"Ideologiczna rewolucja kulturowa". Episkopat o konwencji przeciw przemocy wobec kobiet

Wprowadzenie ideologicznej rewolucji kulturowej i ukierunkowanie na walkę z małżeństwem i rodziną - takie zarzuty wobec Konwencji Rady Europy o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej wysuwa rada ds. rodziny KEP.
"Konwencja Rady Europy o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej rodzi liczne kontrowersje i dyskusje, do których Rada do Spraw Rodziny Konferencji Episkopatu Polski pragnie się ustosunkować" - czytamy w oświadczeniu.

Rada przyznaje, że przemoc jest zjawiskiem wymagającym "przeciwdziałania na wielu polach" i zaznacza, że Kościół - przez głoszenie Ewangelii, prowadzenie nauczania przedmałżeńskiego i działania ruchów katolickich - stara się, aby "relacje pomiędzy ludźmi były oparte na życzliwości i wzajemnym szacunku".

Ideologiczna rewolucja kulturowa

Konwencja Rady Europy nie ma jednak - zdaniem Episkopatu - przeciwdziałać przemocy, a wprowadzić "ideologiczną rewolucję kulturową": "Polega ona na redefinicji pojęcia płci jako zmiennego zjawiska społecznego, a nie biologicznego, oraz bezzasadnym obarczaniu odpowiedzialnością za przemoc podstawowych wspólnot, jakimi są małżeństwo i rodzina. Podobnie traktowana jest tradycja i dorobek cywilizacyjny" - czytamy w oświadczeniu.

"Konwencja nie dodaje żadnych nowych rozwiązań do już istniejących w polskim prawie i praktyce społecznej (...) Nie zamierza zwalczać zjawiska przemocy w mediach czy pornografii uprzedmiotawiającej kobiety. Nie podejmuje kwestii nadużywania alkoholu czy narkotyków. Nie chroni też przed skrajną formą przemocy wobec poczętych dzieci, jaką jest aborcja" - oskarża rada ds. rodziny KEP.

Walka z małżeństwem i rodziną

Niepokój rady budzi "ukierunkowanie konwencji na walkę ze wspólnotami chronionymi przez Konstytucję RP - małżeństwem i rodziną, tradycją i dorobkiem cywilizacyjnym, które są traktowane, jako zagrożenie", i edukacja w zakresie niestereotypowych ról płciowych. Edukacja ta ma być - zdaniem rady - wprowadzana, nie uwzględniając zdania rodziców i stanowiska Kościoła.

Episkopat uważa również, że zapisy Konwencji pozwolą naruszać zasadę równości wobec prawa. "Narusza prawo Polski do decydowania w sprawach wyznania, etyki, życia rodzinnego. Pozwala formułować zalecenia i egzekwować je, nawet jeżeli są niezgodne z zapisami Konstytucji RP" - czytamy.

Po analizie Konwencji, rada ds. rodziny KEP uznała, że ratyfikując Konwencję, "usiłuje się stworzyć nowy ład społeczny, w którym rodzina i tradycja będą zmarginalizowane, a państwo otrzyma instrumenty głębokiej kontroli nad nimi".

"Równość płci to herezje"

Głosowanie ws. Konwencji zostało przesunięte na październik. Podczas ostatniej debaty zgłoszono poprawki, więc projekt został ponownie skierowany do komisji.

- Równość szans - tak, ale równość płci to są po prostu herezje. Nie ma równości płci. Jak facet urodzi dziecko, pogadamy o równości płci. Póki co nie ma czegoś takiego - biologia mówi nie, natura mówi nie, prawo Boże mówi nie - mówiła w Sejmie Beata Kempa. Wtórowała jej Marzena Wróbel, według której Konwencja uderza w wiarę chrześcijańską oraz definicję rodziny i kobiety.

- Nikt przy zdrowych zmysłach nie wierzy w te bzdury wypowiadane w parlamencie przez konserwatystów. To tylko pokaz siły. Element wojny między Kościołem i neutralnym światopoglądowo państwem - mówiła na antenie TOK FM Joanna Piotrowska z Feminoteki.

Więcej o: