"PiS popełniło błąd, traktując lekceważąco Kopacz. PO to wykorzystała i popłynęła w górę"

Wg Piotra Zaremby politycy PiS, którzy lekceważąco wypowiadali się o Ewie Kopacz, "podłożyli się". Na takim zachowaniu zyskała pani premier i jej partia. - Można było przypomnieć jej rozmaite wpadki. A jako minister zdrowia miała bardzo wiele wpadek. Mówienie o prowincjonalnej lekarce z Szydłowca obróciło się przeciwko tym, którzy to formułowali - uważa publicysta "wSieci".
Prawo i Sprawiedliwość straciło na odejściu Donalda Tuska. Bo zmiana na czele rządu znacząco poprawiła notowania Platformy Obywatelskiej.

Partia Jarosława Kaczyńskiego sama też sobie zaszkodziła - zachowując się lekceważąco wobec Ewy Kopacz. Najgłośniejsza jest rzecz jasna wypowiedź Adama Hofmana, że "Jarosław Kaczyński jest dwa, trzy poziomy wyżej niż Ewa Kopacz". Ale jako lekceważenie odebrano też fakt, że w debacie po exposé pani premier nie zabrał głosu lider największej partii opozycyjnej. Stanowisko klubu PiS prezentowała Anna Zalewska.

- To był błąd, jak na samym początku potraktowano Kopacz. W PiS zaczęto do lekceważącego traktowania zamiast, kiedy aspirowała do premierostwa, próbować potraktować ją poważnie. I przypomnieć wpadki, a jako minister zdrowia miała ich bardzo wiele. A tak ton "prowincjonalna lekarka z Szydłowca" obrócił się przeciwko tym, którzy to formułowali - komentował Piotr Zaremba w "Poranku Radia TOK FM".

Publicysta tygodnika "wSieci" nie ma wątpliwości, że taktyka PiS to młyn na wodę Platformy Obywatelskiej. - Bardzo łatwo było przedstawić Ewę Kopacz jako zwykłego człowieka, skromnego Polaka, lekarkę z Szydłowca, która jest atakowana i lekceważona przez aroganckich polityków. A Kopacz nie jest zwykłym Polakiem. Była niesłychanie aroganckim politykiem partii rządzącej. Trudno było nie skorzystać z takiego podziału ról - i PO skorzystała. Ewa Kopacz przeżywa teraz wzlot i z nią w górę popłynęła Platforma.

Hofman powiedział to, co myśli Kaczyński

Także Michał Krzymowski jest przekonany o tym, że PiS popełniło błąd, traktując Ewę Kopacz w sposób lekceważący. - Uważam, że to stawianie sytuacji na głowie, że w debacie po wystąpieniu premier na mównicę wychodzi nie lider opozycji, ale osoba z trzeciego, czwartego rzędu - mówił w TOK FM.

Dziennikarz "Newsweeka" uważa, że słynnej wypowiedzi Hofmana nie można traktować w kategorii wpadki. - Ta wypowiedź nie wzięła się z niczego. To było refleksem atmosfery panującej w siedzibie PiS przy ul. Nowogrodzkiej. To powiedział Adam Hofman, ale Jarosław Kaczyński właśnie tak myśli. Bo przecież rzecznika partii nie spotkały za tę wypowiedź żadne konsekwencje - przekonywał Krzymowski.

Nie jest wykluczone, że politycy Prawa i Sprawiedliwości zdali sobie sprawę z błędu. Bo w ostatnim dniu października Jarosław Kaczyński zaproponował premier Kopacz, współpracę w sprawie reformy ZUS oraz pomocy osobom, które zaciągnęły kredyty we franku.