Sobiech: Żyrinowski powiedział, co myślą Rosjanie - jesteśmy mocarstwem, musimy się izolować. To ograniczenie dla Putina

Żyrinowski, straszący III wojną światową, nie jest odosobniony w swoich sądach. Bo jak ocenia dr Robert Sobiech, bardzo wielu Rosjan widzi ojczyznę jako silne mocarstwo, które jest otoczone przez wrogie siły. - To obniża przyzwolenie na to, by Rosja była częścią wspólnoty międzynarodowej - mówił socjolog w TOK FM.
Lider nacjonalistycznej Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji - Władimir Żyrinowski, straszący III wojną światową, nie jest odosobniony w swoich poglądach. Zdaniem socjologa dr. Roberta Sobiecha słów polityka nie można lekceważyć, choć to pewnie nieco przesadzona wypowiedź.

Żyrinowski, przypomnijmy, powiedział, że "wszystkie problemy wojny i pokoju, a dzisiaj są one związane z Ukrainą, będzie rozstrzygać jeden człowiek - głowa państwa rosyjskiego. Tak było w wypadku I wojny światowej, gdy ostateczną decyzję podjął car Mikołaj II, i tak było w wypadku II wojny światowej, kiedy to wszystkie słuszne i ostateczne decyzje podejmował Stalin". Rosyjski polityk ostrzegł Polskę i kraje nadbałtyckie, że jeśli do wojny dojdzie, zostaną zmiecione z powierzchni ziemi.

- Wydaje mi się, że to, co mówił Żyrinowski, pewnie trochę przejaskrawiając, bardzo dobrze wpisuje się w sposób myślenia znacznej części Rosjan. I to jest najgorsze - ocenił dr Sobiech w "Poranku Radia TOK FM".

Związane ręce

Jak podkreślał socjolog, nawiązania do cara i Stalina to element ciągle żywego wśród Rosjan "szerszego stereotypu, że ich kraj zawsze był mocarstwem", a kryzys ukraiński znowu pokazał siłę tego państwa. Według wielu obywateli Rosji obecna sytuacja ukazała też złe intencje sąsiednich krajów.

- Teraz w Rosji rodzi się poczucie, że są odrębnym bytem. Moim zdaniem to obniża przyzwolenie na to, by Rosja zawierała jakieś relacje międzynarodowe, żeby była częścią wspólnoty międzynarodowej.

Takie myślenie może mieć poważne konsekwencje dla Władimira Putina, który sam do tej pory znakomicie grał na wielkorosyjskich tęsknotach obywateli.

- Kryzys ukraiński może trwać dłuższy czas, a takie zaplecze społeczne zamyka mu możliwości szukania jakichś rozwiązań politycznych. Nawet jeśli kryzys militarny zostanie prędzej czy później rozwiązany, wyjście z takiego sposobu myślenia Rosjan będzie - w dłuższej perspektywie - bardzo ograniczać relacje Rosji z innymi krajami - uważa dr Robert Sobiech.