20-latek nagrał interwencję straży w Szczecinku. Burmistrz: Będę dążył do zawieszenia strażników miejskich

- Będę dążył do zawieszenia strażników, którzy prawdopodobnie przekroczyli swoje uprawnienia - powiedział IAR burmistrz Szczecinka Jerzy Hardie-Douglas. Sprawa dotyczy rzekomego brutalnego pobicia 20-latka przez strażników miejskich. Nagranie, które udostępnił 20-latek, jest wstrząsające.
Głos w sprawie zabrał burmistrz Szczecinka. Stwierdził, że jeśli zarzuty się potwierdzą, strażnicy stracą pracę. Zaznaczył jednak, że sprawa jest jeszcze otwarta. Zdarzenie bada prokuratura.

Bo są dwie wersje - wersja straży i wersja 20-latka. Mężczyzna zarzuca strażnikom, że zmuszali go do podpisania protokołu, pobili, używali gazu pieprzowego i pałek. I - jak twierdzi 20-latek - nie wyjaśnili, dlaczego kazali mu wsiąść do radiowozu i co mu zarzucają. Strażnicy w raporcie napisali o agresywnym mężczyźnie, który sam uderzał głową w ściany radiowozu.

Jak sprawę komentuje straż miejska? - Wszyscy mężczyźni (20-latek i jego koledzy red.) są doskonale znani funkcjonariuszom i wobec nich było już wcześniej przeprowadzonych kilkadziesiąt interwencji w różnych sprawach - TVP Info Grzegorz Grondys, komendant Straży Miejskiej. - Tym razem interwencja była także zasadna, ale to nie tłumaczy zachowania strażników - stwierdził.

Wstrząsające nagranie

W serwisie YouTube pojawiło się nagranie z interwencji oraz jej zapis dźwiękowy. Oba materiały zamieścił serwis Temat.net.



Interwencja straży

Interwencja miała miejsce 3 października. Sprawę jako pierwszy opisał szczecinecki portal Temat.net. Według relacji pobitego, strażnicy podjechali, gdy on z kolegami siedział na ławce. "Funkcjonariusze zażądali od nas dokumentów. Koledzy mieli, ja nie, ale podałem dane zgodnie z prawdą. Nie wiedzieć czemu strażnicy zażądali, bym wsiadł do radiowozu" - czytamy w relacji 20-latka dla Temat.net.

"W czasie jazdy, niby na policję, trzykrotnie pytali mnie, czy podpiszę dokumenty. Za każdym razem odpowiadałem, że nie. Wówczas używali wobec mnie miotacza gazu. Zostałem również pobity pałką i skopany. Na policję ostatecznie nie pojechaliśmy. Radiowóz zatrzymał się przy szpitalu, gdzie mnie z niego wyrzucono. Poszedłem do domu, na drugi dzień do lekarza, by zrobić obdukcję" - powiedział.

Dziennikarz portalu Temat.net dotarł do raportu, jaki strażnicy muszą kierować do swojego komendanta. Twierdzi, że w raporcie jest mowa o agresywnym mężczyźnie, który ubliżał strażnikom, a podczas przewożenia radiowozem uderzał głową w ściany radiowozu. Został więc przewieziony do szpitala.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Lubisz aplikację Gazeta.pl LIVE? Zagłosuj na nas!

Czy Straż Miejska powinna zostać zlikwidowana?