Mieszkanka Hongkongu błaga świat o pomoc. "Chcemy tylko powszechnych wyborów"

- Jesteśmy niewinnymi ludźmi, takimi samymi jak wy. Jedyne, czego chcemy, to wolne wybory, nic więcej - mówi w opublikowanym w internecie filmie młoda dziewczyna z Hongkongu. Zapewnia, że protestujący zachowują się spokojnie, i błaga świat o pomoc.
Film został opublikowany wczoraj w jednym z bardziej gwałtownych dni protestów w Hongkongu. Policja użyła gazu łzawiącego wobec mieszkańców protestujących przeciwko kontrolowanym przez Pekin wyborom do lokalnych władz. Ruch Occupy Central organizuje tam demonstracje już od kilku tygodni, jednak wczoraj sytuacja stała się bardziej napięta.



"Siedzieliśmy spokojnie, a policja użyła gazu łzawiącego"

- Dziś rano zorganizowaliśmy pokojowy protest i spokojnie siedzieliśmy przed siedzibą rządu. Chcemy prawdziwie wolnych wyborów szefa lokalnej administracji, nic więcej - mówi w filmie młoda dziewczyna.

- Nagle policja zaczęła spryskiwać gazem łzawiącym wszystkich protestujących siedzących z przodu - dodaje.

Dziewczyna tłumaczy, że w mieście wciąż jest mnóstwo protestujących oraz policji, mimo że demonstranci wciąż zachowują się spokojnie.



"Może urodziliście się w demokratycznych państwach - my nie"

- Jako mieszkanka Hongkongu proszę was, na całym świecie, pomóżcie nam. Może wszyscy urodziliście się w demokratycznych państwach, możecie podejmować demokratyczne decyzje i uczestniczyć w wolnych wyborach - ale my nie. Proszę, pomóżcie nam. Mówcie o tym, co tu się dzieje - apeluje.

Nie wiadomo, kto jest autorem filmu, nie znamy też tożsamości dziewczyny, która się w nim wypowiada. Przypomina on w swojej formie apel młodej Ukrainki, który w lutym tego roku obiegł cały świat.

Wczoraj w Hongkongu aresztowano kilkadziesiąt osób. Media informują też, że co najmniej 34 osoby odniosły obrażenia.

Demonstranci wyszli na ulicę, żeby zaprotestować przeciwko formie, w jakiej mają się odbyć wybory do lokalnego rządu w 2017 roku. Mimo że głosowanie będzie powszechne, do startu w wyborach dopuszczonych zostanie jedynie 2 lub 3 kandydatów mających wsparcie rządu w Pekinie.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: