Zamiast 60 spraw będą mieli ich prawie 6000. Taki "prezent" Grabarczykowi zostawił Biernacki

Prokurator generalny zwróci się do Cezarego Grabarczyka o cofnięcie niektórych decyzji poprzedniego ministra sprawiedliwości - dowiedział się reporter TOK FM. Chodzi o to, by po 1 stycznia uniknąć paraliżu prokuratur apelacyjnych i okręgowych w całym kraju. A na to się zapowiada - to efekt jednej z ostatnich decyzji Marka Biernackiego w MS.
Minister Marek Biernacki w ostatnich dniach swojego urzędowania podpisał regulamin prokuratury. To rozporządzenie, które zacznie obowiązywać 1 stycznia, zmienia między innymi właściwość rzeczową prokuratur. Czyli? - Pewne kategorie spraw, które były prowadzone w najniższych szczeblach prokuratury, teraz trafią do najwyższych szczebli - mówi Mateusz Martyniuk z Prokuratury Generalnej i wyjaśnia, że nie chodzi wcale o sprawy najwyższej wagi, które wymagają wielkiego doświadczenia od prowadzącego postępowanie.

Zamiast "infoafery" ściganie kiboli

- Znieważenie funkcjonariusza publicznego albo naruszenie jego nietykalności cielesnej to są kategorie spraw, które teraz będą prowadzone w prokuraturach apelacyjnych - tłumaczy Martyniuk. Czyli tam, gdzie śledczy zajmują się teraz np. "infoaferą", sprawami korupcyjnymi czy wielkimi aferami gospodarczymi.

Jeden z prokuratorów rejonowych mówi nam, że po każdym ważniejszym meczu piłkarskim mają kilka spraw o znieważanie funkcjonariuszy. - Zdarza się, że po jednej imprezie masowej mamy kilkadziesiąt tego typu postępowań - dodaje nasz rozmówca i podkreśla, że nie rozumie tych zmian.

Zamiast 50 spraw prawie 6000

Prokuratury apelacyjne na zlecenie Andrzeja Seremeta sprawdzają więc, jak wyglądałaby ich sytuacja, gdyby te przepisy już obowiązywały. - Wyniki, które otrzymaliśmy, są przerażające - mówi Martyniuk i dodaje, że już wstępne obliczenia pokazują, jak ogromny przyrost spraw czeka prokuratury apelacyjne. - W wielu przypadkach będzie to kilkadziesiąt razy tyle spraw co do tej pory. Podkreślam: kilkadziesiąt - mówi rzecznik Seremeta.

Raporty nadsyłane z prokuratur apelacyjnych szczegółowo pokazują, z jaką skalą mamy do czynienia. Prokuratura Apelacyjna w Białymstoku zamiast 55 spraw musiałaby prowadzić 2808. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja w prokuraturze Apelacyjnej w Gdańsku, gdzie liczba spraw wzrosłaby z 66 do 5829. Podobnie wyglądają dane z innych regionów.

Seremet będzie apelował

Jak się odwiedziliśmy, w najbliższych dniach te dane trafią do resortu sprawiedliwości razem z apelem o zmianę regulaminu. - To jest rozporządzenie. Jego zmiana nie jest więc skomplikowana. Wierzymy, że gdy te dane dotrą do ministerstwa, nie pozostaną bez reakcji - mówi Mateusz Martyniuk.

Minister Grabarczyk w pierwszych dniach swojego urzędowania jasno dawał do zrozumienia, że nie zamierza już poprawiać regulaminu. Teraz resort zmienia postawę i jasno daje zrozumienia, że jeszcze nic nie jest przesądzone. Oto treść komunikatu, który otrzymaliśmy z ministerstwa:

"Ministerstwo Sprawiedliwości jest otwarte na argumenty prokuratury i po otrzymaniu stanowiska PG, będzie wspólnie próbować wypracować kompromisowe stanowisko. Obie strony niewątpliwie postarają się znaleźć rozwiązanie kompromisowe, które będzie uwzględniać również prowadzone prace analityczne dotyczące ram ustawowych określających organizację pracy prokuratury."

Jak się dowiedziało TOK FM, stanowisko Andrzeja Seremeta ze szczegółowymi wyliczeniami ma trafić do resortu na początku tygodnia.

Związek prokuratorów: będzie jeszcze gorzej

W prokuraturze są przekonani, że regulamin to dopiero początek problemów. Większe mają się zacząć 1 lipca 2015 roku, gdy w życie wejdzie rewolucja w postępowaniu karnym. - Prokuratorzy nie tylko będą musieli te sprawy prowadzić. Najwięcej czasu spędzą w sądzie. - mówi Jacek Skała ze związku prokuratorów.

Chodzi między innymi o to, że po likwidacji trybu uproszczonego, który nie wymagał obecności oskarżyciela, na większość nieskomplikowanych spraw prokurator będzie musiał chodzić do sądu. - Zmiany kodeksu odbiją się pod tym względem na wszystkich prokuratorach - mówi Skała.