Piechociński: Ukraina chce otrzymywać polski węgiel za darmo. Trudno się dziwić, że rosną nastroje antyukraińskie

- Słyszymy, że jest zainteresowanie polskim węglem ze strony ukraińskiej, ale pod warunkiem, że będzie za darmo. Jestem tym zdegustowany, żeby tego nie nazwać mocniej. Widać wyraźnie, że także w imporcie węgla strona ukraińska jest zainteresowana umiędzynarodowianiem konfliktu - mówił Janusz Piechociński w Poranku TOK FM.
Wicepremier tłumaczył na antenie, że od lipca Polska realizuje kontrakt na sto tysięcy ton węgla dla Ukrainy. Nasi wschodni sąsiedzi mieli jednak niedawno kupić "olbrzymie ilości" węgla rosyjskiego i kończą negocjacje w sprawie węgla z RPA.

- Wybieramy się jeszcze raz na Ukrainę. Podczas każdego ze spotkań z ministrami bardzo mocno podnosimy to, że Polska może udzielić wsparcia - mówił Piechociński i dodał: - Jeżeli w dalszym ciągu problemem jest 2 tysiące ton mięsa z kością, to proszę się nie dziwić, że rosną mało przyjazne Ukraińcom opinie.

Związki zawodowe tolerują niebezpieczną pracę

Janusz Piechociński odniósł się też do raportu dyspozytorni kopalni Mysłowice-Wesoła, który dziś przedstawia "Gazeta Wyborcza". Z raportu wynika, że od kilku dni w kopalni tlił się metan i sytuacja była bardzo niebezpieczna. Taką wersję wydarzeń przedstawiali też górnicy tuż po wybuchu. - Wyższy Urząd Górniczy weryfikuje wszystkie sygnały. Poczekajmy, aż będzie to jawny dokument - mówił wicepremier.

Tomasz Sekielski spytał lidera PSL, czy wyobraża sobie sytuację, w której kierownictwo kopalni wie o zagrożeniu, a mimo to zsyła górników do środka. - Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Tak samo jak nie wyobrażam sobie sytuacji, w której - silne jak nigdzie indziej - związki zawodowe tolerują fakt, że dokonuje się fedrunku na granicy bezpieczeństwa - stwierdził.

- Od kiedy jestem ministrem gospodarki, mówię o tym, że górnicy powinni pracować pięć dni w tygodniu, a kopalnie siedem. Szczególnie w kopalniach, gdzie są zasoby o potencjalnie dużym stężeniu metanu, najwięcej wypadków jest właśnie po sobocie i niedzieli, kiedy fedrunek jest na niższym poziomie. To myślenie nigdy nie znajdowało akceptacji ze strony bardzo licznej i bardzo sprawnej reprezentacji związków zawodowych - ubolewał Piechociński.

Więcej o: