Dzieci bawią się w kosmos, nagle okazuje się, że nie żyją... Druga część spotu MSW "Smutny autobus"

"Coś mi się wydaje, że już zawsze będziemy musieli się bawić w kosmos" - mówi dziewczynka. Po chwili autokar odwraca się do góry nogami, a dzieci zaczynają przypominać duchy. Tak - po raz drugi - Ministerstwo Spraw Wewnętrznych chce poprawić bezpieczeństwo na drogach.


To kolejna już część kampanii organizowanej przez MSW. Pierwszy film promujący akcję sprawdzania stanu autobusów zabierających dzieci na wakacje błyskawicznie stał się "hitem" sieci. Wielu internautom nie przypadł do gustu. "Promuje wykluczenie" - twierdzili. Ministerstwo broni się, mówiąc, że nie o to chodzi, a eksperci od marketingu są podzieleni.

Główny bohater spotu - sympatyczny kreskówkowy autobus - jest już za stary i nie nadaje się do użytku. Nie akceptują go koledzy (nowe, czyste, wyniosłe autobusy), a dzieci się z niego śmieją, nazywając pogardliwie "brudasem". Autobus jest nieszczęśliwy i postanawia "popełnić samobójstwo", udając się na złomowisko.

Internauci bronią smutnego autobusu: Co za sadyzm, bezduszność, egoizm... MSW i ekspert zdziwieni: To świetny spot! >>>

Ma zostać zniszczony, jednak w ostatniej chwili mały motylek powstrzymuje maszynę złomującą, dając nadzieję na pozytywne zakończenie. Autobus na chwilę odzyskuje radość życia. Niespodziewanie jednak pojawia się niesympatyczna urzędniczka, która ponownie uruchamia maszynę i... niszczy autobus. Spot kończy się hasłem: "Nie miej litości dla niesprawnego autobusu, który wozi Twoje dziecko".



Na stronie bezpiecznyautobus.gov.pl każdy może szybko sprawdzić po numerze rejestracyjnym, czy autobus, który właśnie przyjechał, żeby zawieźć dzieci na wycieczkę, ma odpowiedni stan techniczny. Niewątpliwie przydatna rzecz, warto korzystać.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!