Co dalej z Ukrainą? Kopacz: "Wie pan, jestem kobietą..." Pierwsza wpadka nowej premier?

Czy Polska bardziej wspomóc Ukrainę w konflikcie z Rosją? Wie pan, ja jestem kobietą. (...) Polska powinna zachowywać się jak polska, rozsądna kobieta. Nasze bezpieczeństwo, nasz kraj, nasz dom, nasze dzieci są najważniejsze - odpowiedziała podczas prezentacji składu swojego rządu Ewa Kopacz. Twitter nie pozostawia na niej suchej nitki: "Równość to nie jest powielanie stereotypów", "Infantylne" - oceniają komentatorzy.
Grzegorz Schetyna, Cezary Grabarczyk, Teresa Piotrowska, Maria Wasiak i Andrzej Halicki - oto nowe twarze w rządzie PO. Desygnowana na premiera Ewa Kopacz przedstawiła właśnie skład swojego gabinetu. Tuż po tym odpowiadała na pytania reporterów, m.in. o Ukrainę i ewentualną sprzedaż broni do tego kraju, jako pomoc w starciu z Rosją.

Co na to Kopacz? Oto jej odpowiedź: - Czy powinniśmy wysyłać broń na Ukrainę? Wie pan, ja jestem kobietą. Wyobrażam sobie, co ja bym zrobiła, gdyby na ulicy nagle pokazał się człowiek, który wymachuje jakimś ostrym narzędziem albo trzyma w ręku pistolet. Pierwsza moja myśl? "Tam za moimi plecami jest mój dom i są moje dzieci". Więc wpadam do domu, zamykam drzwi i opiekuję się własnymi dziećmi. Co w takiej sytuacji zrobiłby mężczyzna? Pewnie pomyślałby: "Nie mam nawet porządnego kija w ręku, ale jak to? Ja nie stanę i nie będę się z nim tłukł, tylko dlatego, że odważył się przyjść i grozić mojej rodzinie?".

- Więc odpowiem jedno: Polska powinna zachowywać się jak polska, rozsądna kobieta. Nasze bezpieczeństwo, nasz kraj, nasz dom, nasze dzieci są najważniejsze, co nie oznacza wcale, że powinniśmy dzisiaj mówić głosem odrębnym od Unii. Wręcz przeciwnie: ja nie uważam, że nie powinniśmy dziś na wyścigi być czynnym uczestnikiem tego konfliktu zbrojnego. Jeśli tylko ta duża rodzina europejska zdecyduje, że chcemy pomagać, powinniśmy brać udział w tej pomocy - ale razem z innymi krajami - stwierdziła Kopacz.

Chwilę później prawicowy serwis Wpolityce.pl nazwał tę wypowiedź "pierwszą wpadką" Kopacz. Do krytyki przyłączyli się komentatorzy na Twitterze.