Michalski: Hofman to klasyk dzisiejszej polityki. Wprost z leninowskiej zasady "kto kogo"

- Adam Hofman jest modelowym przykładem dzisiejszej formuły polityki w Polsce. I to wcale nie jest dobre - mówił w "Poranku Radia TOK FM" Cezary Michalski z "Krytyki Politycznej". - Od czasu jak Miller, Kaczyński i Tusk zlikwidowali pozostałości po inteligenckiej polityce i przekuli to w aparaty a la Frank Underwood, wiadomo już, że niczego innego nie ma - dodał.
Kto powinien rządzić: politycy czy profesorowie? To pytanie zadał w "Poranku Radia TOK FM" Jan Wróbel, zwracając uwagę na tekst Anny Dąbrowskiej z najnowszej "Polityki" poświęcony Adamowi Hofmanowi, rzecznikowi PiS.

Staniszkis vs. Hofman

W otoczeniu partii Jarosława Kaczyńskiego trwa bowiem spór między środowiskiem popierających ją intelektualistów a politykami młodego pokolenia. Jadwiga Staniszkis wyraziła niedawno w "Do Rzeczy" oczekiwanie, że prezes PiS "odsunie na dalszy plan wszystkich gamoni". W domyśle - m.in. Hofmana.

Rzecznik PiS kontratakował, oceniając rolę profesorów w polityce. "Oczywiście trzeba ich słuchać i czytać ich analizy, ale choć bardzo ich szanuję, to profesorowie nie znają się na uprawianiu polityki. Czym innym jest pisać o piłce nożnej, czym innym w nią grać" - stwierdził Hofman.

Hofman? "Modelowy przykład"

Eliza Olczyk z "Rzeczpospolitej" stwierdziła, że w tym sporze stoi po stronie Hofmana. - Mądrzy ludzie są bardzo potrzebni w polityce, ale na pewno nie do tego, by chodzić do mediów i okładać się z politykami bzdurnymi argumentami. Dlatego Hofman ma rację: profesorowie fantastycznie sprawdzają się w think tankach, ale nie nadają się do występów medialnych - wskazywała dziennikarka. - Nie twierdzę, że Hofman jest idealnym politykiem - zastrzegła.

- Akurat Hofman jest modelowym politykiem dla dzisiejszej formuły polityki w Polsce. I to wcale nie jest dobre - stwierdził Cezary Michalski, publicysta "Krytyki Politycznej".

Instynkt stadny profesorów

- Za Hofmanem przemawia argument siły. Od czasu jak Miller, Kaczyński i Tusk zlikwidowali wszystkie pozostałości po tak zwanej inteligenckiej polityce w Polsce i przekuli to w nowoczesne aparaty a la Frank Underwood, wiadomo już, że niczego innego nie ma - wskazywał Michalski.

- Czasem intelektualiści pojawiają się stadnie za jakimś politykiem i mówią, że jak wygra drugi, to będzie katastrofa i trzeba się zbierać, by ratować Polskę. Ale to nie są najbardziej racjonalne interwencje - mówił publicysta.

- Hofman jest klasykiem dzisiejszej polskiej polityki. Mamy słynną leninowską zasadę definiującą polityczność jako zasadę "kto kogo" - zaznaczył Michalski. Jego zdaniem zasada ta zdominowała politykę prowadzoną przez PiS i PO. - Zapomnieliśmy, że temu "kto kogo" powinno jeszcze towarzyszyć pytanie: "po co". Kiedy polityka sprowadza się wyłącznie do "kto kogo", do zdobycia i utrzymania władzy wszelkimi środkami, również za cenę porzucenia programu i refleksji nad państwem, ci intelektualiści przynajmniej zrzędzą - skwitował publicysta.



Więcej o: