W Watykanie się zagotowało, a w Polsce? "Abp Gądecki reaguje na synod histerycznie, bo inaczej nie umie"

Czy ustalenia trwającego w Watykanie synodu dotrą do polskiego Kościoła? - Kurs papieża Franciszka zacznie obowiązywać. Nie wierzę w bunt biskupów - mówi nam prof. Stanisław Obirek, b. jezuita. - Nigdy nie będzie tak jak było - wtóruje mu dominikanin o. Tomasz Dostatni.
Podczas obrad synodu ds. rodziny biskupi rozpoczęli dyskusję o miejscu osób homoseksualnych w Kościele i możliwości dopuszczenia rozwodników do sakramentu komunii. Co więcej, uczestnicy synodu zasygnalizowali, że istnieje potrzeba podjęcia "odważnych decyzji duszpasterskich".



Komunikat Watykanu wyjaśnia jednak, że nie wszyscy biskupi opowiadają się za większym otwarciem Kościoła. Podzielone są również opinie środowisk katolickich. Na antenie Radia Watykańskiego przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, arcybiskup Gądecki, stwierdził, że ustalenia synodu godzą w rodzinę i stanowią "odejście od nauczania Jana Pawła II".

"Jan Paweł II miał obsesję..."

Zdaniem antropologa Stanisława Obirka, linia wyznaczona przez synod to fragment procesu, który rozpoczął się od mowy kardynała Kaspera. To tam pojawiły się pierwsze akcenty dotyczące rozluźnienia dyscypliny. - Media donosiły wówczas o sporze między kardynałem Kasperem a pięcioma bardzo konserwatywnymi teologami. Mówiono o konflikcie na szczytach władzy - tłumaczy Obirek, były jezuita.

- Wyraźnie widać, że Kasper nie jest odosobnionym głosem. Jest to głos reprezentatywny dla skrzydła popieranego przez papieża, który na początku synodu zachęcał do mówienia tego, co się myśli - mówi. Obirek dodaje, że papież mówił o parezji, czyli mówieniu otwarcie, bez względu na to, co inni o tym sądzą.

Antropolog podkreśla, że rzeczywiście mamy do czynienia z odejściem od nauczania Jana Pawła II. - Arcybiskupi są jego nieodrodnymi dziećmi i wszyscy mają obsesję na punkcie homoseksualizmu - zauważa. - Od Haaretz po New York Times mówi się o rewolucji w Kościele. Tymczasem w moim przekonaniu to jest pierwszy raz, kiedy w gronie biskupów - dzięki zachęcie papieża i wsparciu dla postępowego skrzydła - mówi się o tym, co już dzieje się w Kościele - wyjaśnia.

Obirek podkreśla przy tym, że w Europie Zachodniej i Stanach Zjednoczonych poszanowanie dla homoseksualizmu jest "doświadczeniem codziennym", a rewolucyjność ustaleń synodu jest "uzależniona od kontekstu".

"Katolicyzm to nie palenie na stosie"

Zdaniem antropologa w polskiej przestrzeni publicznej reprezentatywnym głosem jest np. portal Fronda, który powołuje się na Jana Pawła II. Fundamentalizm polskiego papieża został tam przejęty jako "testament duchowy, czyli absolutnie obowiązująca linia interpretacyjna". - Bardzo trudno jest się im przestawić na inne kategorie myślenia - uważa Obirek.

- Myślę, że abp Gądecki i prawicowe media reagują histerycznie, bo inaczej nie umieją. Dotąd mieli wsparcie z Watykanu i mianowali się jedynymi wiernymi kontynuatorami tej myśli radykalnie ortodoksyjnej - tłumaczy. - Papież Franciszek delikatnie, ale zdecydowanie zmienia kurs, i to, co w Polsce jest postrzegane jako uleganie tendencjom protestanckim, tak naprawdę zacznie obowiązywać.

- Liczę, że Kościół otwarty, czyli środowiska "Tygodnika Powszechnego", "Więzi" czy "Znaku", przypomni sobie o tym, że katolicyzm to nie wyklinanie i palenie na stosie, ale wiara, otwartość i akceptacja, o której mówił synod. Mimo początkowej histerii będziemy mieli do czynienia z uspokojeniem - ocenia Obirek i dodaje, że "nie wierzy w bunt polskich biskupów".

Wszystkie rewolucje papieża Franciszka

Dominikanin, o. Tomasz Dostatni, podkreśla z kolei, że na sprawę patrzy w szerszej perspektywie. - Wybór papieża Franciszka nastąpił w sytuacji, której nie było w Kościele od średniowiecza. Ustąpił papież, który zdał sobie sprawę, że - jako stary człowiek - nie jest w stanie odpowiedzieć na problemy wewnątrz Kościoła. Kardynałowie spotykali się na kongregacjach i debatowali o problemach Kościoła, nazywali je i mapowali - mówi i dodaje, że długi proces rozmów przed wyborem papieża jest lekceważony, bo nie odbywa się publicznie.

- Zaczęto rozmawiać o problemach dotyczących Kościoła i ludzi w Kościele w sposób otwarty i szczery. Papież Franciszek prosił przed synodem, aby kardynałowie mówili, co myślą. To jest rewolucyjne, bo oznacza zderzenie mentalności. W polskim Kościele hierarchicznym często słyszę wypowiedzi autorytarne, spod zasady wyższości moralnej. Nie widzę debaty i dyskusji - ubolewa o. Dostatni.

"Nigdy nie będzie tak, jak było"

Zdaniem dominikanina największym osiągnięciem synodu jest to, że - zgodnie z życzeniem papieża - "zagotowało się". - Ten synod nie rozwiąże niczego w ciągu kilku tygodni, bo jego zakończenie jest za rok. W ciągu tego roku będzie dyskusja o problemach rodziny, relacji wobec homoseksualizmu czy osób rozwiedzionych. Bardzo bym się cieszył, gdyby ta rozmowa miała charakter otwarty i szczery - mówi.

Wypowiedź arcybiskupa Gądeckiego jest jego zdaniem w pełni uzasadniona, bo właśnie o otwarte formułowanie swoich myśli apeluje papież Franciszek. - Cieszyłbym się, gdyby wewnątrz polskiego Kościoła dopuszczano do głosu tych, którzy mają inne zdanie. Żeby można było o tym rozmawiać i wspólne szukać misji Kościoła. Jakie ma być podejście do osób, które są w Kościele, a niosą ze sobą - jak mówi prawo kanoniczne - pewne nieprawidłowości. Otwarta debata, której ten papież się nie boi - tłumaczy.

O. Dostatni przypomina, że do stworzenia forum wewnątrz Kościoła wzywał ojciec Ludwik Wiśniewski. Chciał stworzyć okrągły stół, który na wzór synodu byłby miejscem, w którym można by było prowadzić rozmowy.

- Słyszę rzeczy smutniejsze wewnątrz Kościoła. Głosy bardzo konserwatywne i zalęknione mówią: "to trzeba przeczekać, będzie tak, jak było". Nigdy nie będzie tak, jak było, bo jesteśmy w innym momencie. Papież Franciszek pochodzi z Argentyny, następni papieże mogą być z krajów Ameryki Łacińskiej czy Azji i my w Europie będziemy musieli za tym nadążyć - podsumowuje.

Więcej o:
Komentarze (40)
W Watykanie się zagotowało, a w Polsce? "Abp Gądecki reaguje na synod histerycznie, bo inaczej nie umie"
Zaloguj się
  • od-or

    0

    mohery na Watykan

  • czesarna

    0

    Gądecki jest rzecznikiem zdezaktualizowanych postaw zachowawczych. Ich fundamentem jest konserwatywne /ślepe/ zauroczenie Karolem Wojtyłą. Franciszek jest uosobieniem dojrzewającej myśli o równości ludzi i niepodjudzania przeciwko sobie ludzi o różnym podejściu do wielu aspektów życia społecznego.
    Kościół podobnie jak dom, może być widziany i traktowany jak obiekt długotrwałego wykorzystywania przez kolejne generacje. Nawet mając szacunek dla projektanta i budowniczego oraz wcześniejszych użytkowników domu, nowi lokatorzy- czytaj współcześni jego mieszkańcy - mają prawo, a nawet obowiązek, aby czuć się w tym domu jak u siebie, nie tylko muszą go sprzątać ale i mogą tak go zmieniać, aby odpowiadał ich aktualnym potrzebom, także upodobaniom.
    Kościół czy dom, w którym niczego i nigdy nie można byłoby zmienić, stałby się martwym skansenem, nie przystawałby do współczesności. Stare domy zastępuje się nowymi.
    Stare nie może uniemożliwiać zajęcia miejsca przez nowe. To nic nowego. Ludzie starzy odchodzą i świat ciągle jest zaludniony. Dzięki tym naturalnym zmianom świat jest coraz piękniejszy i lepszy. Nic i nikt tego nie zmieni. Czas ma swoje bezwzględne prawa.

  • stan-1

    Oceniono 2 razy 2

    Od samego początku naszym arcy... ten Franciszek nie pasował, chyba wybiorą sobie innego.

  • Mały Gluś

    Oceniono 3 razy 3

    Schizma w polskim Kościele?
    Reformacja?
    Ja się zapisuję, ale po wycofaniu się z Konkordatu.
    Luterski Franek

  • ahsowa

    Oceniono 3 razy 3

    Nasi biskupi boją się zmian bo boją się utraty luksusów i wpływów

  • voiceinthedesert1

    0

    Gdzie są moje wpisy? Czy to szatan je ukrywa, czy Gazeta??

  • voiceinthedesert1

    Oceniono 1 raz 1

    Moim zdaniem następny rok będzie potrzebnym renesansem w Kościele! My świeccy teologowie będziemy zaproszeni, by odważnie dyskutować o sprawach Jezusowych! na razie, w Polsce, z własnego doświadczenia wiem, że takie coś nie jest możliwe. Gdy ja przyjechałem z zagranicy, po studiach w Rzymie, pierwsze co Kurie krakowskie i częstochowskie mi powiedziały, to że "dla publicystów nie ma dostępu w kościelnych debatach polskich." Mam nadzieję, że nasz papież Franciszek to zmieni! Bo my świeccy też kochamy Jezusa!

  • cynik24pl

    Oceniono 4 razy 4

    Polski Kościół, a szczególnie jego hierarchowie, to niestety skansen. Z całym szacunkiem do JP II jego podejście do zmieniającej się rzeczywistości dalekie były od jej zrozumienia. Był, jak dobry, poczciwy kapłan umiejący sobie zjednywać ludzi ale właściwie nic nie zrobił w samym Kościele. Różne frakcje i koterie oraz nieprawidłowości nadal sobie funkcjonowały i tylko "dywan je zasłaniający był grubszy". JP II był potrzebny bo swoją osobowością zasłaniał problemy nabrzmiewające w Kościele. Dla naszych hierarchów był szczególnie istotny, bo można było omijać różne rafy codzienności, a głupawi politykierzy biegli ze wsparciem w zamian za poparcie. I tu na raz taka zmiana. Kościół, to nie tylko Europa ale i znaczna część świata, która boryka się z innymi poważnymi problemami. Tam nie chodzi tylko o budowanie kościołów i umacnianie władzy kleru ale często o pomoc w przeżyciu dnia, uzyskaniu pomocy lekarskiej lub prawnej. Nasi hierarchowie kompletnie o tym zapomnieli, a szkoda. Teraz chyba przyjdzie zimny prysznic.

  • evergreen111

    Oceniono 4 razy 4

    1. 4 kwietnia 2010 brytyjski dziennik The Times podał, że Jan Paweł II wstrzymywał dochodzenie w sprawie swojego przyjaciela, austriackiego kardynała Hansa Hermanna Groëra, który miał dopuścić się molestowania nawet dwóch tysięcy chłopców. The Times ujawnia też, że papież promował pewnych wyższych dostojników Kościoła mimo zarzutów, że dopuszczali się oni czynów pedofilnych.

    2. Ksiądz Marcial Maciel, meksykański założyciel zgromadzenia religijnego Legion Chrystusa, molestował przynajmniej 30 dzieci i wiele kobiet, z którymi miał później potomków. Według Alejandro Espinozy, autora książki El ilusionista, Maciel uwodził bogate i bogobojne kobiety dla ich pieniędzy. Ksiądz zapewniał fundusze Watykanowi, za co papież uważał go za „przewodnika, wzór dla młodych", a jego służbę za „ogromną, hojną i owocną kapłańską posługę”. Wojtyła chronił go przed wymiarem sprawiedliwości do końca życia, mimo że wiedział o jego przestępstwach. W 2004 Jan Paweł II pobłogosławił Maciela w Watykanie. Było to w czasie, gdy w jego sprawie, z polecenia kardynała Ratzingera, toczyło się dochodzenie kościelne

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX