Sfilmowali erupcję islandzkiego wulkanu za pomocą drona. Wideo zapiera dech w piersiach

Oczom widza ukazuje się niesamowity, jakby marsjański krajobraz. Kamera przymocowana do drona zbliża się do plującej lawą góry spowitej kłębami pyłu. Tak wygląda erupcja islandzkiego wulkanu Bardarbunga sfilmowana przez chińską firmę DJI znaną z produkcji amatorskich dronów.


Wulkan o dźwięcznie brzmiącej nazwie Bardarbunga znajduje się pod czapą lodową lodowca Vatnajokull i wznosi się na wysokość 2010 m n.p.m. Jest drugim pod względem wysokości szczytem w Islandii (najwyższy to Hvannadalshnukur).

Aktywność wulkanu stanowi zagrożenie dla lotnictwa

Choć na nazwach sporej części islandzkich wulkanów można połamać sobie język, przyznać trzeba, że ich erupcja może wyglądać zachwycająco. Udowadnia to firma technologiczna DJI, która jest - jak sama się reklamuje - światowym liderem w dziedzinie bezzałogowych systemów latających zaprojektowanych specjalnie jako transport dla kamer i aparatów fotograficznych. Jej przedstawiciele specjalnie pojechali na Islandię, by zarejestrować erupcję:



Okolice wulkanu Bardarbunga wykazują zwiększoną aktywność sejsmiczną od połowy sierpnia, a wydostające się z wulkanu chmury popiołu stanowią poważne zagrożenie dla lotnictwa. Jak jednak widać, wyjątek stanowią tu drony.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Lubisz aplikację Gazeta.pl LIVE? Zagłosuj na nas!

Więcej o: