"Premier pokazał, że PO nie zamierza iść do wyborów jak na rzeź. Wprawił w stupor opozycję"

- Wystąpienie premiera odebrałem jako demonstrację. Że PO zamierza iść do wyborów bojowo. Widać było, że opozycja ma problem z przekazem premiera - ocenił w TOK FM Jerzy Baczyński, redaktor naczelny "Polityki". Jak zauważył Paweł Wroński, zmiany dotyczące emerytów i rodzin wielodzietnych to "odebranie tlenu" opozycji.
Wystąpienie sejmowe premiera to mocne otwarcie sezonu wyborczego. Jak mówił w "Poranku Radia TOK FM" Jerzy Baczyński, obietnice złożone wczoraj przez Donalda Tuska, trzeba odbierać jako polityczną demonstrację. - Że Platforma Obywatelska nie zamierza iść do wyborów jak na rzeź. Premier skupił się na grupach, które nie są naturalnym elektoratem PO - najuboższych emerytach i rodzinach wielodzietnych. Widziałem, że wprawił w stupor opozycję.

Bo jak podkreślał redaktor naczelny "Polityki", cała sejmowa opozycja ma w kwestiach społecznych lewicowe poglądy. - Politycznie to był ruch dość zręczny, pokazujący, że PO zamierza pójść do wyborów dość bojowo.

"Odebrał tlen"

Zdaniem Pawła Wrońskiego, z "Gazety Wyborczej", Donald Tusk sprytnie utrudnił życie opozycji, która "zawsze w kampanii wyborczej opowiada się za emerytami i rencistami". - Wyobraźmy sobie, że zaczyna się kampania i opozycja mówi: to że polski biedny emeryt dostaje 9 zł podwyżki, to jest jałmużna od rządu Tuska. Premier odebrał opozycji tlen.

Przypomnijmy, zgodnie z zapowiedzią szefa rządu - minimalna podwyżka emerytur to 36 zł.

"Premier rozdawał pieniądze jak św. Mikołaj. Kiełbasa wyborcza" - ocenia Wielowieyska>>>

Wszystkim krytykom premiera odpowiedział w TOK FM Piotr Kraśko. - Żaden rząd na rok przed wyborami nie złoży deklaracji: kochani wiemy, że nie jest rewelacyjnie, ale musimy dokonać cięć, bo Leszek Balcerowicz ma rację - musimy ratować finanse publiczne - stwierdził szef "Wiadomości".