Siemoniak: W tajnym planie podniesienia gotowości NATO uzyskaliśmy optymalne decyzje

- Efekty szczytu NATO pokazują, że Sojusz 25 lat po zakończeniu zimnej wojny uznał, iż zagrożenia dla Europy znów są na jej wschodzie - powiedział minister obrony Tomasz Siemoniak. - W tajnym planie podniesienia gotowości Sojuszu do reagowania uzyskaliśmy optymalne decyzje. Nie bardzo można to rozwijać, ale taka jest moja ocena - dodał.
- Szczyt [NATO w Newport] jest niewątpliwym sukcesem Polski. Udało nam się, dzięki wielomiesięcznej pracy, przestawić zwrotnicę Sojuszu Północnoatlantyckiego na wschód. W tajnym planie podniesienia gotowości NATO do reagowania uzyskaliśmy optymalne decyzje - powiedział minister obrony Tomasz Siemoniak.

Szef polskiego MON zastrzegł, że plan jest tajny, więc jego szczegółów nie może zdradzić. Podkreślił, że jego ocena "nie wynika z chęci uprawiania propagandy sukcesu". - Uważam, że sprawy bezpieczeństwa państwa wymagają chłodnej głowy i chłodnej analizy. Oceniam to jako sukces, ale nie triumfujmy - dodał.

"NATO przełamało tabu o niestacjonowaniu większych sił na wschodniej flance"

Dziennikarze dopytywali ministra o szczegółowe ustalenia dotyczące decyzji o utworzeniu natowskich sił szybkiego reagowania, tzw. szpicy. Kwatera główna dowództwa tych sił ma być w Polsce, jednak, jak wyjaśnił Siemoniak, liczące ok. 5 tys. ludzi siły nie będą stacjonowały permanentnie w naszym kraju.

- Szpica się będzie składała z żołnierzy stacjonujących w swoich [ojczystych] krajach, gotowych do tego, by ich natychmiast użyć. Ona nie będzie na stałe w jakimkolwiek kraju - wyjaśnił. - To odpowiedź na wojnę hybrydową. Jeśli Polska będzie zagrożona i szpica będzie miała się pojawić w Polsce, to i jej dowództwo pojawi się w Polsce - sprecyzował. Zdradził też, że na terytorium Polski mają powstać - wzorem Norwegii - "wielkie magazyny sprzętu dla ćwiczących tu wojsk krajów Sojuszu".

- Pojawi się znaczna ilość sprzętu składowanego na potrzeby przyjeżdżających wojsk. Uznajemy, że NATO przełamało pozimnowojenne tabu o niestacjonowaniu większych sił na wschodniej flance. Te działania pokazują, że priorytetem jest bezpieczeństwo sojuszników - stwierdził.

"Szykujemy się na lata wzmacniania naszego potencjału obronnego"

Polski minister obrony był bardzo zadowolony z rezultatów szczytu, jak stwierdził, "nie bez powodu był on określany jako najważniejszy od przystąpienia Polski do NATO". - Naszym celem było, żeby jednym z głównych wniosków była decyzja polityczna o wzmocnieniu wschodniej flanki Sojuszu. Decyzje polityczne zapadły, od poniedziałku nad planem podniesienia gotowości Sojuszu do reagowania siadają wojskowi. Na luty oczekujemy konkretnego pakietu - zaznaczył Siemoniak.

- Ważnym dokumentem jest zobowiązanie przywódców do zwiększenia wydatków obronnych. Od setek lat wiadomo, że do prowadzenia wojny potrzeba trzech rzeczy: pieniędzy, pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy - dodał i stwierdził, że polska deklaracja, iż już od 2016 r. przeznaczymy na obronność 2 proc. PKB, "zabrzmiała na szczycie bardzo mocno".

- Nikt w NATO nie ma złudzeń, że konflikty na Wschodzie zakończą się szybko. Szykujemy się na długie lata wzmacniania naszego własnego potencjału obronnego - podsumował.

Szczyt NATO w Newport

Na szczycie NATO w walijskim Newport zapadły decyzje oznaczające wzmocnienie sił Sojuszu na jego wschodnich krańcach i zapewniające gotowość do obrony sojuszników przed wieloma zagrożeniami. Postanowiono m.in. utworzyć tzw. siły szpicy, które mają być w stanie natychmiast zareagować na zagrożenie, oraz wzmocnić obecność wojskową na wschodnich rubieżach Sojuszu. W deklaracji końcowej szczytu zapowiedziano m.in. podwyższenie gotowości i zdolności dowództwa Wielonarodowego Korpusu Północ-Wschód w Szczecinie. Wzmocniona zostanie też jego rola jako "centrum współpracy regionalnej". Trzon korpusu stanowią obecnie żołnierze z Polski, Danii i Niemiec.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!