Rosja wysyła konwój humanitarny na Ukrainę? "Po raz kolejny Kreml kłamie i łże"

- Jak poświadczył rzecznik Ukraińskiej Rady Bezpieczeństwa i Obrony, konwój został przygotowany z inicjatywy prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki z Międzynarodowym Czerwonym Krzyżem. Władze rosyjskie do tego nic nie mają, dlatego, że pieniądze na ten konwój - 2,5 mln euro - zostały wydzielone z Unii Europejskiej. Konwój ma wkroczyć do Ługańska z terenu Rosji, co Czerwony Krzyż uznał za najlepsze rozwiązanie - mówił w radiu TOK FM Mirosław Czech z "Gazety Wyborczej".
Kreml poinformował, że wysyła konwój humanitarny na Ukrainę. Wcześniej rosyjska rządowa telewizja doniosła, że Moskwa ustaliła już z Kijowem szczegóły operacji humanitarnej. Strona ukraińska nie potwierdziła jak dotąd informacji o porozumieniu. - Okazało się po raz kolejny, że Kreml kłamie i łże - skwitował te doniesienia w radiu TOK FM Mirosław Czech z "Gazety Wyborczej".

- Jak poświadczył rzecznik Ukraińskiej Rady Bezpieczeństwa i Obrony, konwój został przygotowany z inicjatywy prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki z Międzynarodowym Czerwonym Krzyżem. Władze rosyjskie do tego nic nie mają, dlatego, że pieniądze na ten konwój - 2,5 mln euro - zostały wydzielone z Unii Europejskiej. Konwój ma wkroczyć do Ługańska z terenu Rosji, co Czerwony Krzyż uznał za najlepsze rozwiązanie - mówił dziennikarz "GW".

Jak mówił Czech, w rozmowie z prezydentem Obamą prezydent Poroszenko wyjaśnił całą sytuację i otrzymał całkowite poparcie amerykańskie dla takiego sposobu traktowania i przygotowania tego konwoju, który ma dotrzeć do Ługańska.

Samiec alfa zmienia wizerunek

Desperacja próba wizerunkowego wykorzystania konwoju to być może przejaw coraz bardziej niewygodnej pozycji Putina. - Wielu komentatorów podkreśla, że w tej chwili Putin znalazł się na absolutnym wirażu, na takim etapie, na którym był Janukowycz przy końcu swojej władzy. Wywołał absolutnego upiora pod postacią zagrożenia jakimś faszyzmem na Ukrainie, wbrew całemu światu zajął Krym, wszedł do Donbasu. Ale przy okazji strącenia samolotu nad terytorium zajętym przez separatystów wszyscy zobaczyli, że ten upiór wymyka się mu spod kontroli, bo musi być ciągle żywiony nowymi informacjami - mówił Czech.

Stwierdził, że w tej chwili Putin rozpaczliwie szuka dla siebie emploi "mirotworca" - czyli człowieka czyniącego pokój. Spotkał się z przywódcami Armenii i Azerbejdżanu i doprowadził do porozumienia pokojowego między nimi. Teraz występuje i mówi: konwój? To ja też. W PR-owskim sensie to rozpaczliwa próba zmiany wizerunku z samca alfa, który pokonuje wszystkie przeciwności losu, w człowieka, którzy przynosi pokój, ocenił Czech.

Jak przypomniał dziennikarz "GW", jeszcze w piątek obawiano się, że Rosjanie wyprzedzą ruch Poroszenki i pod pretekstem konwoju wprowadzą własne siły zbrojne. - Oby Kreml nie wpadł na taki pomysł, że za konwojem jedzie 10. dywizja powietrzno-desantowa i tworzy właściwie załogę twierdzy Ługańsk - oznaczałoby to 10 tys. uzbrojonych po zęby komandosów - mówił Czech. Jednak, jak dodał, prezydent Obama jasno oświadczył, że jakiekolwiek wkroczenie jednostek rosyjskich na teren Ukrainy będzie traktowany jak inwazja, a to wiązałoby się z bardzo ostrymi konsekwencjami.