Reuters: Tusk faworytem na szefa Rady Europejskiej. "Polityka Insight": jest bliski przyjęcia stanowiska

Donald Tusk jest faworytem na kluczowe stanowisko szefa Rady Europejskiej, które ma zostać obsadzone na sobotnim szczycie przywódców Unii Europejskiej (UE) - informują źródła agencji Reutera w Brukseli. Informacje te potwierdza nieoficjalnie "Polityka Insight", pisząc, że Tusk "jest bliski przyjęcia stanowiska".
Dwa źródła w Brukseli, jak pisze Reuters: "zbliżone do procedury wyboru", poinformowały, że obecny szef Rady Herman Van Rompuy zamierza zaproponować kandydaturę Tuska, gdy będzie w czwartek i piątek rozmawiał telefonicznie z unijnymi przywódcami. Jeden z kontaktów agencji miał stwierdzić: "Jeśli nikt się nie sprzeciwi kandydaturze Tuska, to będzie porozumienie".

Według jeszcze innego źródła Van Rompuy liczy na przypieczętowanie porozumienia w tej sprawie w rozmowie z kanclerz Niemiec Angelą Merkel i prezydentem Francji Francois Hollandem, zaplanowanej na piątek rano. Według tych samych źródeł, gdyby kandydatura Tuska wygrała, wysokim przedstawicielem UE do spraw polityki zagranicznej zostałaby Włoszka Federica Mogherini, a szefem europejskim ministrów finansów Hiszpan Luis De Guindos.

PO: "Możliwe są różne rozwiązania, także to"

Jeżeli ta informacja się potwierdzi, nominacja byłaby zwycięstwem dziesięciu byłych krajów bloku wschodniego, które przed dekadą weszły do UE i domagały się, by jedno z wysokich unijnych stanowisk przypadło im w udziale. Oznaczałoby to też umocnienie pozycji Polski jako gracza na arenie europejskiej.

Tusk nie przyznał publicznie, że jest kandydatem na stanowisko szefa Rady. Ale źródło w Platformie Obywatelskiej (PO) poinformowało agencję Reutera, że "możliwe są różne rozwiązania, w tym także objęcie przez premiera Tuska jednego z najważniejszych stanowisk europejskich".

Tymczasem Centrum Analityczne Polityka Insight poinformowało na Twitterze, że według jego informacji "Tusk jest bliski przyjęcia stanowiska szefa RE. Nowym premierem miałaby zostać Ewa Kopacz lub Tomasz Siemoniak".

O tym, że to Kopacz mogłaby ewentualnie zastąpić Tuska, mówił też w rozmowie z Gazeta.pl dr Norbert Maliszewski. Opierając się na przeprowadzonym przez siebie badaniu sugerował jednak, że większe szanse od niej mieliby m.in. Grzegorz Schetyna i Radosław Sikorski.

- Według badania dwie osoby są najbardziej predysponowane: Sikorski i Schetyna. Szef MSZ jest najlepiej oceniany, choć zbiera minusy za bufonadę. Ale to, oczywiście, zawsze można zmienić. Schetyna jest uważany za swojaka i ma największą szansę otwarcia partii na inne elektoraty. Co ma znaczenie, mimo że wśród wyborców PO oceniany jest najgorzej - za wojnę z Tuskiem - mówił Maliszewski. - Gdyby to Tusk wybierał, wskazałby Kopacz - stwierdził jednak politolog.

Londyn, Paryż i Berlin są za. Ale Tusk ma wady

Jako pierwszy poparcie dla kandydatury Tuska wyraził publicznie we wtorek 26 sierpnia premier Wielkiej Brytanii David Cameron. Źródła dyplomatyczne podały z kolei, że Angela Merkel od miesięcy stara się przekonać Tuska do objęcia funkcji w UE, jednak polski premier miał początkowo odmawiać, tłumacząc, że chce poprowadzić PO do kolejnego zwycięstwa w wyborach.

Nowi unijni przywódcy będą musieli zmierzyć się z szeregiem wyzwań: od spowolnienia gospodarczego w regionie, poprzez kryzys na Ukrainie, po niepewność co do dalszej obecności Wielkiej Brytanii we wspólnocie.

Słabością Tuska jest jego ograniczona płynność w porozumiewaniu się po angielsku i nieznajomość francuskiego, co może mu utrudnić wypowiadanie się w imieniu UE w szerszym gronie.

Kandydatura Thorning-Schmidt upadła. Będzie Tusk?

Początkowo, na unijnym szczycie 16 lipca, faworytem na stanowisko szefa Rady Europejskiej była socjaldemokratyczna premier Danii Helle Thorning-Schmidt. Jednak jej szanse zmniejszył między innymi protest krajów Europy Wschodniej przeciw kandydaturze Mogherini, krytykowanej za zbyt małe doświadczenie i zbyt "miękkie" podejście do kryzysu ukraińskiego. Thorning-Schmidt nie uzyskała też poparcia prezydenta Francji - z powodów, które według dyplomatów nadal nie są jasne. W czwartek podała, że nie będzie kandydatką na stanowisko szefa Rady.

Unijni dyplomaci anonimowo oceniają, że sprzeciw krajów Wschodu wobec kandydatury włoskiej minister spraw zagranicznych zmalałby, gdyby wyższe stanowisko otrzymał Tusk, jeden z czołowych zwolenników nałożenia ostrzejszych sankcji na Rosję. Ocena wysokiego poparcia dla duetu Tusk-Mogherini jest oparta na szeregu rozmów telefonicznych między przedstawicielami Unii a przywódcami państw, co może pozwolić na oficjalne przedstawienie tej kandydatury w sobotę, powiedzieli dyplomaci i przedstawiciele UE.

Gdyby kandydatura Tuska upadła lub gdyby polski premier się wycofał, alternatywnym kandydatem mógłby być premier Litwy Valdis Dombrovskis, podały źródła. Gdyby natomiast przywódcy chcieli dać to stanowisko przedstawicielowi liberałów, kandydatem mógłby być były premier Estonii Andrus Ansip.

Kluczem jest równowaga płci

Znalezienie równowagi między 28 państwami UE, kobietami i mężczyznami oraz przedstawicielami poszczególnych partii politycznych okazało się w lipcu zbyt trudne dla przywódców UE. Kolejne niepowodzenie opóźniłoby obsadzenie kluczowych stanowisk w Komisji Europejskiej i stanowiłoby niepokojący sygnał w obliczu trudnej sytuacji gospodarczej w UE i kryzysu na Ukrainie, który zagroził relacjom bloku z Rosją.

Osoba zorientowana w opiniach francuskiego rządu powiedziała, że Hollande już nie ma obiekcji przeciw przyznaniu szefostwa UE kandydatowi z kraju spoza strefy euro. Objęcie najwyższego stanowiska przez Polaka mogłoby bowiem przyspieszyć przyjęcie przez Polskę wspólnej waluty.

"Francja nie zablokuje (kandydatury) Tuska. Hollande ma z nim dobre stosunki, w kilku sprawach udało im się wypracować wspólne stanowisko" - poinformowało źródło agencji Reutera.

Kobiety górą w UE. "Nie" dla "klubu dżentelmenów"

Przeciwnicy Mogherini nie zdołali znaleźć dobrego kontrkandydata, zwłaszcza że mogłaby ona uczynić zadość wnioskom Parlamentu Europejskiego, by więcej wysokich stanowisk obejmowały kobiety.

Jean-Claude Juncker, który w lipcu został mianowany na stanowisko szefa KE, ma w przyszłym tygodniu przedstawić skład Komisji wyłoniony spośród kandydatów zaproponowanych przez poszczególne państwa. Wyrażał przy tym ostatnio niezadowolenie, że rządy przedstawiły tak mało kandydatur kobiet, gdyż bez ich wystarczającego udziału Komisja miałaby "słabszą legitymizację i byłaby mniej reprezentatywna". W jego ocenie zmusiłoby go to do przyznania kobietom wyższych stanowisk, by zrekompensować ich niższą liczbę.

Parlament Europejski, który akceptuje kandydatów na najwyższe stanowiska w UE, także chce wyższego udziału kobiet. Jego przewodniczący Martin Schulz przestrzegał w lipcu, że parlament nie zaakceptuje u władz UE "klubu dżentelmenów".

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: