Niemiecka prasa: Dzień przed szczytem NATO Putin przybrał rolę anioła pokoju

?Dzień przed rozpoczęciem szczytu NATO, stojącego całkowicie pod znakiem Ukrainy, prezydent Rosji przybiera rolę anioła pokoju? - pisze niemiecka prasa. Komentatorzy koncentrują się na rozpoczynającym się dzisiaj w walijskim Newport szczycie NATO i ogłoszonym w jego przeddzień przez Putina siedmiopunktowym planem pokojowym dla Ukrainy.
"Stuttgarter Nachrichten" pisze: "Czas na NATO-wski szczyt prawdy. W Walii szefowie państw i rządów powinni uświadomić sobie i uzgodnić, jaką rzeczywiście wartość mają dla nich obrona wolności i tak wyznawane przez nich wartości. Albo zwinąć cały ten interes".

"Der Tagesspiegel" (Berlin) zauważa, że "Zachód nie zdołał jak dotąd wyjść z defensywy. Porusza się między sankcjami a pełnymi symboliki wizytami, jak choćby w państwach bałtyckich czy w Polsce. W drodze do Estonii Barack Obama mógł zatrzymać się w Kijowie. To, że tego nie zrobił, umacnia tylko wrażenie, że wschodnia Ukraina dawno została już oddana".

"Mittelbayerische Zeitung" (Ratyzbona) twierdzi, że "Baracka Obamę czeka przejęcie przywództwa Sojuszu. Musi przy tym zapewnić państwa bałtyckie i Polskę, że supermocarstwo nie pozwoli Putinowi na żadne prowokacje. Na Bliskim Wschodzie zadaniem USA jest przygotowanie w przyspieszonym tempie strategii, która pozwoli na spełnienie obietnicy zniszczenia terroru kalifatu, bez irytowania sunnitów. Potrzebuje do tego regionalnej koalicji, która dostarczy żołnierzy wojsk lądowych, a logistycznie wspierana będzie przez NATO. Podwójny kryzys wymaga od Sojuszu Północnoatlantyckiego siły, o której jeszcze przed rokiem państwa członkowskie nawet nie myślały. NATO musi stawić czoła obydwu zadaniom".

Tego nie robi się w XXI wieku? Robi się. Putin to robi, bo może

"Die Zeit" (Hamburg) analizuje: "Wyobraźmy sobie, że USA utrzymałyby w Europie zdolne do działania jednostki. Albo że po upadku muru Europa rozbrajałaby się wolniej. Czy Putin w tak oportunistyczny sposób sięgnąłby po Krym i wschodnią Ukrainę? Nie jest poszukiwaczem przygód; zmierzył tylko 'korelację sił' (stare sowieckie pojęcie) i zakwalifikował odpowiednio stopień ryzyka. 'To XIX wiek', oburzyli się Obama i Merkel, tego nie robi się w XXI wieku. Robi się. Putin to robi, bo może, tak długo, jak długo nie natknie się na równorzędnego przeciwnika".

"Frankfurter Allgemeine Zeitung" zwraca uwagę, że "dzień przed rozpoczęciem szczytu NATO, stojącego całkowicie pod znakiem Ukrainy, prezydent Rosji przybiera rolę anioła pokoju. Jego siedmiopunktowa propozycja i zapowiedź, że do piątku rząd Ukrainy i prorosyjscy separatyści mogą dojść do porozumienia, są dla bliskiej i dalekiej publiczności ładnym kontrastem do zapowiadanego przez NATO wzmocnienia swego militarnego profilu we wschodnioeuropejskich państwach członkowskich. Zachód grzebie nadzieję, że Rosja pod rządami Putina chce być dobrym partnerem. Rosja jest jednak bardziej skazana na owocną współpracę z Zachodem, niż chce się do tego przyznać Moskwa i klakierzy Putina. Wysłanie sygnału odprężenia jest z rosyjskiego punktu widzenia przejawem rozsądku".

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''





Więcej o: