Cimoszewicz: Zachowanie Sikorskiego żenujące, Kopacz - niestosowne. "To jest burleska"

- Nie wiem, czy śmiać się, czy płakać - to już nie jest groteska, to jest burleska - stwierdził w Radiu Zet Włodzimierz Cimoszewicz w odniesieniu do zamieszania wokół Radosława Sikorskiego. Skrytykował też jednak zachowanie Ewy Kopacz.
- Nie wiem, czy śmiać się, czy płakać - to już nie jest groteska, to jest burleska. Wspinamy się na coraz wyższe piętra nonsensownej komedii. Żenujące - stwierdził w rozmowie z Moniką Olejnik w Radiu Zet Włodzimierz Cimoszewicz. Tak skomentował zamieszanie wokół Radosława Sikorskiego, który w wywiadzie dla amerykańskiego serwisu internetowego stwierdził, że Władimir Putin zaproponował Donaldowi Tuskowi rozbiór Ukrainy. Następnie uciął on pytania dziennikarzy na briefingu prasowym, odesłał media do wywiadu w internecie, a po południu wycofał się ze swoich słów, mówiąc, że zawiodła go pamięć. Ewa Kopacz ostro skrytykowała zachowanie marszałka Sejmu i stwierdziła, że nie będzie tolerować takich zachowań.

Zachowanie Kopacz też niewłaściwe

Cimoszewicz poza Sikorskim skrytykował również premier Kopacz. - Pani premier odnosiła się do tego, że nie odpowiadał na pytania dziennikarzy, co jest niewłaściwie. Natomiast sama też w moim przekonaniu zachowała się nieprawidłowo, bo jako premier powinna się odnosić z szacunkiem do szefa parlamentu, który jest organem władzy niezależnej od władzy wykonawczej - zaznaczył.

- Ona jako premier nie ma prawa powiedzieć, że do czegoś nie dopuści, nie będzie tolerować takiego zachowania. Ciekaw jestem, przy wykorzystaniu jakich instrumentów prawnych, konstytucyjnych - zastanawiał się.

Cimoszewicz zauważył, że premier nie odniosła się do tego, co w jego opinii jest najważniejszym problemem całego wydarzenia. - Pan Sikorski powiedział na świecie, dziennikarzowi amerykańskiemu, nieprawdę. Jak rozumiem, po prostu to sobie wymyślił, bo jego stwierdzenie popołudniowe, że zawiodła go pamięć, jest eufemizmem, który nic nie mówi. Zawiodłaby go pamięć, gdyby pomylił rok 2008 z 2009. Wymyślanie czegoś to nie jest zawód pamięci, to jest nadmiar wyobraźni - stwierdził.

Putin nie jest tu problemem

Cimoszewicz dodał też, że problemu nie stanowi sama treść rzekomej rozmowy, czyli to, co Putin myśli o Ukrainie. Problemem jest samo zachowanie marszałka Sejmu.

- Sikorski, mówiąc to wszystko, przez sekundę nawet nie zastanowił się nad konsekwencjami, np. politycznymi, dla Polski i dla innych krajów, ale też dla Tuska. Przecież - jak już któryś z komentatorów zauważył - Tusk jest w okropnym położeniu.

Co dalej z Sikorskim?

Zapytany o to, jaki los powinien spotkać Sikorskiego, stwierdził: - To nie moje zmartwienie, ja jestem w Senacie.

- Wymiguję się od odpowiedzi na to pytanie - prawdopodobnie nie stanie się nic, chyba że prawdą jest to, co podawano dziś rano, że pani Kopacz wczoraj z panem Tuskiem już o losach pana Sikorskiego rozmawiała. Jeśli oni coś ustalili, to się to stanie - uznał Cimoszewicz.

"Bajki barona Münchausena"

Na koniec były premier dodał, że rzekoma rozmowa zrelacjonowana przez Sikorskiego na pewno się nie odbyła.

- Putinowi można stawiać bardzo różne, bardzo poważne zarzuty, ale nie to, że jest idiotą. On musiałby być głupcem, żeby polskiemu premierowi czynić takie propozycje - stwierdził. - Tutaj chodzi o to, że były minister spraw zagranicznych, obecny speaker parlamentu, raczy świat sensacjami, które są całkowicie wydumane. To są bajki barona Münchausena - dodał.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Lubisz aplikację Gazeta.pl LIVE? Zagłosuj na nas!

Więcej o: