Ratownicy odnaleźli ciało zaginionego turysty. Prawdopodobnie zaatakował go niedźwiedź

Ratownicy odnaleźli w górach ciało 60-latka, który zaginął w rejonie Olszanicy. Mężczyzna prawdopodobnie został zaatakowany przez niedźwiedzia. Zwierzę rzuciło się również na pracowników GOPR-u. Na szczęście udało im się uciec.
W Bieszczadach GOPRowcy poszukiwali zaginionego turysty. Podczas poszukiwań na dwóch ratowników rzucił się niedźwiedź, który swoją agresję wyładował w końcu na quadzie. Wcześniej jednak przypuszczalnie zaatakował 60-letniego turystę.

Zgłoszenie o zaginięciu

W niedzielę 12 GOPR-owców wyruszyło na poszukiwanie zaginionego turysty. - Do dwóch ratowników jadących na quadzie i patrolujących wyznaczony teren, podbiegł rozjuszony niedźwiedź. Ratownicy zdążyli w porę zeskoczyć z pojazdu i nic im się nie stało - informują pracownicy GOPR .

Niedźwiedzia do tej pory nie udało się namierzyć. Na kładzie znaleziono ślady krwi. - Można więc przypuszczać, że zwierzę jest ranne - mówi w rozmowie z portalem Gazeta.pl dyżurny GOPR-u ze stacji w Sanoku.

Ciało turysty

Pomimo zagrożenia ponownym atakiem zwierzęcia, ratownicy wznowili dziś akcje poszukiwawczą. Chwilę po jej rozpoczęciu natrafili na zwłoki poszukiwanego 60-latka.

Na ciele mężczyzny widoczne były ślady ataku zwierzęcia. Prokurator, który dotarł na miejsce wyjaśnia przyczyny śmierci. Niewyklucza się, że turystę zaatakował ten sam niedźwiedź, który rzucił się na pracowników GOPR-u. Sekcja zwłok ma potwierdzić przyczynę śmierci odnalezionego mężczyzny.

O bieszczadzkiej naturze i życiu w górach przeczytaj w książce "Pogromca wilków" >>

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: