Kamiński u Olejnik o atakach PiS na Sikorskiego: Wywiad w "Politico"? Nie znają angielskiego, nie mogli przeczytać

Jeśli prawdą jest to, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie, to Radosław Sikorski po programie "Kropka nad i" Moniki Olejnik pewnie już się cieszy, że grono tych, na których może liczyć, powiększyło się. Marszałka Sejmu w trudnym dla niego momencie politycznej kariery bardzo mocno wziął w obronę Michał Kamiński. - On zdał egzamin jako szef MSZ - przekonywał niedoszły europoseł PO. I oczywiście nie omieszkał zaatakować dawnych kompanów z PiS.
Prowadząca program Monika Olejnik postanowiła przeegzaminować Michała Kamińskiego z jego lojalności wobec PO i marszałka Sikorskiego. Ten, o dziwo, nie dystansował się od polityka, który znalazł się na zakręcie. - Politykom zdarzają się niezręczne wypowiedzi - bronił Sikorskiego. I przypominał jego zasługi jako szefa polskiej dyplomacji. - On przecież był autorem polityki Unii Europejskiej wobec Wschodu - przekonywał.

Gdy tylko nadarzyła się okazja, zaatakował zaś swoich dawnych kompanów z PiS. Pytany o krytykę, jaka spłynęła ze strony partii Jarosława Kaczyńskiego pod adresem Radosława Sikorskiego po słynnym już wywiadzie dla "Politico", Kamiński wypalił. - Wielu z nich pewnie nie mówi po angielsku, więc nie mogli go nawet przeczytać - szydził. - A artykuł w tym serwisie wskazuje na wielki patriotyzm Sikorskiego - zapewniał.

"Błędem Sikorskiego było, że..."

Kamiński przyznał jednak, że marszałek Sejmu mógł się zachować nieco inaczej, przynajmniej w stosunku do dziennikarzy. - Błędem Sikorskiego było to, że od początku nie odpowiadał na ich pytania - powiedział, jednocześnie przekonując, że wcale nie dziwi go milczenie w tej sprawie Donalda Tuska. - Nie widzę powodu, dlaczego przyszły prezydent UE miałby wchodzić w tę burzę w szklance wody - tłumaczył.

Kamiński ma ofertę dla PiS

Pytany o ostre słowa Adama Hofmana z PiS, który politykę rządu Tuska i Sikorskiego określił mianem "zbójeckiej" - odmówił komentarza. - Mam zwyczaj, że nie komentuję jego słów - odparł Kamiński. - A prezesa Kaczyńskiego? - drążyła Olejnik. - Przy całym moim negatywnym stosunku jest on człowiekiem godnym szacunku - przyznał Kamiński, ale nie omieszkał wbić także szpili szefowi PiS. - Mam pretensję o to, że Jarosław Kaczyński nie zadał sobie trudu, by mu przetłumaczono artykuł z "Politico". Wtedy trzy razy by się zastanowił, zanim skrytykowałby Sikorskiego. Zadrżałby mu głos - przekonywał i wyciągnął rękę do swojej byłej partii, jak się jednak okazało - wcale nie do zgody. - Jeśli nie ma w PiS nikogo, kto może przetłumaczyć ten tekst, to służę pomocą - mówił zadowolony.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Lubisz aplikację Gazeta.pl LIVE? Zagłosuj na nas!

Więcej o: