Krytyk polityki gospodarczej Putina wyjechał do USA. "Nie chciałem narażać kolegów"

"Komuś nie podoba się, co piszę, co robię i gdzie żyję. Nie mam prawa narażać swoich kolegów" - mówi były wiceprezes rosyjskiego Banku Centralnego i były pracownik naukowy Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Moskwie Siergiej Aleksaszenko. Po naciskach ze strony władz uczelni wyjechał do USA.
Siergiej Aleksaszenko, który znany jest z otwartej krytyki rosyjskiej polityki gospodarczej, we wtorek został odsunięty od wydawania biuletynu Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Moskwie, gdzie był dyrektorem instytutu badań makroekonomicznych. Wcześniej wyrzucono go z rady Połączonej Kompanii Zbożowej (to największy eksporter rosyjskiego zboża). Po tych naciskach zdecydował się wyjechać razem z rodziną do Stanów Zjednoczonych.

Albo Aleksaszenko odchodzi, albo nie będzie pieniędzy na badania

Aleksaszenko otrzymał informację od dyrekcji Instytutu Rozwoju Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Moskwie, że jego nazwisko na okładce biuletynu ekonomicznego jest "wysoce niepożądane". Jeśli tam się znajdzie, to "pieniędzy na dalsze finansowanie nie będzie".

- Sytuacja jest banalna: Aleksaszenko odchodzi z pracy, nigdzie go nie widać i nie słychać albo nie będziecie mieć pieniędzy na dalsze istnienie - mówi były pracownik naukowy Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Moskwie na antenie radia Wolna Europa. - Nie mogę narażać swoich kolegów - dodaje.

W biuletynie skrytykowano rosyjski Bank Centralny

Biuletyn "Komentarze o państwie i biznesie", nad którym pracował ekonomista, dotyczy polityki rosyjskiego Banku Centralnego, którą określono jako "eksperyment z niejasnymi rezultatami". Według autorów Bank Centralny nie określił jasno swojego postępowania wobec inflacji i jaki ma plan wobec zagrożenia recesją.

- Redagowałem ten biuletyn i nie napisałem do niego ani jednego artykułu - tłumaczy Aleksaszenko. - Dlatego pewnie przyczepili się nie do treści, a do tego, że moje nazwisko występuje na pierwszej stronie - dodaje.

"Putin niszczy instytucje państwowe"

Siergiej Aleksaszenko jednak nieraz krytykował publicznie gospodarczą politykę Kremla. "Reżim putinowski opiera się na prostej zasadzie: maksymalnie długiego trzymania władzy" - napisał Aleksaszenko na swoim blogu.

Dodał też, że Władimir Putin "konsekwentnie niszczy wszystkie państwowe instytucje, co powoduje kryzys państwowy".

"Aneksja Krymu to blitzkrieg Putina"

Wyraził też swoje zdanie o aneksji Krymu, jako o "ukraińskim blitzkiegu Władimira Putina", który według niego wpłynie na pogorszenie się wskaźników rosyjskiej gospodarki.

- Nie ma przesłanek, żeby twierdzić, że stan rosyjskiej gospodarki się polepszy. Będzie pogorszenie, ale nie tak gwałtowne jak w 2008 roku - mówi Aleksaszenko. - To się stanie po cichu: dzisiaj jeden wskaźnik, jutro drugi. Płynna dynamika rubla, wzrost inflacji, obniżenie kosztów budżetowych. PKB, które praktycznie nie rośnie. Liczba inwestycji maleje. W całej gałęzi przemysłu rośnie tylko kompleks obronny. W ten sposób, po cichu, wszystko przyjmie znak minus - dodaje.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: