Senator PO: Platforma zdezerterowała. Porzuciła ludzi wykluczonych, bezdomnych, starszych

- Platforma porzuciła ludzi wykluczonych, bezdomnych, starszych. Platforma zdezerterowała, z partii środka stała się partią liberalną - ocenia w rozmowie z ?Faktem? senator z ramienia PO i były związkowiec Jan Rulewski. - Polsce potrzebna jest odnowa na wielu polach - dodaje.
Kilka dni temu senatorowie odrzucili w głosowaniu własny projekt nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej. Przewidywał on bezpłatne zaopatrzenie w leki refundowane dla osób, które ukończyły 75. rok życia i pobierają najniższą emeryturę lub rentę.

Pomysłu Senatu nie popierał resort zdrowia - wiceminister Igor Radziewicz-Winnicki przekonywał m.in., że nie ma medycznych efektów przyjmowania większej ilości leków, a skala korzystania z nich zmienia się radykalnie, gdy są one bezpłatne. Jak dodał, obecnie refundacja leków dla emerytów wynosi średnio 612 zł na osobę, a dla kombatantów - 2,5 tys. zł.

"Piłka jest w grze, ja broni nie składam"

- Platforma porzuciła ludzi wykluczonych, bezdomnych, starszych. Platforma zdezerterowała, z partii środka stała się partią liberalną - tak odrzucenie projektu komentuje Rulewski. Senator dodaje też w kolejnych słowach, że "musi zweryfikować swoje miejsce po 25 latach trudnej drogi i odpowiedzieć sobie na pytanie, które zadaje mu wiele osób".

- "Jak pan może być jeszcze w PO", pytają. To nakazuje weryfikację. Gdzieś te granice sobie postawiłem i ich przestrzegam. Nie muszę za wszelką cenę być w Senacie ani w klubie PO. Na razie w sprawie lekowej zamierzam złożyć skargę konstytucyjną: albo sam, albo ze stowarzyszeniami - mówi.

- Piłka jest w grze, ja broni nie składam. Przez wiele lat toczyłem podobne zmagania z Unią Wolności, która - podobnie jak teraz Platforma - zamykała się na problemy Polaków. Nie ukrywam, że bilans rządów PO jest dodatni, ale wcale to nie oznacza, że każde świństwo należy tolerować - podkreśla i zaznacza, że rozważa możliwość zostania senatorem niezależnym.

Rządy PO to "rządy autorytarne, choć rozpisane na nutach demokratycznych".

Rulewski, pytany o to, czy odnowa państwa powinna też dotyczyć samych polityków, zwraca uwagę, że istnienie partii o typie wodzowskim oznacza, że nie mamy do czynienia z demokracją, ale "rządami autorytarnymi, choć rozpisanymi na nutach demokratycznych".

- Nie chcę powiedzieć, że jest dyktatorem (Donald Tusk - przyp. red.), ale na pewno niewłaściwe jest jego rozumienie polityki w momencie gdy powiada, że wziął pełną odpowiedzialność za sprawy swojego kraju. To jest absurd. W demokracji nie ma odpowiedzialności jednoosobowej - zwraca uwagę w rozmowie z dziennikiem.

Całość czytaj w dzisiejszym "Fakcie" >>>

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS