W razie wojny chcą być gotowi. Paramilitarni z Lubelszczyzny stworzyli Obronę Terytorialną. Jedno miasto już z nimi współpracuje

W Świdniku rozpoczęła działalność Obrona Terytorialna Województwa Lubelskiego - informuje Radio Lublin. Członkowie tej paramilitarnej formacji szkolą się do pomocy samorządom w warunkach klęsk żywiołowych - i konfliktu zbrojnego. Jej liderzy chcą, by była zalążkiem ogólnopolskiej paramilitarnej formacji, wspomagającej wojsko. Uczą się strzelać, także ostrą amunicją - wszystko w granicach prawa.
Obrona Terytorialna Województwa Lubelskiego ma charakter paramilitarny, na wzór formacji w rodzaju amerykańskiej Gwardii Narodowej - oddziałów będących w dyspozycji władz stanowych, a więc lokalnych. W zamyśle swoich twórców OTWL miałaby się stać właśnie czymś przypominającym gwardię - wspierającym władze samorządowe m.in. w warunkach klęsk żywiołowych - ale także potencjalnego konfliktu zbrojnego.

- W państwach zachodnich jest obrona terytorialna. Jest armia wojewodów. W USA jest Gwardia Narodowa. Jeżeli chodzi o aspekt militarny, to zdecydowanie z większą zaciętością broni się swojego podwórka, niż gdybym jako żołnierz służący w Szczecinie miał przyjechać na Lubelszczyznę - wyjaśniał w Radiu Lublin Damian Duda z Legii Akademickiej KUL.

Ostra amunicja - tak, ale w granicach prawa

Członkowie lubelskiej Obrony Terytorialnej to byli wojskowi, rezerwiści, a także "ratownicy, specjaliści od łączności, mechanicy i strzelcy" - wylicza "Dziennik Wschodni". Czyli ludzie z umiejętnościami przydatnymi w sytuacjach kryzysowych. Szkolą się, także z użyciem ostrej amunicji - ale, jak zapewnia w rozmowie z portalem Gazeta.pl Damian Duda - w granicach prawa:

- Ostrej amunicji używamy na certyfikowanych szkoleniach strzeleckich, wielu członków naszej organizacji ma uprawnienia instruktora strzelectwa, zatem zawsze ćwiczymy pod profesjonalnym nadzorem na strzelnicach (a tam dostępne są chociażby kałasznikowy z ogniem pojedynczym - red.). Kiedy sami robimy szkolenia w terenie, używamy broni pozbawionej cech bojowych, czyli broni szkolnej - mechanizm strzelniczy jest w niej po prostu uszkodzony, i nikomu nie można zrobić krzywdy używając jej - podkreśla Duda.

Na YouTube można zobaczyć fragmenty szkoleń OTWL:



Obrona Terytorialna - kto ją tworzy?

W skład OTWL wchodzą m.in. Legia Akademicka Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego im. por. Jana Bołbotta, Jednostka Strzelecka 2063 Świdnik im. sierż. Józefa Franczaka ps. "Lalek" . A także Ochotnicza Służba Ratownicza Województwa Lubelskiego, Stowarzyszenie Instruktorów Legia Akademicka, Legia Akademicka Szkoły Orląt w Dęblinie i Ochotnicza Straż Pożarna w Świdniku Dużym. Jednym z motorów stworzenia Obrony Terytorialnej jest właśnie Duda z Legii Akademickiej KUL. W rozmowie z "Dziennikiem Wschodnim" podkreśla, że członkowie OTWL "co najmniej raz w miesiącu szkolą się na strzelnicy", uczestniczą także w innych kursach, by "z chwilą gdy coś się stanie, można było nimi dysponować".

Duda zapewnia jednak, że OTWL nie zamierza być jakąkolwiek konkurencją dla wojska, ale raczej być wsparciem dla samorządów. Dodaje, że są otwarci na podpisywanie porozumień o współpracy z lokalnymi władzami.

Pierwsze miasto zaczyna współpracę z paramilitarnymi

Pierwsze takie porozumienie - list intencyjny ws. współdziałania OTWL i Świdnika - nieprzypadkowo podpisano właśnie w Świdniku. Burmistrz miasta Waldemar Jakson sam należy do stowarzyszenia "Obrona Narodowa" - zrzeszającego byłych i obecnych wojskowych i specjalistów technicznych organizacji, który postawił sobie za cel stworzenie w Polsce obrony terytorialnej z prawdziwego zdarzenia. Burmistrz chce włączyć, jak sam mówi, "wyszkolonych ludzi znających teren", w system zarządzania kryzysowego miasta.

Organizacje paramilitarne a wojsko

Organizacja paramilitarna to organizacja mająca charakter militarny (wojskowy) lub zbliżony do takowego, lecz formalnie niewchodząca w skład sił zbrojnych. Za takową można uznać np. straż graniczną, która jest organizacją policyjną. Jednak nadzór nad nią sprawuje Minister Spraw Wewnętrznych, a dowódca SG jest centralnym organem administracji rządowej w sprawach ochrony granicy państwowej. Istnieją jednak także inne organizacje paramilitarne, zakładane i prowadzone przez pasjonatów.

W organizacjach paramilitarnych działa w Polsce około 20-30 tysięcy osób. W regularnie organizowanych ćwiczeniach bierze udział kilkaset osób - nad ostatnimi takimi ćwiczeniami objęło patronat Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. Członkowie grup paramilitarnych i organizatorzy ćwiczeń podkreślają, by nie mylić ich z grupami rekonstrukcyjnymi, których działania - m.in. odtwarzanie historycznych bitew - uznają za zwykłą zabawę.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!


Lubisz aplikację Gazeta.pl LIVE? Zagłosuj na nas!