"Uchodźcy są w szoku. Opowiadają o niewyobrażalnym okrucieństwie dżihadystów" [WYWIAD]

Organizacje humanitarne rozszerzają swoje działania na północny Irak. Panuje tam chaos i beznadzieja - mówi Friedhelm Simon, Niemiec z organizacji Help, który koordynuje obecnie pomoc na granicy turecko-irackiej. Relacjonuje, czego dowiedział się od uchodźców, którzy uciekli przed islamistami.
Sunniccy dżihadyści z Państwa Islamskiego, którzy opanowali znaczną część terytoriów Syrii i północnego Iraku dopuścili się w ostatnich tygodniach licznych okrucieństw i zbrodni na miejscowej ludności, głównie chrześcijanach i jazydach. Dziś opublikowali nagranie wideo, na którym widać, jak jeden z nich zabija amerykańskiego dziennikarza Jamesa Foleya - zbrodniarze grożą kolejnymi egzekucjami, jeśli USA nie wycofają się z bombardowania zajętych przez nich terytoriów.

Czytaj też: Dlaczego USA bombardują Irak i jakie są przyczyny konfliktu >>>

O tragicznej sytuacji irackiej ludności i uchodźców Deutsche Welle rozmawia z Friedhelmem Simonem, który od 30 lat koordynuje pomoc humanitarną w regionach kryzysowych w Afryce i Azji. Wcześniej działał w organizacji Welthungerhilfe (Światowa organizacja zajmująca się walką z głodem), a od 15 lat pracuje dla organizacji Help. Obecnie Help działa w północnym Iraku i zaopatruje w żywność 14 tys. uchodźców.

Deutsche Welle: Gdzie pan obecnie działa i jaką zastał tam sytuację?

Friedhelm Simon: Obecnie znajdujemy się w niewielkiej miejscowości Zakho w północnym Iraku, niedaleko granicy z Turcją. W ostatnich dniach przybyło tu bardzo dużo uchodźców, przeważnie jazydów. Szacujemy, że w tym regionie znajduje się obecnie ok. 150 tysięcy uchodźców. Zostali prowizorycznie zakwaterowani w szkołach, w domach będących jeszcze w stanie surowym albo rozlokowali się na stacjach benzynowych. Brakuje żywności. Miejscowa ludność przynosi uchodźcom owoce; arbuzy. Na razie ci ludzie chętnie pomagają, ale jak długo tak będzie, nie wiadomo.

Planują państwo rozszerzenie pomocy humanitarnej w tym regionie. Jak należy sobie to wyobrazić? Co jest wam najbardziej potrzebne?

- Na razie organizujemy pomoc dla 2800 rodzin. Rozdajemy paczki żywnościowe, które zawierają wszystko, co ważne, jak cukier, sól, makaron i ryż. Jest to racja miesięczna. Większość rodzin dysponuje sprzętem kuchennym. Mogą więc sami sobie przygotowywać posiłki. Brakuje nam oficjalnej pomocy, również ze strony kurdyjskiej. Krótko mówiąc: znikąd nie mamy pomocy. Miejscowe władze są bezradne. To wszystkich przerasta.

Jak funkcjonuje obecnie koordynacja pomocy na miejscu? Czy macie miejscowych partnerów, jak układa się współpraca?

- Dobrze układa się współpraca z turecką organizacją pomocy, z którą pracowaliśmy już w ubiegłym roku na granicy z Syrią. Ich pracownicy starają się o żywność, sortują ją i pakują. Bez tego logistycznego wsparcia w ogóle nie dalibyśmy sobie rady. Wielu uchodźców jest w szoku. Opowiadają o niewyobrażalnym okrucieństwie dżihadystów, co nawet udokumentowali za pomocą komórek. W obozach dla uchodźców pokazano mi zdjęcia ludzi z obciętymi głowami. Zostali w ten sposób ukarani, bo nie chcieli przejść na islam. Czegoś takiego jeszcze nie widziałem, mimo że w regionach kryzysowych przeżyłem niejedno. I pomyśleć, że w Niemczech islamiści atakowali jazydów, którzy manifestują solidarność ze swymi braćmi w Iraku. To przerażające.

Przy wszystkim, co ci ludzie przeżyli: czy sądzi pan, że zechcą kiedykolwiek wrócić w rodzinne strony?

- Nie. Nie spotkałem ani jednego uchodźcy, gotowego do powrotu do kraju. Nawet ci, którym udało się dotrzeć w regiony zamieszkałe przez Kurdów, chcą iść dalej do Turcji, bo się panicznie boją, że islamiści opanują również te tereny. Chcą być od nich jak najdalej. Większość myśli o Europie.

Jakie perspektywy uchodźcy mają w regionie, w którym obecnie przebywają? Czy mogą tam pozostać?

- Właściwie nie wiemy, co począć z tymi ludźmi. Za jakiś czas nadejdzie zima. Wtedy i tutaj będzie bardzo zimno. W tym krótkim czasie raczej się nie uda zbudować obozu dla wszystkich uchodźców. Miejscowe władze też nie wiedzą, jak się uporać z problemem uchodźców. Ponieważ islamiści wielu odebrali paszporty, nie mogą nawet przekroczyć granicy tureckiej. Czujemy się tu pozostawieni samym sobie. A rząd turecki i tak już ma dosyć problemów z uchodźcami z Syrii.

Niemcy wysłali pomoc humanitarną do Iraku. Bundeswehra dostarczyła już 36 ton dóbr. Więcej ma nadejść w przyszłym tygodniu. Czy wasz region coś z tego ma?

- Do nas, na teren przygraniczny, jeszcze żadna niemiecka pomoc nie dotarła. Poza tym nikt nas nie pytał, co jest nam potrzebne. Myślę, że ta pomoc została przekazana w Irbilu na ręce miejscowych władz i zostanie rozdana w tamtych okolicach.

Jesteśmy sami. Poza nami nie ma tu żadnej międzynarodowej organizacji.

Wywiad pochodzi z serwisu Deutsche Welle.