Dębski: Za usunięcie danych z raportu WSI żądano nawet 200 tys. zł. Niewiarygodne

- Nie nazywam się Kaczyński ani Macierewicz, żeby narażać kraj na niebezpieczeństwo - stwierdził w Poranku Radia TOK FM Artur Dębski z Twojego Ruchu, mówiąc o komisji śledczej ws. raportu z likwidacji WSI. Jego zdaniem jej obrady powinny być częściowo tajne. - Jeśli pewne fakty ujrzą światło dzienne, polska państwowość na tym zyska - podkreślił.
Wiele wskazuje na to, że po siedmiu latach od ujawnienia raportu z likwidacji WSI w Sejmie powstanie 'dedykowana' mu komisja śledcza. Projekt Twojego Ruchu zyskał poparcie SLD i PO.

"Mam nadzieję, że nie będzie hucpy politycznej"

Artur Dębski z TR wyrażał w Poranku Radia TOK FM nadzieję nie tylko na to, że komisja powstanie, ale też, że zakończy prace jeszcze w tej kadencji parlamentu. - Ta komisja może pracować jak urząd, od 8 do 16. I w ciągu trzech miesięcy mielibyśmy zakończoną pracę - stwierdził. Powątpiewał w to jednak prowadzący audycję Tomasz Sekielski. Zaznaczył, że nawet jeśli komisja ostatecznie powstanie, PO nie będzie miała interesu w tym, by szybko sfinalizowała prace. - Będzie stanowić narzędzie do walki politycznej z PiS - zaznaczył.

Dębski podkreślił jednak, że w proponowanej przez jego partię komisji nie chodzi o to, by wylansować kolejnych polityków. - Mam nadzieję, że nie będzie żadnej hucpy politycznej - powiedział. Zapowiedział też, że część posiedzeń komisji powinna odbyć się za zamkniętymi drzwiami, by nie ujawnić kolejnych nazwisk współpracowników służb lub szczegółów prowadzonych przez nich operacji. - Nie nazywam się Kaczyński ani Macierewicz, żeby narażać kraj na niebezpieczeństwo - podkreślił.

"Za usunięcie danych słyszałem o stawkach nawet 200 tys. zł"

Dębski mówił, że komisja powinna się zająć różnymi wątkami narosłymi wokół raportu z likwidacji WSI. Sekielski przypomniał, że w sądzie toczy się proces w sprawie rzekomej łapówki za pozytywną weryfikację oficera WSI. Sprawa dotyczy dziennikarza śledczego Wojciecha Sumlińskiego, zeznawać ma były szef MON Bronisław Komorowski, dziś będący prezydentem.

- To niewiarygodne. W Polsce ludzie pracowali nad dokumentem ściśle tajnym i oferowali różnego rodzaju usługi, mówię o wyczyszczeniu danych w tworzących się dokumentach. Za usunięcie danych i pozytywną opinię słyszałem o stawkach wynoszących nawet 200 tys. zł - skomentował Dębski. Naciskany przez Sekielskiego, dodał: - Słyszałem takie opinie, że członkowie komisji weryfikacyjnej mogli proponować takie usługi oficerom WSI.

"Ich wiedza będzie druzgocąca dla pana Macierewicza"

Przyznał jednak, że oficerowie, którzy mogliby na ten temat zeznawać w sądzie, są objęci tajemnicą państwową. - Wiem, że ich wiedza będzie druzgocąca dla pana Macierewicza - powiedział Dębski. Czemu jednak nie wstrzymał się z tego rodzaju opiniami do czasu ich zweryfikowania? - Po to właśnie jest ta komisja. Jeśli powstanie, takich rzeczy będzie dużo więcej - zapowiedział.

- Jeśli pewne fakty ujrzą światło dzienne, polska państwowość na tym zyska - zakończył.