Kim jest kolejny więzień, któremu dżihadyści grożą śmiercią? "Tata jest prawdziwym bohaterem?

Były żołnierz, wieloletni pracownik organizacji humanitarnych, mąż i ojciec - po publikacji nagrania z egzekucji Stevena Sotloffa opinia publiczna poznała personalia kolejnego więźnia dżihadystów - Brytyjczyka Davida Hainesa.
We wtorek dżihadyści z Państwa Islamskiego opublikowali film z egzekucji amerykańskiego dziennikarza Stevena Sotloffa - na nagraniu tym grożono śmiercią kolejnemu więźniowi, który jest w rękach radykałów - uprowadzonemu w 2013 roku Brytyjczykowi.

Do niedawna brytyjski MSZ zabiegał o to, by media nie publikowały personaliów uprowadzonego, jednak na nagraniu z egzekucji Sotloffa dżihadyści podali jego imię i nazwisko. Kim jest porwany mężczyzna?

Były żołnierz, pracownik organizacji humanitarnych

44-letni David Haines wychował się w Szkocji. Ma żonę i dwie córki. W przeciwieństwie do Foleya i Sotloffa nigdy nie zajmował się dziennikarstwem. Jak zwraca uwagę " Daily Mail", ten pracownik licznych organizacji pokojowych "poświęcił całe swoje życie promowaniu pokoju w miejscach brutalnych konfliktów".

Dziennik pisze, że Haines od ponad 20 lat podróżował po całym świecie, pracując dla organizacji humanitarnych w Libii, byłej Jugosławii i Sudanie. Ten były wojskowy w 2013 roku zdecydował się związać z francuską organizacją ACTED, zajmującą się wsparciem ludności cywilnej poszkodowanej w wyniku wojen i klęsk żywiołowych. Wyjechał do Syrii.

W marcu w ogarniętym wojną kraju Haines został uprowadzony przez bojowników ISIS. Miało to miejsce w okolicach obozu dla uchodźców w Atmeh przy tureckiej granicy.

"Pracowity i troskliwy"

"Daily Mail" pisze, że wraz z Brytyjczykiem islamiści uprowadzili także Włocha - Federico Motkę. Został on jednak uwolniony w maju bieżącego roku. Z jego zeznań wynika, że obaj uprowadzeni byli torturowani i wielokrotnie przenoszeni z miejsca na miejsce, by utrudnić ewentualne próby ich uwolnienia.

- Ciężko pracował, był troskliwy i miał wspaniałe poczucie humoru. Po skończeniu służby w wojsku zdecydował, że ciągle chce działać, więc zaczął robić to z cywilnej perspektywy, pracując dla NGO-sów - mówi gazecie była współpracowniczka Hainesa z Południowego Sudanu Tiffany Easthom.

"Prawdziwy bohater"

Rodzina porwanego pozostaje w kontakcie z brytyjskim rządem. "Daily Mail" cytuje córkę Hainesa, która podkreśla, że jej ojciec jest dla niej "idolem" i "największym źródłem inspiracji".

- Ten rok bez mojego taty był bardzo ciężki. Myślę, że superbohaterowie istnieją, ale nie wszyscy z nich muszą popisywać się, chodząc w głupich pelerynach. Wiem, że to brzmi naprawdę tandetnie, ale uważam, że mój tata jest prawdziwym bohaterem - mówiła jego córka.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!