"Sytuacja jest dramatyczna, wiele z tych osób może nie przeżyć zimy". Ochojska apeluje o pomoc dla Ukrainy

- Widzieliśmy ludzi, którzy marzną, nie mają wystarczającej ilości jedzenia, dzieci, które nie chodzą od szkoły. Uchodźcy często przebywają w ośrodkach wypoczynkowych, w których nie ma ogrzewania. Brakuje lekarzy i lekarstw. Sytuacja jest naprawdę dramatyczna - mówiła Janina Ochojska w TOK FM. PAH prosi o pomoc dla mieszkańców wschodniej Ukrainy.
Do tej pory Polskiej Akcji Humanitarnej udało się zebrać 87 tys. złotych na pomoc dla mieszkańców wschodniej Ukrainy. Ale to stanowczo zbyt mało, by pomóc najbardziej potrzebującym. Jak mówiła Janina Ochojska w "Poranku Radia TOK FM", pieniądze przeznaczono na pomoc dla sześciu tysięcy osób mieszkających w obwodach donieckim i ługańskim. Dlatego szefowa PAH apeluje o pomoc dla Ukraińców. Pieniądze wpłacać można na konta organizacji.

- Zostawiliśmy im pomoc na około miesiąc - od żywności przez środki czystości po ciepłe ubrania, śpiwory, piecyki. Wszystko kupiliśmy na miejscu. Transport z Polski jest zbyt drogi. Pomocy starczy tylko na miesiąc. Sytuacja jest dramatyczna, zbliża się zima. Już jest bardzo zimno. Widzieliśmy ludzi, którzy marzną w pomieszczeniach, w których tymczasowo żyją, nie mają wystarczającej ilości jedzenia. Widzieliśmy dzieci, które nie chodzą do szkoły, plączą się wśród dorosłych na podwórkach ośrodków, w których umieszczono uchodźców. To są często ośrodki wakacyjne, więc nie ma tam ogrzewania. Sytuacja jest naprawdę dramatyczna, wiele z tych osób może nie przeżyć zimy - zwłaszcza osoby starsze, chore. Tym bardziej że nie ma lekarzy, leków, przychodnie są nieczynne.

Ludzie, do których trafiła pomoc od PAH to nie tylko osoby, które w wyniku działań wojennych musiały opuścić swoje domy. To także ci, którzy mieszkają w swoich domach, które ucierpiały podczas ostrzału.

"Do normalności daleko"

Wśród podopiecznych Polskiej Akcji Humanitarnej są m.in. chore dzieci przesiedlone z domu dziecka Makiejewce. - Umieszczono je w domu dziecka w Kramatorsku. Wśród ewakuowanych dzieci są chore na AIDS, z porażeniem mózgowym. Potrzebują pomocy. Te dzieci nie są zwolennikami nikogo. Pomoc humanitarna nie pyta, kto jest czyim zwolennikiem - tak Janina Ochojska odpowiadała na pytania Dominiki Wielowieyjskiej, o poglądy osób współpracujących z PAH i tych, do których trafia pomoc.

Separatyści zapowiadają, że niedzielne wybory zorganizowane na wschodzie Ukrainy, rozpoczną normalizację sytuacji. Ale szefowa PAH nie ma złudzeń, że szybko normalność nie wróci do obwodów ługańskiego i donieckiego. - Normalność oznacza m.in. funkcjonowanie państwa. A w tych rejonach państwo nie działa: nie są wypłacane emerytury, pracownicy budżetówki nie dostają pensji. Nie wiem, czy uda się tam przywrócić normalność, ale wiem, że są tam ludzie, którzy potrzebują pomocy.

MSZ robi błąd

Jak podkreśla Janina Ochojska, pomoc pochodząca z Polski, dla mieszkańców wschodnich rejonów Ukrainy, to tylko wsparcie od organizacji pozarządowych. Bo nasz MSZ nie finansuje pomocy w tych obwodach. - To błąd. Powinniśmy brać przykład z Unii Europejskiej, która przesyła tam pomoc - mówiła w TOK FM.

Szefowa Polskiej Akcji Humanitarnej apelując o pomoc, zapewnia, że zdecydowana większość pieniędzy wpłacanych na konto organizacji trafia do potrzebujących. - Przelot na Ukrainę, wynajem samochodów, diety dla naszych współpracowników to naprawdę nie są duże kwoty.