Brytyjczyk pojechał walczyć w Syrii. Zginął. Matka obwinia lotnisko: Mogli go zatrzymać

Ibrahim Kamara, znany również jako Khalil al-Brittani, zmarł podczas wtorkowych bombardowań wojsk amerykańskich w syryjskim Aleppo. Wyjechał tam, by dołączyć do dżihadystów. - On nigdy nie lubił przemocy - mówi w rozmowie z ?Guardianem? matka chłopaka i o jego śmierć obwinia lotnisko.
Według doniesień dżihadystów we wtorkowych nalotach amerykańskich sił powietrznych na ogarnięte wojną Aleppo zginęło ok. 50 osób. Wśród nich - jak podają brytyjskie media, m.in. Channel 4 i "Guardian" - miał być 19-letni Kamara. Do Syrii poleciał w lutym, by walczyć w grupie powiązanej z Al-Kaidą przeciwko siłom prezydenta Baszara al-Asada. Wg Channel 4 był jedną z pięciu brytyjskich ofiar wtorkowego bombardowania.

Matka: Dobry chłopak był

19-latek od zawsze "marzył o męczeństwie" - pisze o nim "Guardian". Oddaje głos matce Kamary, która go broni: - On był normalnym chłopakiem. Miał przyjaciół w szkole. Musieli mu zrobić pranie mózgu. W lutym zadzwonił do mnie i poinformował, że jest w Syrii. Powiedział, żebym do niego nigdy nie dzwoniła.

- Dowiedzieliśmy się o śmierci Ibrahima z wiadomości wysłanej do mojego młodszego syna - opowiada kobieta. - Dżihadyści wysłali zdjęcie martwego Ibrahima z podpisem "Gratulacje, twój brat stał się męczennikiem".

Wina lotniska? Bo mogli go zatrzymać

Matka nastolatka największy żal ma do obsługi lotniska, która pozwoliła Ibrahimowi wylecieć do Syrii: - Nie mogę zrozumieć, dlaczego nie zatrzymano go podczas kontroli. Posługiwał się przecież kradzionym paszportem swojego 15-letniego brata.

Brytyjskie MSZ stara się zweryfikować informacje o rzekomej śmierci Kamary. - Jesteśmy świadomi doniesień o śmierci brytyjskiego obywatela. Jedyne zdjęcie mogące potwierdzić tożsamość ofiary jest zamieszczone na Facebooku. Ciało jest w czarnym worku i pokryte piaskiem - oświadczył resort.



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!