"Fakt" nie musi przepraszać Jacka Kurskiego za tekst o romansie

Powództwo Kurskiego przeciw "Faktowi" zostało w całości oddalone. Tabloid nie dość, że nie będzie musiał przepraszać byłego europosła, to jeszcze dostanie zwrot kosztów procesu - informuje branżowy serwis Press.
Kiedy na początku 2013 r. wypłynęły plotki o romansie Kurskiego, polityk starał się powstrzymać wyciek informacji do mediów: walczył o zakaz publikacji w tygodniku "Nie", a jego prawnicy rozsyłali do różnych redakcji oświadczenia. Przyniosło to jednak odwrotny skutek - o sprawie napisał Presserwis i inne portale, plotki o romansie szeroko komentowano też na Facebooku i Twitterze. "Prześwietlanie osób publicznych jest zadaniem mediów" - mówił wówczas Presserwisowi medioznawca Wiesław Godzic.

O próbie zablokowania publikacji w "Nie", oraz oczywiście o domniemanym romansie napisał "Fakt". Kurski trafił na okładkę tabloidu razem z domniemaną kochanką Anną P. (jej twarz była zamazana). I właśnie za to wytoczył "Faktowi" proces. W grudniu 2013 r. gdański sąd przyznał rację Kurskiemu i nakazał "Faktowi" przeprosiny za "bezprawne opublikowanie na swoich łamach informacji i dywagacji o życiu prywatnym bez jego zgody".

Wydawany przez Ringier Axel Springer Polska dziennik odwołał się od tej decyzji. Skutecznie. Obecny wyrok jest prawomocny.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS

Więcej o: