Następca Putina będzie jeszcze gorszy? Jeśli wycofa się z Ukrainy, powstanie groźna opozycja

- Europie brakuje wizjonerów na miarę Roberta Schumanna. Dziś politycy nie potrafią myśleć w perspektywie 20-, 30-letniej - ubolewał w Poranku Radia TOK FM Ryszard Kalisz, poseł DWP. Jednak ta perspektywa nie musi być optymistyczna. Wacław Radziwinowicz przekonywał wcześniej na antenie, że jeśli Putin wycofa się z Ukrainy, można się spodziewać powstania ostrej opozycji. Bynajmniej nie demokratycznej.
Ryszard Kalisz, poseł niezrzeszony i szef Stowarzyszenia Dom Wszystkich Polska, rozmawiał w Poranku Radia TOK FM z Janiną Paradowską o sytuacji na Ukrainie i możliwych sankcjach wobec Rosji.

- Problem Unii Europejskiej jest taki, że Europie brakuje wizjonerów na miarę Roberta Schumanna, Alcide De Gasperiego, ludzi, którzy wyjdą poza doraźny interes najbliższego otoczenia. Dziś politycy nie potrafią się wzbić na myślenie w perspektywie 20, 30-letniej - mówił Kalisz.

- Taka perspektywa może oznaczać dla Rosji coś gorszego niż Putin - zauważyła Paradowska, nawiązując do wczorajszej wizyty Wacława Radziwinowicza w Radiu TOK FM. Co mówił dziennikarz "Gazety Wyborczej"?

"Putin straci nimb 'pierwszego człowieka we wsi'"

Zdaniem Radziwinowicza Putin wbrew pozorom stoi przed niezwykle trudną decyzją. Świat wymaga od niego wycofania się z Ukrainy i zaprzestania wsparcia rebeliantów. - Wycofania się z wojny, którą on sam wywołał. Nie byłoby tego konfliktu, gdyby nie jego deklaracje "zobaczymy, czy armia ukraińska będzie strzelała do ludności cywilnej na wchodzie, jeśli za nią będzie stała armia rosyjska". Ludzie, którzy z bronią w ręku są w Doniecku czy Ługańsku, to pamiętają. Jeśli teraz Putin powie, że się wycofuje, że nie chce mieć z nimi nic wspólnego, straci nimb "pierwszego człowieka we wsi", jak to mówią Rosji - wyjaśniał korespondent.

- Mało tego, przeciw niemu wystąpi prawdziwie silna i niebezpieczna opozycja. Mówiąc o opozycji, widzimy liberałów, Aleksieja Nawalnego, a oni mają niewielkie wpływy w społeczeństwie. Ale jeżeli w Moskwie pojawi się towarzysz Striełkow, główny bandyta w Doniecku i oficer FSB z nimbem tego, który walczył do końca, to mamy konkurenta. Za nim stanęłyby siły polityczne i znaczna część społeczeństwa - podkreślił.

"Putin to najgorsze, co może być?"

- Może to jest groźba, kiedy wołamy "sankcje! jak najostrzejsze sankcje!". Może trzeba perspektywicznego działania? - zastanawiała się Paradowska.

- Putin od 15 lat jest na czele państwa rosyjskiego. Jeśli prześledzimy ewolucję od końca Jelcyna do Putina, widać wyraźnie, że to idzie właśnie w kierunku tego olbrzymiego nacjonalizmu - mówił jednak Kalisz. - Gorzej być nie może? Putin to najgorsze, co może być? - dopytywała publicystka. - Jeśli nie zatrzyma się Putina, on dalej będzie szedł w kierunku walki z sąsiadami i całym światem o imperialną pozycję Rosji.

- Co Europa powinna zrobić? Na razie zatrzymaliśmy Rok Polski - zauważyła Paradowska. - W niedzielę wieczorem włączyłem telewizję rosyjską. Na każdym kanale debata polityczna. Widziałem, jaki tam jest kontekst sytuacji. Wysocy urzędnicy mówili, że trzeba rozmawiać z poszczególnymi krajami i je przekonywać. I oni prowadzą te rozmowy. Dlatego Europa nie powinna się dać zwieść, że dzisiejszy kierunek Rosji cokolwiek poprawi - zaznaczył polityk.

"Nastroje antyrosyjskie w Polsce są tak silne..."

- Poza sankcjami musimy prowadzić normalną debatę ze społeczeństwem obywatelskim w Rosji - podkreślił Kalisz, jednocześnie przyznając, że przygniatająca większość Rosjan ma "imperialną mentalność". - Nie da się. Nastroje antyrosyjskie w Polsce są tak silne, że nie da się prowadzić żadnej debaty - ripostowała Paradowska.

- Dlatego polityka PiS, czyli dwie strony bez żadnych rozmów, to zła polityka. Z pełnym krytycyzmem wobec Putina, musimy tam budować świadomość, że szacunek dla innych narodów to podstawa - skwitował Kalisz.

Więcej o: