Co z Sienkiewiczem po taśmach "Wprost"? "Kompromitujące? Tak. Powód do dymisji? Wątpię"

- To była korupcja konstytucyjna - grzmiał o spotkaniu Marka Belki i Bartłomieja Sienkiewicza ujawnionym przez "Wprost" Dominik Zdort z "Rzeczpospolitej" w Poranku Radia TOK FM. - Czy to jest kompromitujące? Oczywiście, że tak. Czy to powód do dymisji? Mam wątpliwości - mówił jednak Paweł Wroński z "Gazety Wyborczej".
Bartłomiej Sienkiewicz, szef MSW, przez ponad godzinę zeznawał wczoraj w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie jako świadek w śledztwie dotyczącym domniemanego naruszenia niezależności NBP w związku z jego rozmową z Markiem Belką, prezesem banku centralnego. Spotkanie polityków zostało potajemnie nagrane, a materiały z niego opublikowane przez tygodnik "Wprost".

"To była korupcja konstytucyjna"

Dominika Wielowieyska pytała w Poranku Radia TOK FM zaproszonych publicystów o dalsze losy Sienkiewicza, który jeszcze niedawno, zdaniem wielu komentatorów, był o włos od dymisji.

- To była korupcja konstytucyjna - stwierdził Dominik Zdort z "Rzeczpospolitej". - W zamian za naciągnięcie zasad konstytucyjnych dotyczących budżetu i możliwości banku centralnego dokonano zmian w rządzie. To rzecz skandaliczna i w posadach poruszająca państwo - zaznaczył.

"Słuchaj, stary, to nie jest tak, że się sam odwołujesz"

Paweł Wroński z "Gazety Wyborczej" podszedł do sprawy z większym dystansem. - Spotyka się dwóch ludzi w knajpie. Jakie były okoliczności: minister Rostowski przestrzelił prognozę budżetu, który trzeba dowiązywać. Jest niedobrze. Belka i Sienkiewicz dyskutują, jakby to można było zrobić tak jak Amerykanie. Rozmawiają teoretycznie. Czy to jest kompromitujące? Oczywiście, że tak. Czy to powód do dymisji? Mam wątpliwości - powiedział dziennikarz. - Zwłaszcza że Sienkiewicz jest dość dobrym ministrem i osobą o dużym potencjale intelektualnym - dodał.

Wroński zapytał też, czy Tusk zapłaci za aferę podsłuchową dymisją Sienkiewicza. - Sam minister, zdając sobie sprawę z tego, że jego zachowanie jest obciążające dla rządu, wystrzelił, że jego misją jest tylko wyjaśnienie tej sprawy. Wygląda na to, że Tusk wezwał Sienkiewicza i powiedział: słuchaj, stary, to nie jest tak, że się sam odwołujesz. To ja ciągle jestem premierem - opowiadał dziennikarz.

"Czy sama rozmowa łamie konstytucję?"

- Ta rozmowa w pewnym sensie jest kompromitująca dla Sienkiewicza. Jako polityk wykazał się myśleniem polegającym na kombinowaniu i manipulowaniu Radą Polityki Pieniężnej - wtrąciła Wielowieyska. - Co nie zmienia faktu, że nie był niczyim wysłannikiem i rząd nie zawarł "dealu". Śledziłam dymisję Rostowskiego. Jego los był przesądzony wcześniej - zaznaczyła.

- Sienkiewicza i Belkę broni to, że jeśli był "deal", to nie doszło do jego realizacji - przyznał Piotr Kraśko, szef "Wiadomości" TVP. - Rozmowa dotyczyła tego, co można zrobić, żeby NBP kupił obligacje skarbu państwa, żeby załatać dziurę w budżecie. Tych obligacji nie kupił - podkreślał.

- Czy taką rozmowę powinien odbyć szef MSW z prezesem banku centralnego? Wszyscy się zgodzą, że nie. To niestosowne i kompromitujące. Z samej rozmowy nie wynikły konsekwencje w postaci złamania prawa i konstytucji. Czy sama rozmowa łamie konstytucję? Niech to ustalą konstytucjonaliści - zakończył Kraśko.