Prof. Domański: Dymisja Sienkiewicza byłaby objawem słabości, rzuceniem go na pożarcie

- Premier robi wszystko, żeby przesłonić lub odwlec ruch z ministrem Sienkiewiczem. Jeśli premier zamierza dokonać zmiany na stanowisku szefa MSW, to będzie starał się to ubrać w formułę cząstkowej dekonstrukcji rządu, a nie dymisji - mówił prof. Henryk Sienkiewicz na antenie TOK FM.
Prof. Domański uważa, że po dwóch miesiącach od wybuchu afery taśmowej ewentualna dymisja zostałaby zinterpretowana jako objaw słabości rządu i premiera. - Właściwie po co? Bo premier obiecywał, że coś takiego nastąpi, jak Sienkiewicz wyjaśni tę sprawę? Czy żeby usatysfakcjonować PSL, który tego się domaga? - zastanawiał się. - Uzasadnienie takiego ruchu schodzi na drugi plan i byłoby interpretowane jako rzucenie Sienkiewicza na pożarcie - dodał.

Socjolog stwierdził jednak, że premier szykuje inne instytucjonalne posunięcia związane z taśmami "Wprost". - Mam na myśli usytuowanie prokuratura generalnego w stosunku do rządu. Prokuratora generalnego jako urząd lub tego konkretnego, prokuratora Seremeta. Być może premier myśli sobie: "Czemu by tu nie zrobić porządku?" - prognozował.

Wyniki sondaży to nie klęska PO?

- Kończy się czas wakacji, Tusk chce wkroczyć z przypomnieniem, że rząd rządzi. W związku z tym trzeba zrobić coś konkretnego i stąd idea i forma prezentacji - mówił na antenie radia TOK FM prof. Henryk Domański.

Jego zdaniem wystąpienia ministrów poprzedzone przemówieniem premiera Tuska miało dużą przewagę nad formą expose, które jest "nudne i nużące". - Przez trybunę przewinęło się wiele osób, co przyciągnęło uwagę. Poza tym każdy z ministrów powinien lepiej się znać na swojej dziedzinie od premiera. To taki zabieg socjotechniczny - stwierdził.

- Mamy do czynienia raczej z okazjonalnym wahnięciem. Do tej pory w tych rankingach PO i PiS szły po równo - mówił Domański o przewadze PiS w sondażach wyborczych i dodał: - Za kilka tygodni będziemy mieli powrót do wyrównanego parytetu między partiami.

- Nie traktowałbym tego jako klęski PO. Mamy do czynienia z bardzo stabilną sceną polityczną w Polsce - podsumował.