Kopacz: bezsilna i pochopna, czy zdecydowana i niezależna? "Trzeba było tego granatu tam nie wkładać"

Powołanie Igora Ostachowicza do zarządu PKN Orlen i gigantyczna odprawa dla Marii Wasiak wywołały burzę. Ewa Kopacz zareagowała szybko i radykalnie: Ostachowicz ma odejść z Orlenu, Wasiak - oddać odprawę. Co to znaczy dla wizerunku nowej premier? "To pozostawi niesmak" - mówi jeden z ekspertów.
Igor Ostachowicz, były doradca wizerunkowy premiera Donalda Tuska, został wczoraj powołany przez ministra skarbu do zarządu PKN Orlen, co miało się wiązać z gigantyczną pensją - nawet 2,5 mln zł rocznie. Dziś rano pojawił się jednak komunikat mówiący, że Ostachowicz z funkcji już zrezygnował. Według nieoficjalnych informacji, ze względu na oburzenie opinii publicznej, która założyła, że Ostachowicza "wsadzono" na lukratywne stanowisko za jego zasługi dla poprzedniego rządu, Ewa Kopacz wezwała go wczoraj na nocną rozmowę i kazała mu odejść ze stanowiska.

Spółka poinformowała w komunikacje, że Ostachowicz zrezygnował z funkcji w trosce o jej interes, "w związku z kontrowersjami, jakie wywołała ta nominacja".

Dziś rano dowiedzieliśmy się też, że nowa minister infrastruktury i rozwoju Maria Wasiak nie przyjmie od PKP odprawy w wysokości ok. 500 tys. zł. Ponieważ formalnie nie może jej odmówić, całą kwotę przeznaczy na cel charytatywny. To również miało się stać pod naciskiem Kopacz. Mówi się, że był to warunek utrzymania Wasiak w rządzie.

Co to znaczy dla wizerunku Kopacz?

Tak szybkie i radykalne decyzje nie pozostaną bez wpływu na postrzeganie Ewy Kopacz. Powstaje pytanie - czy wyborcom spodoba się taka zdecydowana decyzja, czy uznają ją za pochopną i populistyczną?

Według dr. hab. Norberta Maliszewskiego, zajmującego się marketingiem politycznym, taki krok może się podobać przeciętnemu Kowalskiemu.

- Jedną z konsekwencji jest to, że pani Kopacz może być odczytywana jako osoba, która jest zdecydowana, niezależna i ma ucho na nastroje społeczne - czyli nie tak, jak niektórzy posłowie Platformy, którzy łapali się lewą ręką za prawe ucho i dokonywali różnego rodzaju ekwilibrystyki sofistycznej, aby wytłumaczyć, że Ostachowiczowi należy się te siedem lat tłustych za siedem lat chudych, czyli za tę mizerię i kotlecik w KPRM - stwierdził w rozmowie z Gazeta.pl.

- Dla przeciętnego Kowalskiego jasny był przekaz, że Platforma wykorzystuje swoje stanowiska, aby czerpać korzyści finansowe - dodaje. - Wyborca myśli, że politykom się lepiej powodzi, podczas gdy on żyje w czasie kryzysu i żeby zarobić tyle, ile dostawałby w ciągu roku Ostachowicz, musi pracować półtora życia. Natomiast to, co ci wyborcy dzisiaj usłyszeli, będzie miało pozytywne konsekwencje dla wizerunku Kopacz, która potrafiła zareagować - twierdzi Maliszewski.

"To wypada fatalnie"

Przeciwnego zdania jest dr Wojciech Jabłoński, specjalista z zakresu komunikacji politycznej.

- Ta sytuacja pokazuje, że Ewa Kopacz nie radzi sobie z polityką personalną. W przypadku minister Wasiak widać, że pani Kopacz nie ma podstawowej kompetencji do rządzenia państwem, czyli myślenia długofalowego - mogła przewidzieć, jak się skończy powołanie tej właśnie osoby do rządu, jakie będą konsekwencje finansowe i jak zareaguje opinia publiczna - mówi w rozmowie z Gazeta.pl.

Jabłoński twierdzi też, że Ewa Kopacz sama wywołała ten kryzys i w ten sposób chce kształtować swój wizerunek. - Ta droga na pewno nie prowadzi do wizerunkowego sukcesu. Wypada to fatalnie i pokazuje, że jest bezsilna i podejmuje złe decyzje personalne - mówi.

W kwestii Igora Ostachowicza Jabłoński zdecydowanie odradzałby jakiekolwiek mieszanie się Kopacz w tę sprawę. - W komunikowaniu politycznym panuje podstawowa zasada - tam gdzie jest kryzys, który nas nie dotyczy, lepiej się nie angażować. Niestety, Kopacz takie kryzysy przyciąga - dodaje.

Kopacz dostała zakaz wypowiadania się?

W mediach po prezentacji kandydatów do nowego rządu pojawiły się doniesienia o tym, że Ewa Kopacz dostała polecenie unikania mediów i niewypowiadania się publicznie aż do exposé w Sejmie.

- Myślę, że taki zakaz rzeczywiście był i że to dobry pomysł - stwierdza Jabłoński. - Bardzo niezgrabna prezentacja ministrów w auli Politechniki spowodowała wrażenie, że Kopacz nie radzi sobie w komunikacji medialnej. Polityka niewypowiadania się Kopacz nie jest jednak taka stuprocentowa - wkleja się ją teraz do spotów kampanii samorządowej. To zły pomysł - dodał.

Maliszewski również twierdzi, że Platforma Obywatelska będzie teraz silnie kontrolować swój przekaz. - Zobaczmy jednak, z czego to wynika - na ogół jest tak, że premierem zostaje osoba, która startuje w wyborach po długim okresie przygotowań i budowania pewnego programu i wizji na rządzenie, a Ewa Kopacz tego czasu nie miała. Więc to jest w dużej mierze zrozumiałe, że musi się przygotować do exposé. Lepiej w tej sytuacji nic nie mówić, niż, tak jak w przypadku jej pierwszego wystąpienia, stworzyć negatywne wrażenie - twierdzi ekspert.

Kopacz jak Komorowski

Według Norberta Maliszewskiego sprawa Wasiak i Ostachowicza ma też dodatkowy, polityczny aspekt.

- Mamy moim zdaniem do czynienia z odcinaniem politycznej pępowiny pomiędzy Donaldem Tuskiem i Ewą Kopacz. Sądzę, że jest to proces podobny do tego, jaki zachodził pomiędzy Bronisławem Komorowskim a Donaldem Tuskiem. Ewa Kopacz powoli buduje swoją polityczną niezależność - twierdzi. - Nie będzie tutaj żadnego rządzenia z tylnego krzesła, chociaż może być jakieś konsultowanie się w kwestiach strategicznych - dodaje.

Politycznie głupie działania

Dr Mikołaj Cześnik, politolog SWPS, zauważa, że działania takie jak umieszczenie Ostachowicza w zarządzie Orlenu są politycznie głupie. Również kryzysu związanego z Marią Wasiak można było uniknąć, przewidując przebieg wydarzeń.

- Wycofanie się w takiej sytuacji jest oczywiście uczynieniem zadość opinii publicznej, ale jest też działaniem - nie chcę powiedzieć tchórzliwym, ale miękkim. To opinia publiczna też widzi - że wystarczy tupnąć nogą, napisać kilka tekstów, kilka istotnych opiniotwórczych ośrodków wyda gniewne pomruki i się z decyzji wycofujemy. To oczywiście zostawia ślad na wizerunku - mówi w rozmowie z Gazeta.pl.

"PO popełnia kardynalne błędy"

W kwestii Marii Wasiak Ewa Kopacz popełniła według Cześnika błąd, którego można było uniknąć. Zauważa jednak, że nie jest to w polityce nowość.

- PO to medialni cudotwórcy, w tej partii co i rusz popełniane są kardynalne błędy. Łatwo można tego było uniknąć - mówi. - Z tym że sytuacja już z momentem popełnienia tego błędu - zatrudnienia pani Wasiak - była tragiczna, nie było tu dobrego rozwiązania - stwierdza ekspert.

Cześnik dodaje, że nie wróży to dobrze opinii w kwestii Ewy Kopacz. - Taka decyzja, również w kwestii Igora Ostachowicza, niestety pasuje do rysowanego grubą kreską i nie bardzo pochlebnego dla Ewy Kopacz wizerunku osoby chwiejnej, emocjonalnej, działającej bez stabilnego planu, miotającej się od ściany do ściany. Będzie jej to na pewno wypominane przez opozycję i opinię publiczną - dodaje.

"Trzeba było tego granatu tam nie wkładać"

Cześnik podkreśla, że kontrowersje związane z odprawą Marii Wasiak były do przewidzenia od samego początku, więc z momentem jej nominacji do ministerstwa Ewa Kopacz miała w ręku granat z oderwaną zawleczką.

- Trzeba było tego granatu tam nie wkładać - mówi ekspert. Dodaje przy tym, że zdolności destrukcyjne polskich polityków są ogromne. - Ale potrafią też znakomicie odrodzić się z popiołów.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: