Wygrani tego rozdania? Schetyna. Ale to nie koniec [NASZE TYPY]

Nowi ministrowie, zdetronizowane gwiazdy, wielkie powroty - kto wygrał, a kto przegrał w nowym, rządowym rozdaniu? Wskazują dziennikarze Gazeta.pl.
Grzegorz Schetyna, Cezary Grabarczyk, Teresa Piotrowska, Maria Wasiak i Andrzej Halicki - oto nowe twarze w rządzie PO. Desygnowana na premiera Ewa Kopacz przedstawiła właśnie skład swojego gabinetu.

Wygranych i przegranych nowego, rządowego rozdania wskazuje zespół Gazeta.pl.



Michał Gostkiewicz, dziennikarz Gazeta pl, dział zagraniczny

Wielki wygrany - Grzegorz Schetyna. Nieważne, że idzie w obszar, w którym nie ma ogromnego doświadczenia. Nieważne najwyraźniej też jest, że nie zna języków obcych. Były szef MSWiA musiał zostać zagospodarowany w nowym rządzie, żeby nie stanowił konkurencji dla nowej pani premier. Kopacz to nie Tusk, nie trzyma PO żelazną ręką, dlatego jej rząd musiał zadowolić różne partyjne frakcje i jest chyba najbardziej "partyjnym" rządem PO.

Drugim wygranym jest więc partia jako całość. Przez lata Tusk potrafił spacyfikować partyjne frakcje w PO i trzymać je na dystans od rządu. Teraz wróciły - pod postaciami Schetyny, Grabarczyka i Halickiego. Choć być może tylko na rok.

A przegrani? Przede wszystkim Radosław Sikorski. Jeszcze dwa miesiące temu był na fali wznoszącej w europejskiej polityce. Teraz zamiast negocjacji w międzynarodowym gronie, współdecydującym o sprawach Europy i świata, czekają go negocjacje w Konwencie Seniorów polskiego Sejmu. Dobrze, że w Chobielinie będzie mógł odpocząć od sejmowego zgiełku.

Drugi przegrany to Rafał Trzaskowski. Znakomicie merytorycznie przygotowany europoseł został ściągnięty z Brukseli i wrzucony do resortu cyfryzacji podczas poprzedniej rekonstrukcji rządu. A teraz nie jest już ani europosłem, ani ministrem.

Monika Margraf, wydawca strony głównej Gazeta.pl

Wygrani? Grzegorz Schetyna i Cezary Grabarczyk - po przerwie na ring wracają szefowie dwóch głównych, ścierających się frakcji w PO. Donaldowi Tuskowi udawało się trzymać ich w narożnikach, to będzie ciekawa runda. Trzeci wygrany to Bartosz Arłukowicz, który znów - tylko dzięki osobistemu wsparciu nowej premier - uratował głowę.

Przegrani? M.in. zdetronizowany Radosław Sikorski i Rafał Trzaskowski, który z resortu cyfryzacji, gdzie mógł się wykazać, ma zostać przeniesiony pod skrzydła Grzegorza Schetyny, polityka z zupełnie innej bajki niż on sam. Miejmy nadzieję, że potencjał tego zdolnego działacza PO nie zostanie zmarnowany.

Piotr Markiewicz, szef Tokfm.pl

Największy wygrany: Bartosz Arłukowicz. Od wielu miesięcy wymieniany jako pierwszy do odstrzału z gabinetu Donalda Tuska, teraz - pozostaje na stanowisku. I to z mało wiarygodnym uzasadnieniem.

Największy przegrany: Radosław Sikorski. Traci stanowisko w MSZ. W zamian ma dostać funkcję marszałka Sejmu. Ale przy tym, co robił w polskiej polityce zagranicznej, ten awans wydaje się degradacją. Sikorski z polityki wielkiego formatu zostaje przesunięty do funkcji pałkarza w polskiej polityce.

Piotr Mieśnik, wydawca strony głównej Gazeta.pl

Największy wygrany? To... prezydent Bronisław Komorowski, który bardzo mocno wsparł frakcję "schetynowców" w PO, a tym samym wzmocnił swoją pozycję. Sam Schetyna nie tylko wrócił z politycznej banicji i dostał ministerialną tekę, ale też wypchnął z rządu skonfliktowanego z dużym pałacem Radosława Sikorskiego. Ministrem z tej frakcji został też Andrzej Halicki. Paradoksalnie więc skład nowego rządu może osłabiać frakcję Donalda Tuska. Wprawdzie na jego czele stoi wierna mu Ewa Kopacz, ale oprócz "schetynowców" wzmocniła się również "spółdzielnia" skupiona wokół Cezarego Grabarczyka, który również powraca do Rady Ministrów.

Michał Protaziuk, wydawca newsów Gazeta.pl

Wygrał na pewno Grzegorz Schetyna. Wrócił do gry, razem ze swoim człowiekiem - Andrzejem Halickim. Wydawałoby się, że on i jego frakcja niedługo zostaną wypchnięte z polityki, a tak zyskali drugą szansę.

Przegrani? Bartłomiej Sienkiewicz i Marek Biernacki - stracili swoje stanowiska i nie wiadomo, czy uzyskają za to jakieś partyjne rekompensaty. Być może to koniec przygody Sienkiewicza z polityką, a Marek Biernacki po raz kolejny został wypchnięty z pierwszego szeregu polskiej polityki.