Ekspert: Nie można liczyć na przejaw ludzkich uczuć u islamistów. Brytyjski zakładnik pewnie też zginie

Apel matki zamordowanego amerykańskiego dziennikarza dawał doskonałą okazję Państwu Islamskiemu do pokazania, że rozumie humanistyczny aspekt Koranu. Niestety dziennikarz zginął, więc kolejny zakładnik też pewnie zginie - tłumaczy orientalista Piotr Balcerowicz. Dodaje, że trudno oszacować, ilu zakładników przetrzymują jeszcze dżihadyści.
W poniedziałek dowiedzieliśmy się, że dżihadyści z Państwa Islamskiego zamordowali kolejnego amerykańskiego zakładnika. Tym razem ofiarą jest dziennikarz Steven Sotloff.

Dżihadyści opublikowali film, na którym widać mężczyznę trzymanego przez ubranego na czarno i uzbrojonego w nóż islamistę. Film w dużej mierze przypomina nagranie śmierci Jamesa Foleya. Islamista dokonujący egzekucji wykrzykuje nazwisko prezydenta USA i stwierdza, że morderstwo to odpowiedź na działania zachodnich wojsk przeciwko Państwu Islamskiemu.

Martyna Trykozko: Czy powinniśmy się obawiać eskalacji przemocy wobec Zachodu?

Piotr Balcerowicz, filozof i orientalista: To może wyglądać na kumulację tego typu zdarzeń, ale myślę, że niekoniecznie nią jest. To przede wszystkim wpisuje się w program organizacji, która w Iraku, działając jeszcze pod inną nazwą, dokonywała tego typu egzekucji dość regularnie i też pokazywała takie filmy, choć nie tak dobrze zrealizowane. Jest to więc w pewnym sensie powrót do taktyki mordowania jeńców dla celów propagandowych. Innym czynnikiem jest fakt, że z jednej strony USA wspierają obecnie m.in. Kurdów i irackie siły rządowe w ataku przeciw Państwu Islamskiemu, a z drugiej Niemcy przekazują pewne ilości broni Kurdom, deklaruje to również Francja. Jest to więc też na pewno odzew propagandowy na tego typu działania.

Filmy są teraz nagrywane w dużo bardziej profesjonalny sposób. Państwo Islamskie chce być bardziej medialne?

- To świadczy o kilku rzeczach. Po pierwsze, o dostępności nowych technologii. Teraz dobrej jakości kamera cyfrowa jest niezwykle tania, jej obsługa jest dużo prostsza, również montaż jest dużo prostszy - przekroczona została bariera technologiczna. Z drugiej strony świadczy to o świadomości, że przekaz medialny i propagandowy jest niezwykle ważny. Ma on kilku adresatów: po pierwsze, kierowany jest do osób na terytoriach już podbitych przez Państwo Islamskie i ma pokazać jego siłę. Daje wyraźny sygnał, co się stanie z każdym, kto będzie z nim walczył. Po drugie, skierowany jest do tych, którzy znajdują się poza tym państwem i z nim walczą - to sygnał, co czeka każdego z jeńców, że nie mogą oni liczyć na wsparcie swoich rządów i czeka ich śmierć. Poza tym nagranie ma bulwersować społeczeństwa zachodnie i pośrednio wpływać na zachodnie rządy, aby te nie angażowały się w działania przeciwko Państwu Islamskiemu.

Ilu bojownicy mogą mieć w tej chwili zakładników?

- Nikt tego nie liczy i trudno to oszacować. Mamy ludność z terenów podbitych i takich osób wśród zakładników może być nawet kilka tysięcy, z tym, że nie wiemy, ile z pojmanych w tym regionie osób jest wciąż przy życiu. Jeśli chodzi z kolei o osoby z Zachodu, to może to być setka-kilkaset. Nie zawsze o tych ludziach się dowiadujemy, są to osoby działające na różnym szczeblu - nie tylko dziennikarze, ale też pracownicy organizacji humanitarnych, o których losie wiedzą tylko ich rodziny.

Dlaczego na filmach są pokazywani akurat dziennikarze?

- Ponieważ to ma bezpośrednie przełożenie na świat dziennikarski. Wiadomo, że koledzy po fachu, nawet ze względu na solidarność zawodową, bardziej się przejmą ich losem, mając jednocześnie bezpośredni dostęp do przekazu informacji. Śmierć dziennikarza będzie więc po prostu bardziej komentowana niż śmierć osoby pracującej w organizacji humanitarnej.

Czy sądzi Pan, że nastąpi również zapowiadana egzekucja trzeciego brytyjskiego zakładnika?

- Obawiam się, że tak. Wcześniejszy apel matki dziennikarza Stevena Sotloffa o uwolnienie jej syna, skierowany do przywódcy islamistów, był bardzo dobrze zrealizowany i dawał Państwu Islamskiemu doskonałą okazję, by mogło pokazać, że rozumie także humanistyczny aspekt zawarty w Koranie. Niestety, dziennikarza zamordowano. To pokazuje, że nie można liczyć na jakikolwiek przejaw ludzkich uczuć ze strony bojowników.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: