Tak wygląda zabójca Foleya? Eksperci stworzyli jego podobiznę

Zespołowi ekspertów komputerowych udało się stworzyć ilustrację pokazującą, jak w przybliżeniu mógł wyglądać zabójca amerykańskiego dziennikarza Jamesa Foleya - informuje ABC News. Niestety podobizna jest bardzo mało szczegółowa.
Dżihadyści z Państwa Islamskiego, którzy opanowali dużą część terytoriów Iraku i Syrii, opublikowali w ubiegłym tygodniu nagranie wideo, przedstawiające egzekucję amerykańskiego dziennikarza Jamesa Foleya. Nagranie, które zniknęło już z YouTube, pokazywało, jak zamaskowany oprawca odcina ofierze głowę. Rada Bezpieczeństwa Narodowego USA potwierdziła autentyczność filmu.

Zespół komputerowych ekspertów na podstawie nagrania stworzył podobiznę twarzy zabójcy. Ma to pomóc w identyfikacji prawdopodobnie pochodzącego z Londynu (wiemy to na podstawie akcentu mężczyzny) terrorysty. Niestety portret jest bardzo niewyraźny.



Podobiznę zabójcy stworzyli członkowie amerykańskiego zespołu ekspertów ds. rozpoznawania twarzy - informuje serwis abcnews.go.com. Wykorzystali wideo, na którym widać jedynie oczy zabójcy i niewielki fragment skóry. Resztę twarzy mężczyzny zasłania czarna tkanina.


Watch more news videos | Latest from the US

Kilka dni po egzekucji Jamesa Foleya eksperci ds. bezpieczeństwa, do których londyński "Times" zwrócił się o ekspertyzę, stwierdzili, że zabójstwo było zainscenizowane dla celów propagandowych. Eksperci "Timesa" uważają, że materiał filmowy, na którym mężczyzna z zasłoniętą twarzą, mówiący z londyńskim akcentem, przykłada nóż do gardła amerykańskiego dziennikarza i wygraża Stanom Zjednoczonym, nie przedstawia faktycznej sceny zabójstwa.

"Nikt nie kwestionuje, że dziennikarzowi ścięto głowę, ale wygląda na to, że sztuczki z użyciem kamery i techniki operatorskiej wykorzystano do produkcji tego nagrania wideo" - pisze "Times". Scenę, na której Foley klęczy w pomarańczowym ubraniu, filmowano równocześnie z dwóch kamer, stosując obiektywy o zmiennej ogniskowej.

Foley był niezależnym dziennikarzem. Został uprowadzony w listopadzie 2012 r. w Syrii. Jego matka Diane Foley w oświadczeniu zamieszczonym w internecie napisała, że jej syn "oddał życie, próbując ukazać światu cierpienia narodu syryjskiego". "Był wyjątkowym synem, bratem, dziennikarzem i człowiekiem" - dodała.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: