Takiej dyskusji z Hofmanem dawno nie było. "Pojednanie Kaczyńskiego z Tuskiem nie miało miejsca"

- To kłamstwo, że Jarosław Kaczyński nienawidzi Donalda Tuska. To Tusk wszystko zaczął w 2005 r. A pojednanie prezesa PiS z b. premierem? Czegoś takiego w ogóle nie było - mówił w RMF FM rzecznik PiS Adam Hofman. Dyskusja między nim a prowadzącym audycję była naprawdę zażarta.
Już od pierwszych sekund rozmowy Konrada Piaseckiego z Hofmanem w "Kontrwywiadzie" było wiadomo, że to nie będzie przyjacielska pogawędka. Zaczęło się od mocnego stwierdzenia prowadzącego: - Pan chyba nie chce, żeby PiS wygrał wybory.

- To chyba pan bardziej nie chce, żebyśmy wygrali. Ja chcę i moim zdaniem wygramy - odparł Hofman. - A moim zdaniem robi pan wszystko, żebyście przegrali. - Ta teza jest dla mnie krzywdząca. Czuję się jako pana gość pokrzywdzony. Pan powinien mi zdjąć palto i zrobić kawę, a pan poszczuł mnie wściekłym psem! - odparował rzecznik PiS. Od tej pory rozmowa obu panów przypominała odbijanie piłeczki pingpongowej wypełnionej jadem.

"Biały koń z wypowiedzią Fuszary"

- Ma pan do wyboru niewydrukowaną ustawę za 3,5 mld, expose Kopacz z bajkowymi obietnicami, skarbnika PO, który zasypia przed ambasadą USA, a pan głównym tematem sporu PiS z rządem czyni wypowiedź mało znanej minister sprzed 2 lat dotyczącą kazirodztwa - mówił Piasecki. - To wy dziennikarze macie do wyboru skarbnika leżącego pod ambasadą, nieudane expose i beznadziejne wystąpienia Kopacz... - bronił się Hofman.

- A wy na to wjeżdżacie na białym koniu z wypowiedzią Małgorzaty Fuszary... - wszedł mu w słowo prowadzący. - My zrobiliśmy wszystko. Podsumowaliśmy expose i jakoś nie pamiętam, by RMF poświęcał temu zagadnieniu cały dzień. Złożyliśmy też do Sejmu wniosek o informację bieżącą ws. 3,5 mld, które może stracić budżet państwa. Oprócz tego zajmujemy się czymś, co jest bardzo groźne. Pani minister, która ma zajmować się naszymi dziećmi, bo m.in. przegląda podręczniki pod kątem równościowym, dyskutuje sobie o dopuszczalności stosunków między bratem a siostrą. Ja mam dzieci i nie chcę żyć w kraju, w którym jest taka pani minister - odparł Hofman.

- Co mają pana dzieci do wypowiedzi Fuszary z konferencji naukowej sprzed dwóch lat? Fuszara mówi dziś, że nie jest zwolenniczką jakichkolwiek zmian w prawie dot. kazirodztwa - przypominał Piasecki. - Wytłumaczę panu. To tak jakby ktoś powiedział "podyskutujmy o tym, jak to się fajnie morduje ludzi, ale oczywiście nie zmieniajmy prawa dot. karania za morderstwo". Hartman, Fuszara - to kolejni lewicowi politycy mający taki papierek lakmusowy od rządu, że mogą się tymi sprawami zajmować - uważa poseł PiS.

"Obrażacie inteligencję ludzi"

- Nie chcę rozmawiać o lewackich dyskusjach, bo pewnie moglibyśmy całą rozmowę temu poświęcić... - próbował zakończyć temat dziennikarz. - Niezręcznie panu! - zarzucił mu poseł. - Bardzo mi zręcznie. Ale nie chcę się w to zagłębiać, bo moim zdaniem obrażacie inteligencję ludzi, kompletnie inaczej interpretując wypowiedź Fuszary. Czytam ponadto pana podsumowanie expose nowej premier i widzę, że pan mówi, że ona jest 3 poziomy niżej niż Kaczyński. Czy młodemu eleganckiemu mężczyźnie wypada tak mówić? - zastanawiał się Piasecki.

- To jest ocena kwalifikacji politycznych Kopacz. W stosunku do polityka, który odpowiada za powołanie w polskim Sejmie 4 premierów i wykreowanie 2 prezydentów, to o czym my mówimy... - odparł Hofman, odnosząc się do osiągnięć prezesa PiS.

Wtedy Piasecki zacytował prof. Jadwigę Staniszkis, która powiedziała, że "słowa Hofmana pod adresem Kopacz to duży polityczny błąd, bo pani premier należy się szacunek". Nawet ten cytat nie zbił z tropu rzecznika PiS: - Politycy, których chwali pani profesor, szybko spadają. A tym, których krytykuje, dobrze idzie. Dziękuję jej, że jest stała w uczuciach do mnie - powiedział.

"Żadnego pojednania nie było"

- Proszę spojrzeć na całą sytuację okiem rzecznika PiS. Prezes się stara i podchodzi do Tuska w Sejmie, wyciąga do niego dłoń. Szykuje się wielkie pojednanie, po czym wy generujecie komunikat, że Kopacz jest 3 poziomy niżej... - zwrócił się do Hofmana Piasecki. - To wy, dziennikarze, chcecie nadać temu kłamstwu Kopacz rangę wydarzenia. Ona kłamała w expose, że to Kaczyński nienawidzi Tuska, a wszyscy wiedzą, że to Tusk w 2005 r. zaczął żywić nienawiść do prezydenta Lecha Kaczyńskiego po przegranych wyborach... - odparł poseł PiS.

- Ale teraz ktoś panu zarzuci, że pan kłamie... - przerwał mu Piasecki. - Wszystko można sprawdzić. Po przegranych wyborach Tusk miał traumę, zamknął się w pokoju na miesiąc, po czym wyszedł i powiedział, by zniszczyć PiS i Lecha Kaczyńskiego. Książki o tym powstały - bronił się Hofman.

"Tezy na poparcie tez i jeszcze raz tez"

- Pan skutecznie zniwelował gest Kaczyńskiego w stosunku do b. premiera. Widać to w sondażach - zarzucił Hofmanowi Piasecki. - Pan stawia tezy na poparcie swoich tez i jeszcze na poparcie swoich tez... A wszystkie są nieprawdziwe - odpowiedział mu oskarżeniem Hofman.

- Która jest nieprawdziwa? - dopytywał Piasecki. - Choćby ta, że Jarosław Kaczyński wystąpił z gestem pojednania. Nie było żadnego gestu pojednania, proszę o tym zapomnieć! - apelował polityk. - Jak to? Przez 4 lata nie było prezesa stać na takie gesty... - nie dawał za wygraną prowadzący.

- Spór jest naturą polityki. My go definiujemy, bo interesem Polski jest to, co robi PiS. Media chcą zrobić gest pojednania z gestu, który ma być obaleniem kłamstwa. Bo jak Tuskowi można wybaczyć, że Polacy mają pracować do 67. roku życia, że jest wielkie bezrobocie, że Polacy wyjeżdżają za granicę? - wymieniał Hofman. - Za waszych czasów bezrobocie też było duże, a ludzie też wyjeżdżali - oponował Piasecki. - To nieprawda! - nie zgodził się Hofman. - Za naszych rządów powstało ponad milion nowych miejsc pracy w ciągu dwóch lat. Były inwestycje zagraniczne na najwyższym poziomie... - dodał.

"Jestem załamany Kopacz. Te banialuki..."

- Czy pan prowadzi czasem autoanalizę? - zapytał posła dziennikarz, a kiedy uzyskał potwierdzenie, rozszerzył pytanie: - Czy nie zdarza się, że pan dochodzi do wniosku, że za ostro czasem mówi, że warto czasem ugryźć się w język?

- Komentatorzy naszych - ludzi z PiS - zachowań dzielą się na takich, którzy krytykują nas, by nam zaszkodzić, ale są też życzliwi, tak jak to chyba jest w przypadku Staniszkis. Krytycy nie biorą pod uwagę, że my mamy kilka milionów wyborców i musimy się o nich troszczyć. Oni głosują na nas, bo dbamy o ich interesy i światopogląd. Musimy pokazywać, że PiS realizuje interes narodowy. Kiedy zaczniemy kochać się z PO, wejdzie w to Janusz Korwin-Mikke, który nie bierze pod uwagę interesu państwa. Spór jest nierozerwalnie związany z polityką - mówił Hofman.

- Ale chodzi o język tego sporu. Pan nie powinien mówić pewnych rzeczy o premier Kopacz - powiedział Piasecki. - Czemu pan mi to prawo odbiera? Ja jestem załamany Kopacz. Te banialuki, trywializmy i komunały, które się sączą z mównicy, to poziom polityczny, który jest nie na te czasy i wyzwania - uważa Hofman.

"Polska nie ma czasu na miesiąc nieudaczników"

- Ale może z taką krytyką warto poczekać miesiąc? - zastanawiał się prowadzący. - Polska nie ma czasu na miesiąc nieudaczników - usłyszał od Hofmana. - PO rządzi 7 lat. Mówi tak: miliardy dla samorządów, a ostatnio zgubili 3,5 mld... - dodał polityk PiS. - A wy mówicie o Fuszarze - wszedł mu w słowo Piasecki. - Jeśli ktoś chce dyskutować o związkach między siostrą a bratem, to powinien być odstrzelony z rządu w trzy sekundy - odparł na to Hofman. - Pan to chyba nie chce, by PiS wygrał wybory - odrzekł Piasecki. - A ja bym chciał, by pan miał smutną minę w związku z naszą wygraną - zażartował rzecznik PiS. I tak rozmowa zatoczyła koło.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Lubisz aplikację Gazeta.pl LIVE? Zagłosuj na nas!

Więcej o: