6-latek śpiewa, że "nikt nie jest za młody, by być żołnierzem kalifatu". Australijczycy oburzeni [WIDEO]

Grupa chłopców - najmłodszy z nich ma zaledwie sześć lat - wymachuje flagami używanymi przez zwolenników Państwa Islamskiego. Dzieci skandują też hasła: domagają się głowy syryjskiego prezydenta i zapewniają, że ?nikt nie jest za młody, by zostać żołnierzem kalifatu. To wideo przedstawiające część spotkania australijskich muzułmanów wstrząsnęło Australią.
Film opublikowany przez australijską telewizję został nakręcony prawdopodobnie w grudniu ub.r., ale dopiero teraz trafił do sieci. Nagranie przedstawia jedno ze spotkań grupy "The Muslim Youth Project" w Sydney. Widać na nim, jak sześciu chłopców deklaruje swoje poświęcenie dla walki z Zachodem i chce głowy prezydenta Baszara el-Asada. Z sali padają też okrzyki, że amerykański prezydent Barack Obama powinien "spłonąć w piekle":



"Nie dajcie się nabierać na te islamofobiczne sensacje"

Po tym, jak australijski Kanał 7 wyemitował nagranie, dwóch brodatych mężczyzn widocznych na filmie zostało zidentyfikowanych jako członkowie radykalnej grupy Hizb ut-Tahrir. Osoby należące do stowarzyszenia nawołują australijskich muzułmanów m.in. do tego, by odrzucili demokrację - opisuje "Daily Mail".

Rzecznik prasowy Hizb ut-Tahrir Uthman Badar nazwał producentów programu telewizyjnego "idiotami" i oskarżył ich o manipulację. "Flagi takie jak te przedstawione na filmie były używane przez Muzułmanów na długo przed utworzeniem Państwa Islamskiego. To nie jest znak ISIS" - napisał na Twitterze. "Nie dajcie się nabierać na te islamofobiczne sensacje" - zaapelował.

Do kontrowersyjnego nagrania odnieśli się też członkowie "The Muslim Youth Project". Ich zdaniem tego typu spotkania "mają na celu zaangażowanie muzułmanów w każdym wieku w sprawy liczące się dla ich społeczności" - napisali na swoim profilu na Facebooku. "Młodzi Muzułmanie mają szczególny dar do niesienia przesłania islamu, robią to z wyjątkową energią i zapałem" - dodają.

"To wideo jest obrzydliwe i absolutnie niepokojące"

Nagraniem oburzeni są nie tylko zwykli Australijczycy; emocji nie kryją też władze kraju. - To obrzydliwe, chore i absolutnie niepokojące - oświadczył minister ds. imigracji i ochrony granic Scott Morrison. - Każdy z nas powinien być zszokowany tym nagraniem - dodała minister spraw zagranicznych Julie Bishop.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!
Lubisz aplikację Gazeta.pl LIVE? Zagłosuj na nas!