Gen. Skrzypczak: Nie mamy wyznaczonego naczelnego dowódcy, a rosyjscy szpiedzy są wszędzie

- Jeśli Europa nie powie "stop", czeka nas powtórka z Jałty i Teheranu. Nie łudźmy się, że Putin się zatrzyma. Jego kolejnym krokiem będzie Polska - mówi w rozmowie z tygodnikiem "Wprost" gen. Waldemar Skrzypczak, były dowódca Wojsk Lądowych i były wiceszef MON. Ostrzega też przed aktywnością rosyjskich służb w sektorze zbrojeniowym.
- Wszyscy - włącznie z wojskowymi - są przeświadczeni, że wojny nie będzie. To błędne myślenie. Żołnierz powinien w każdej chwili być gotowy na wojnę. Inaczej istnienie armii nie ma sensu - mówi w rozmowie z tygodnikiem "Wprost" gen. Waldemar Skrzypczak. Zaznacza przy tym, że gotowość polskiej armii jest niewystarczająca. - Nie oszukujemy się, mamy za mały potencjał, aby oprzeć się armii masowej, takiej jak rosyjska - mówi. - Nie ma wyznaczonego naczelnego dowódcy, który w czasie wojny dowodziłby polskimi siłami zbrojnymi - dodaje.

Polska nie złapała żadnego szpiega

Gen. Skrzypczak ocenia, że zagrożenie ze strony Rosji jest realne. Szczególnie jeśli UE nie przeciwstawi się polityce Władimira Putina wobec Ukrainy. - Jeśli Europa nie powie "stop", czeka nas powtórka z Jałty i Teheranu. Nie łudźmy się, że Putin się zatrzyma. Jego kolejnym krokiem będzie Polska - mówi. Zaznacza przy tym, że niezależnie od wydarzeń na Ukrainie niepokojąca jest rosyjska aktywność w polskim sektorze zbrojeniowym.

- Przez ostatnie trzy lata na terenie Wielkiej Brytanii złapano 300 agentów rosyjskich. W Polsce nie złapano żadnego, mimo że jest ich u nas pięć razy więcej. Rosyjscy szpiedzy są wszędzie, w tym także wokół wojska - twierdzi gen. Skrzypczak. Podkreśla, że Rosjanie mają znakomite rozeznanie w potencjale polskiej armii, m.in. dzięki "jednostce wielospecjalnościowej, w której wszyscy posługują się językiem polskim". Jak dodaje, Rosja infiltruje też przemysł zbrojeniowy, biorąc udział w przetargach za pośrednictwem firm z ukrytym kapitałem rosyjskim.

Więcej w tygodniku "Wprost"

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: