy głównej - są na swoich stanowiskach. Ewa Kopacz, która jako marszałek nie wywiązała się ze swoich obowiązków. A ma dbać o godność Sejmu i nietykalność parlamentarzystów. Mogła mieć tego samego dnia nagrania z monitoringu, nie zrobiła nic. Bronisław Komorowski wprowadzał w błąd opinię publiczną - przytaczał mnie jako negatywną postać polskiego życia publicznego. Również media powinny się zastanowić, czy im wystarczy anonimowy świadek TVN, który jest policjantem, i ja to dzisiaj udowodnię, albo współpracownikiem policji, bo analizowaliśmy te nagrania. Z tych nagrań wynika, że on mówił rzeczy, których nie miał prawa widzieć jako zwykły taksówkarz z ulicy Mazowieckiej.

To bardzo emocjonalne oświadczenie, panie pośle...

- Dziwi mi się pan? Powiem panu - najtrudniejszy dzień nie był wtedy, kiedy wróciłem pobity do domu ze szpitala i lincz medialny, ale dzień, w którym moja córka wróciła do domu ze szkoły i zapytała "Mamo, czy tata pójdzie do więzienia".

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o:
Komentarze (553)
Wipler dla Gazeta.pl o szczegółach starcia z policją: Usłyszałem krótko: "Wyp...j, bo też dostaniesz wpie...l"
Zaloguj się
  • ia jo

    0

    Gdyby cham Wipler był w PO to dostałoby się policji a nie jemu.

  • bronimir

    Oceniono 2 razy 0

    Policjanci popełnili niewybaczalny błąd.
    Powinni Wiplera zastrzelić.
    To by się pięknie wpisywało w poetykę programu wyborczego partii JKM.

  • tymon99

    Oceniono 2 razy 0

    narąbany jak szpak, w przepoconej, obrzyganej koszulce, świat chciał naprawiać? dno.

  • talsen

    0

    Wierzę ,że tak mówili do posła policjanci ,bo znam ten język nie od dziś. Wszystko zależy od tego, jaką kulturę słowa ,wyniósł dany policjant z domu, jednak cudów raczej nie należy się spodziewać ,choć być może bywają.

  • talsen

    Oceniono 1 raz 1

    Policja to penery ,mówiąc po poznańsku. Są za głupi ,by w momencie interwencji ocenić skalę zagrożenia i na wszelki wypadek ,niezależnie od tego z kim mają do czynienia ,napie...ją równo ,wszystko co się rusza ,a dopiero później zaczynają myśleć.

  • henyk

    Oceniono 2 razy 0

    ...I trzeba było posłuchać dobrej rady nie się stawiać "bo mam immunitet"

  • magtic

    Oceniono 3 razy -1

    czy tylko ja sie ciesze z tego że politykier dostał w ryj? więcej by sie im przydało tak czasem woierdol dostać, niech wiedzą na co pracują.

  • szczesliwysyzyf

    Oceniono 3 razy 1

    "Jak powiedziałem, że jestem posłem, usłyszałem "Ja ci, k..., dam posła"."

    Zabawne :-)
    Trudno się dziwić policjantowi, ja też bym nie uwierzył, że leżący na ulicy menelik z plecaczkiem to poseł.

  • szczesliwysyzyf

    Oceniono 2 razy 0

    "Jak powiedziałem, że jestem posłem, usłyszałem "Ja ci, k..., dam posła"."

    Zabawne :-)

    Trudno się dziwić policjantowi, ja też bym nie uwierzył, że leżący na ulicy menelik z plecaczkiem to poseł.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX