"Areszt dla Wesołowskiego to precedens. A to nie koniec..." Proces jeszcze w tym roku. Grozi mu 7 lat więzienia

- To precedens. Papieski ambasador to elita elit w Kościele - mówi o areszcie dla podejrzanego o pedofilię abp. Józefa Wesołowskiego Adam Szostkiewicz z "Polityki". Jego zdaniem po raz pierwszy tak surowo ukarano tak wysoko postawionego hierarchę. A to nie koniec. - Kolejne procesy zakończą się wyrokiem skazującym - przypuszcza publicysta. Jak podał dziś rzecznik Stolicy Apostolskiej proces Wesołowskiego rozpocznie się pod koniec tego albo na początku 2015 roku.
Oskarżonemu o pedofilię arcybiskupowi Józefowi Wesołowskiemu grozi od 6 do 7 lat więzienia za wykorzystywanie nieletnich i posiadanie materiałów z pornografią dziecięcą - powiedział w dziś rzecznik Watykanu ksiądz Federico Lombardi. Taką karę - wyjaśnił - przewidywał kodeks karny, który obowiązywał zanim w 2013 roku wprowadzono jego reformę. Na podstawie tego poprzedniego kodeksu abp Wesołowski będzie sądzony przez watykański trybunał - dodał rzecznik.

Proces byłego nuncjusza rozpocznie się przed trybunałem w Watykanie pod koniec tego roku lub na początku 2015 roku. - Abp Józef Wesołowski został aresztowany z powodu niebezpieczeństwa ucieczki i mataczenia - tak rzecznik Watykanu uzasadnił decyzję o zatrzymaniu byłego nuncjusza i umieszczeniu go w areszcie domowym. Rzecznik dodał, że abp Wesołowski ma na razie adwokata z urzędu, ale może również wyznaczyć swojego obrońcę. "Epoka tuszowania się zakończyła, nie będzie więcej przywilejów" - cieszą się włoskie media. Czy rzeczywiście?

"To niezwykle surowa kara"

- To precedens - przyznaje w rozmowie z Tokfm.pl Adam Szostkiewicz z "Polityki". - Polega on nie na tym, że przed sądem za pedofilię staje duchowny, ale że staje tam tak wysoko postawiony duchowny. Papieski ambasador to elita elit w Kościele - wskazuje publicysta.

Szostkiewicz zauważa, że Wesołowski został już bardzo surowo ukarany przez sam Kościół. - Pozbawiono go tytułów i zaszczytów, wydalono ze stanu kapłańskiego. To niezwykle surowa kara - mówi publicysta. Teraz byłego nuncjusza czeka odpowiadanie przed świeckimi sądami już jako prywatna osoba, a nie obywatel Watykanu.

Watykan ma dowody przestępstw Wesołowskiego?

Publicysta "Polityki" wątpi, by Wesołowski uniknął odpowiedzialności. - Kolejne procesy prawdopodobnie zakończą się wyrokiem, przypuszczam, że skazującym. Nie byłoby tak drastycznych kar kościelnych dla Wesołowskiego, gdyby Watykan nie miał dostatecznie mocnych dowodów jego przestępstw - zaznacza Szostkiewicz.

Wielu internautów powątpiewało w intencje Watykanu w obliczu osadzenia byłego nuncjusza w areszcie domowym zamiast zwykłym więzieniu. Hierarcha przebywa w watykańskim Kolegium Penitencjarzy. Do zwykłego aresztu nie trafił ze względu na podeszły wiek i możliwe schorzenia, co stosuje się także w świeckim wymiarze sprawiedliwości. - Tego bym nie wyśmiewał, raczej odwrotnie. To kolejny sygnał, że sprawa się toczy. A prozaiczny powód jest taki, że Watykan nie ma więzienia - kwituje Szostkiewicz.

"Czy Kościół w Polsce wyciągnie z tego wnioski?"

Federico Lombardi, rzecznik Watykanu, zaznaczył, że decyzja o aresztowaniu abp. Wesołowskiego jest "wynikiem woli papieża Franciszka". Także Szostkiewicz podkreśla rolę Ojca Świętego. Dodaje jednak, że następca Franciszka nie musi podobnie restrykcyjnie podchodzić do problemu pedofilii.

- Na razie mamy Franciszka i w tej kwestii linia jest jasna, spójna i realizowana. To dobra wiadomość dla tych, którzy oczekiwali od Kościoła, że zajmie się tą sprawą - mówi.

- Wskazanie kierunku jest wyraźne, ale czy Kościół w Polsce wyciągnie z tego wnioski? To się okaże - dodaje publicysta. Jego zdaniem dobrym testem intencji polskich hierarchów będzie ewentualny proces cywilny Wesołowskiego w kraju.

Wcześniej grano na zwłokę, a teraz...

Jednak sprawa byłego nuncjusza może przełożyć się także na większe wysiłki w zwalczaniu pedofilii w polskim Kościele. - Zwłaszcza w pierwszych miesiącach pontyfikatu Franciszka grano na zwłokę: poczekamy, zobaczymy. Teraz to się zmienia, bo widać, że ten pontyfikat będzie trwał i w sprawie kryzysu pedofilskiego w Kościele Franciszek ma wyrobiony pogląd - wyjaśnia Szostkiewicz.